Dramat dzieci w Izdebkach. Nie tylko 12-latek uciekał z domu

37-letni Krzysztof S., głowa 12-osobowej rodziny z Izdebek, od przeszło 5 miesięcy przebywa w areszcie tymczasowym. Fot. Paweł Dubiel

IZDEBKI, POW. BRZOZOWSKI. Ojciec dziesięciorga rodzeństwa nadal przebywa w areszcie.

37-letni Krzysztof S., ojciec 10 dzieci z Izdebek, który od listopada ub.r. przebywa w areszcie tymczasowym, bo śledczy podejrzewają, że mógł wykorzystywać seksualnie 6-letnią córkę, przejdzie w najbliższym czasie badania psychiatryczne. Tymczasem kompleksowe śledztwo w tej wstrząsającej sprawie trwa nadal, a śledczy ustalają, czy pozostałe dzieci również mogły być przez ojca krzywdzone, czy rodzice prawidłowo się nimi opiekowali, bo okazuje się, że z domu uciekał nie tylko najstarszy – 12-letni Daniel i czy instytucje państwowe, które miały sprawować nadzór nad rodziną, wywiązywały się ze swojego obowiązku.

Wydarzenia, które rozegrały się pod koniec ubiegłego roku w niewielkiej wsi Izdebki wstrząsnęły całym Podkarpaciem. Wszystko zaczęło się od zaginięcia 12-letniego chorego Daniela, najstarszego z dzieci rodziny S. Chłopiec, który bawił się przy domu babci nagle „zniknął”, gdy ta poszła na zakupy do pobliskiego sklepu. Poszukiwania dziecka trwały dwa dni, a w akcję zaangażowało się przeszło 1000 osób. 12-latek szczęśliwie odnalazł się 5 km od domu. Był lekko ubrany, na bosaka i siedział przy strumieniu. Na szczęście był cały i zdrowy.

W dniu odnalezienia dziecka na jaw wyszły nowe – wstrząsające okoliczności. Policjantki z miejscowej komendy nabrały podejrzeń, że jedna z 6 córek państwa S. – 6-letnia dziewczynka mogła zostać wykorzystana seksualnie przez ojca. Krzysztof S. został zatrzymany i postawiono mu zarzut dopuszczenia się innej czynności seksualnej wobec dziecka. Rodzeństwo Daniela, w tym on sam, trafiło do placówki opiekuńczej w Sanoku (następnie trafiły do rodzin zastępczych), a dziewczynka, co do której istniało podejrzenie, że mogła zostać skrzywdzona, do szpitala w Brzozowie. Do szpitala trafiła wówczas również matka dzieci, która widząc, jak są zabierane z domu, zemdlała.

Od tamtych dramatycznych wydarzeń wkrótce minie pół roku. Śledztwo w tej sprawie  toczy się w prokuraturze w Lublinie, a podejrzany Krzysztof S. wciąż przebywa w zamknięciu. Na jakim etapie jest śledztwo? Z takim pytaniem zwróciliśmy się do rzeczniczki Prokuratury Okręgowej w Lublinie. – Prokuratorzy czekają aktualnie na opinię biegłego z zakresu medycyny sądowej, który ma się wypowiedzieć w sprawie dzieci rodziny S., a konkretnie tych dzieci, które również, tak jak 12-letni Daniel uciekały z Domu. – mówi prokurator Agnieszka Kępka. – Chodzi o trójkę dzieci i ewentualne narażenie ich na niebezpieczeństwo utraty życia lub zdrowia. Zadaniem biegłego jest zbadanie w jakim stanie dzieci były, gdy je odnajdywano. Opinia, która do prokuratury powinna wpłynąć już niebawem będzie podstawą do ewentualnego uzupełnienia lub zmiany zarzutów, które ciążą na Krzysztofie S.

Co z mężczyzną? – dopytujemy. – W dalszym ciągu przebywa w areszcie tymczasowym i aktualnie czeka na badanie psychiatryczne – potwierdza prokurator.

Śledczy sprawdzają również, czy inne dzieci rodziny S. mogły być krzywdzone przez ojca i czy piecza nad wielodzietną rodziną była sprawowana prawidłowo.  Wyszło bowiem na jaw, że dzieci żyły w koszmarnych warunkach i były zaniedbane choć państwo S. mieli kuratora sądowego, asystenta rodziny i byli pod opieką ośrodka pomocy społecznej. Właśnie z tego względu, że śledztwem objęte są działania miejscowego samochodu, funkcjonariuszy publicznych, urzędników gminnego ośrodka pomocy społecznej jak również kuratorów sądowych, postępowanie – by zapowiedz ewentualnym podejrzeniom o stronniczość zostało przeniesione z Brzozowa do Lublina.

Za przestępstwo, o które jest podejrzany 37-latek, grozi 12 lat więzienia.

Katarzyna Szczyrek

5 Responses to "Dramat dzieci w Izdebkach. Nie tylko 12-latek uciekał z domu"

Leave a Reply

Your email address will not be published.