Dramat przedsiębiorców. Polski Ład uderza w małe firmy

Przedsiębiorcy, w tym m.in. fryzjerzy planują podnieść ceny usług w swoich zakładach. Zmusza ich do tego drastyczny wzrost rachunków za prąd i gaz. Fot. Pixabay

Podkarpaccy przedsiębiorcy, m.in. właściciele zakładów fryzjerskich, piekarni czy zakładów wulkanizacyjnych rozważają zamknięcie swoich firm. Niektórzy z nich dostali już wysokie rachunki za prąd czy gaz i twierdzą, że jeśli mają przetrwać, to może ich uratować jedynie wprowadzenie wyższych cen dla klientów. – Rząd o nas zapomniał! Rekompensatę za wyższe rachunki mają otrzymać np. spółdzielnie mieszkaniowe ale już właściciele firm usługowych nie mają na nie szans – ubolewają, twierdząc, że nie wiele w tej sytuacji pomoże zapowiadana przez PGNiG obniżka cen gazu o 25 proc. Ma ona obowiązywać tylko do końca lutego. A co potem?

W sprawie trudnej sytuacji, w jakiej znaleźli się przedsiębiorcy, Super Nowości rozmawiały z kilkunastoma właścicielami firm usługowych z terenu Podkarpacia. Większość z nich jeszcze czeka na noworoczne rachunki za prąd i gaz. Nawet ci, którzy ich jeszcze nie dostali, mają świadomość, że będą bardzo wysokie. Udało nam się też porozmawiać z osobami, które już wiedzą, ile zapłacą za energię, która jest nieodzowna przy prowadzeniu działalności gospodarczej. Są przerażeni tym obciążeniem finansowym. Czują się bezradni, bezsilni, bo rząd ich zostawił samym sobie. Podkreślają, że przecież płacą podatki do budżetu państwa, więc oczekują wsparcia finansowego od państwa, rekompensaty dopłat do pokrycia wysokich rachunków. Przekonują, że jedynym wyjściem jest podniesienie cen dla klientów, ale nie zawsze jest to dobre rozwiązanie, bo ludzie mogą przestać korzystać z ich drogich usług. Skarżą się, że to wszystko przez nieprzemyślany Polski Ład, wprowadzony przez rząd PiS.

Cena gazu o 330 procent wzwyż!

Grzegorz Krupa, właściciel rzeszowskiej piekarni mówi, że rachunki za gaz w jego firmie wzrosły o 330 procent. – Płaciłem dotąd 5,4 tys. zł, a teraz wyjdzie na to, że po podwyżce będzie to aż 13 tys. zł miesięcznie – stwierdza. – To o 330 procent więcej niż wcześniej. Pieczywo sprzedaję w sklepie przy piekarni. Ja nie mam umów z sieciami handlowymi i znajdę się w trudnej sytuacji. Chleb może być droższy, skoro gaz jest droższy. Mąka dla piekarzy kosztowała wcześniej od 1,20 zł do 1,40 zł, a teraz jest powyżej 2 zł. Brakuje też zboża. Bochenek 0,7 kg według tradycyjnej receptury u mnie kosztuje 6,2 zł, a może być droższy – dodaje.

„Oszczędności już nie mam”

– Gdy dostałam nowy rachunek za gaz, to się przestraszyłam – podkreśla pani Małgorzata, współwłaścicielka jednego z przemyskich zakładów wulkanizacyjnych. – W ubiegłym roku za dwa miesiące za gaz płaciliśmy 3700 zł, a teraz w styczniu to aż 8 200 zł. Moglibyśmy przenieść koszty na klientów, ale tego nie zrobimy, żeby nie zamknąć firmy. Ale już w ubiegłym roku podnieśliśmy ceny za wymianę opon i jeśli zrobimy to kolejny raz, to ludzie przestaną do nas przychodzić. Nie wiem jak sobie poradzimy, już wcześniej przed podwyżkami zastanawialiśmy się nad likwidacją zakładu. Przeżyliśmy jednak dzięki oszczędnościom. Teraz oszczędności już się skończyły.
Pani Małgorzata dodała, że w związku z ponad stuprocentową podwyżką za gaz, na razie zastosowano rozwiązanie tymczasowe. Na parterze budynku wyłączane jest ogrzewanie zasilane gazem. Teraz, gdy jest zimniej, pracownicy siedzą i wykonują usługi dla kierowców w kurtkach. Współwłaścicielka firmy, która zajmuje się m.in. wymianą opon w samochodach, powiedziała stanowczo, że choć zakład z powodu podwyżek za energię jest w tragicznej sytuacji, to nie wprowadzi podwyżek dla klientów: – W 2021 r. wzrosły u nas ceny i kolejne podwyżki będą równoznaczne z zamknięciem zakładu. U nas za wymianę opony ze stalową felgą trzeba zapłacić 70 zł, a z aluminiową – 80 zł. Dlatego nie możemy już podwyższać cen. Nie wiem jak sobie poradzimy – wyjaśnia ze smutkiem.

„Muszę podnieść ceny za strzyżenie”

– Jestem przerażona sytuacją podwyżek za prąd i gaz. Żeby pokryć koszty, będę musiała je przenieść na klientów i podnieść ceny za strzyżenie – mówi pani Magdalena z jednego z zakładów fryzjerskich w Krośnie. – Na razie nie dostałam rachunków za prąd ani za gaz i powinnam je otrzymać w lutym. Ale już wiem, że w marcu podniosę ceny – o jakieś 3 zł, a może 5 zł. Nie więcej, bo ludzie przestaliby do mnie przychodzić. Nie mogę przesadzić z podwyżką, bo na osiedlu Traugutta jest 12 zakładów fryzjerskich i zbyt wysokie podwyżki zniechęcą klientów i przejdą do konkurencji. Jak dodała właścicielka zakładu fryzjerskiego, już w listopadzie ub. roku podniosła ceny – z 17 do 20 zł za strzyżenie męskie i z 20 do 25 zł za strzyżenie damskie. Strzyżenie damskie z modelowaniem fryzury kosztuje teraz ok. 40 zł. Pani Magdalena w ub. roku zastanawiała się nad zamknięciem interesu, ale stwierdziła, że jest w takim wieku, że nie mogłaby pracować u kogoś. Prowadzi do tej pory działalność gospodarczą, mimo problemów wynikłych z pandemii, bo zapożyczyła się i wspiera ją finansowo mąż, który ma pracę w innej branży. Ma nadzieję, że jej zakład nie splajtuje, choć wszystko zdrożało – zarówno odżywki, pianki do włosów i lakiery.

Po obniżce też… drogo

Polskie Górnictwo Naftowe i Gazownictwo poinformowało w ostatnich dniach, że obniży o 25 proc. ceny gazu dla klientów biznesowych. Skorzystają na tym m.in. właściciele zakładów fryzjerskich, piekarni i zakładów usługowych. Jednak ceny gazu i tak będą wysokie w porównaniu do cen w ubiegłym roku, nawet po obniżce, która zresztą ma obowiązywać… tylko do końca lutego. Mimo takiej pomocy, klienci biznesowi nadal będą w bardzo trudnej sytuacji finansowej, która w wielu przypadkach może doprowadzić ich do plajty. A przecież nie o to chyba chodzi w Polskim Ładzie…

Mariusz Andres

15 Responses to "Dramat przedsiębiorców. Polski Ład uderza w małe firmy"

Leave a Reply

Your email address will not be published.