Dramat Arka i jego matki

Arek Turek skończył studia i chciał realizować się zawodowo, niestety, seria nieszczęść i niepowodzeń, które go dotknęły, przerosły go. Dziś Arek znów chce żyć, ale potrzebuje pomocy. Fot. Bogdan Myśliwiec
Arek Turek skończył studia i chciał realizować się zawodowo, niestety, seria nieszczęść i niepowodzeń, które go dotknęły, przerosły go. Dziś Arek znów chce żyć, ale potrzebuje pomocy. Fot. Bogdan Myśliwiec

TARNOBRZEG. 32-letni Arek próbował odebrać sobie życie. Załamał się, bo nie mógł znaleźć pracy. Po wielu tygodniach śpiączki, wybudził się, jego stan jest ciężki, ale możemy ofiarować mu nadzieję.

562 zł miesięcznie ma na przeżycie mieszkanka Tarnobrzega i jej niepełnosprawny syn Arek, który w marcu br. w wyniku ciężkiej depresji spowodowanej brakiem pracy, wyskoczył z okna na czwartym piętrze. 32-latek wymaga pilnej rehabilitacji. Na refundowaną przez NFZ chory czeka już od miesięcy, płatna jest poza zasięgiem ich możliwości.

1 grudnia 2016 r. Arek skończy 32 lata. Ten młody tarnobrzeżanin jeszcze nie tak dawno miał rodzinę, na której bardzo mu zależało. Miał dziewczynę, marzenia, plany zawodowe. Jego świat runął, gdy był w klasie maturalnej. Zmarł wtedy jego tata. Arek bardzo przeżył tę śmierć. Nie poddał się jednak, zdał maturę i rozpoczął studia w Państwowej Wyższej Szkole Zawodowej w Tarnobrzegu. Wybrał socjologię, którą kontynuował później na Uniwersytecie Jagiellońskim. Jego życie nie odbiegało od tego, jakim żyli jego rówieśnicy.

A jednak, już wtedy było w nim coś, czym się wyróżniał.

Potrafił się poświęcić
Gdy Arek skończył studia, postanowił, że weźmie do siebie swoją babcię, która mieszkała wówczas w Sokolnikach. Babcia była obłożnie chora i Arek przez półtora roku robił przy niej wszystko. Był jej lekarzem i pielęgniarzem. Mył, przewijał, podawał lekarstwa, rehabilitował. Babcia była dla Arka najważniejszą osobą w życiu. Gdy seniorka zmarła, Arek nie mógł się pozbierać. Dodatkowo młody mężczyzna miał problem ze znalezieniem stałej pracy. Każda rozmowa kwalifikacyjna kończyła się propozycją stażu. Nie był to zresztą koniec przeciwności losu, z jakimi musiał sobie poradzić niespełna wówczas 30-letni Arek. W grudniu 2014 pojawił się zawód miłosny. Arek rozstał się z dziewczyną, z którą był przez sześć lat.

– Jesteśmy tylko ludźmi i różnie reagujemy na takie sytuacje. Załamanie, śmierć bliskich, bezradność i smutek, zawód miłosny – to wszystko sprawiło, że Arek sięgnął po dopalacze – nie kryje Natalia Garboś, która włączyła się w akcję pomocy Arkowi.

Tragiczny skok
18 marca 2016 r. Arek wyskoczył z mieszkania z czwartego piętra.

– Gdy Arek skoczył, przyjechała karetka, policja. Rozpoczęła się reanimacja. Przewieziono go na OIOM tarnobrzeskiego szpitala. Spędził tam trzy i pół miesiąca. Po wybudzeniu ze śpiączki był w stanie wegetatywnym, bez szans na powrót do zdrowia. Diagnoza, jaką usłyszała mama Arka była taka, że powinna umieścić syna w hospicjum, bo szans na poprawę jego stanu nie ma.

Pani Mariola nie poddała się jednak i skierowała Arka do kliniki rehabilitacyjnej, a dokładnie do Polskiego Centrum Rehabilitacji Funkcjonalnej Votum w Krakowie. Koszt czterotygodniowego turnusu wynosi tam jednak aż 20 tysięcy złotych.

Za biedni, by się leczyć
– Dużo udało się wypracować podczas tego turnusu. Rehabilitacja jest jednak nadal potrzebna, by nie zmarnować tego, co już się udało osiągnąć. Niestety, ja jestem osobą bezrobotną. Moje dochody to 520 zł miesięcznie, Arek ma 42 zł zasiłku stałego. Za taką kwotę ciężko przeżyć, nie mówiąc już o rehabilitacji – przyznaje Mariola Mytych-Turek, matka Arka. – Na refundowaną rehabilitację czekamy w kolejce od miesięcy. Na płatną mielibyśmy szansę tylko dzięki ludziom dobrej woli, którzy zechcieliby pomóc mojemu synowi.

Sytuacja dwuosobowej rodziny jest wyjątkowo ciężka i nie poprawia jej fakt, że mieszkają na czwartym piętrze.

– Tak naprawdę miałam nadzieję, że stan Arka poprawi się szybciej. Teraz wiem, że to bardzo długi proces i musimy znaleźć mieszkanie na parterze, bo tu jesteśmy po prostu uwięzieni – mówi mama Arka, która choć robi co może dla syna, to jest w tych działaniach po prostu bezradna.

Pomóżmy Arkowi
Arek jest pod opieką fundacji VOTUM. Można mu pomóc wpłacając pieniądze na konto fundacji nr konta: 32 1500 1067 1210 6008 3182 0000 z dopiskiem: dla Arkadiusza Turek lub przekazać 1 procent podatku. Wystarczy w deklaracji PIT, w rubryce poświęconej OPP wpisać dane: KRS: 0000272272 z dopiskiem: dla Arkadiusza Turek.

Małgorzata Rokoszewska

Leave a Reply

Your email address will not be published.