Dramat po rzeszowsku

Tego meczu siatkarki Developresu nie miały prawa przegrać. A jednak… Fot. Paweł Bialic
Tego meczu siatkarki Developresu nie miały prawa przegrać. A jednak… Fot. Paweł Bialic

SIATKÓWKA KOBIET. ORLEN LIGA. Mecz ostatniej z przedostatnią drużyną oglądał Jacek Nawrocki, selekcjoner kobiecej reprezentacji Polski. – Dostrzegłem kilka talentów – przekonywał.

 Zamiast zwycięstwa i powolnej wspinaczki w górę tabeli, jest porażka poniesiona w dramatycznym stylu. – Przeciwnik lepiej poradził sobie z presją. Nie tego się spodziewałem – kręcił głową zniesmaczony Jacek Skrok, trener Developresu SkyRes. Była to już 13. przegrana rzeszowskich siatkarek i dopiero drugie zwycięstwo Legionovii.

Na mecz najsłabszych zespołów Orlen Ligi pofatygowali się selekcjoner kadry narodowej kobiet Jacek Nawrocki i jego asystent, Waldemar Kawka. Przyglądali się postawie młodych zawodniczek, kandydatek do gry w reprezentacji. – Nie powiem, jakie nazwiska wpisałem do notesu, ale dostrzegłem kilka rokujących dziewczyn – przekonywał Nawrocki (rozmowa z nim we wtorkowych Super Nowościach). Jednak spotkanie stało na niskim poziomie, a liczba banalnych błędów wołała o pomstę.

Prowadziły 17:9 i… przegrały
Pierwszy set grany był na przewagi, choć Legionovia na drugiej przerwie technicznej prowadziła już 16:11. Po ataku Agaty Skiby Developres był jedną piłkę od zwycięstwa (24:23), ale nie pierwszy raz w sezonie nie umiał postawić kropki nad „i”. Zespół z Mazowsza wygrał, choć atakował z 28-procentową skutecznością. Za to rzeszowianki już w momencie przyjęcia zagrywki komplikowały sobie życie (ledwie 24 proc. skuteczności). W następnej partii podopieczne Skroka pobiły chyba rekord, jeśli chodzi o błędy techniczne. Piłka zostawała w dłoniach, co chwila któraś z zawodniczek wpadała w siatkę. Co z tego, że w najdłuższej akcji meczu Developres był górą, skoro parę minut później odbiór serwisu znów okazywał się zadaniem trudniejszym od zrozumienia zasad fizyki kwantowej. Wszystkie te „kwiatki” bledną jednak przy wydarzeniach z seta numer 3. Rzeszowianki prowadziły 17:9, ale straciły sześć punktów z rzędu. Od tego momentu ręce zaczęły im się trząść ze strachu, a w finale żenującego spektaklu dotknęły siatki i Legionovia cieszyła się z 3 punktów. Natychmiast przypomniał się pierwszy mecz 2016 roku z Impelem Wrocław i porażka, mimo prowadzenia 24:17.

Z meczu na chirurgię szczękową
– Raz jeszcze okazało się, że dla nas żadna przewaga nie jest wystarczająco bezpieczna – utyskiwał trener Skrok – Myślałem, że będziemy dyktować warunki, tymczasem czegoś nam ciągle brakuje. Na pewno nie potrafimy udźwignąć presji, przechylić szali w decydującym momencie – analizował. Developres ugrzązł na dnie, a porażka z Legionovią może mieć swoje konsekwencje. – Czy spodziewam się kar? Czeka nas spotkanie z prezesem, zapewne nie będzie to miła pogawędka, ale wierzę, że znajdziemy rozwiązanie i uda się nam odbudować zespół – Skrok szukał pozytywów.

Dumny ze swoich zawodniczek był natomiast Robert Strzałkowski. – Wreszcie podnieśliśmy sukienki i pokazaliśmy, no wiadomo, co pokazaliśmy… charakter! Trener Legionovii żartował, ale tylko trochę. MVP spotkania, Adrianna Adamek, na porannym rozruchu otrzymała cios piłką w szczękę na tyle mocny, że po powrocie z Rzeszowa miała się stawić w warszawskim szpitalu na chirurgii. – Na obiad zjadła jakąś papkę, ale nie chciała słyszeć o odpuszczeniu meczu. Zuch dziewczyna! – chwalił dzielną 17-latkę trener Strzałkowski.

Drużyna z Legionowa pod halę zajechała autokarem… reprezentacji Polski rugbystów. Jeszcze ciekawsze jest to, iż za kierownicą siedział Paweł Kołek, statystyk Developresu z czasów pracy w tym klubie trenera Marcina Wojtowicza.

DEVELOPRES Rzeszów 0
LEGIONOVIA 3
(25:27, 23:25, 24:26)
DEVELOPRES
: Cabajewska 4, Otasević 10, Kapturska 1, Hawryła 9, Głaz 1, Skiba 14, Borek (libero) oraz Warzocha, Śliwińska 6, Jagodzińska 10, Raczyńska, Bonczewa
LEGIONOVIA: Smarzek 18, Paszek 6, Gajewska 2, Chojnacka 11, Połeć 8, Grzelak 10, Adamek (libero) oraz Wójcik 1, Grabka, Rasińska 1.
Sędziowali: Bogumił Sikora i Janusz Cyran. MVP: Adrianna Adamek (Legionovia). Widzów 400.

Tomasz Szeliga

2 Responses to "Dramat po rzeszowsku"

Leave a Reply

Your email address will not be published.