
MIELEC. Gmach Samorządowego Centrum Kultury zaczyna się rozlatywać.
Najwyższy czas powiedzieć to wprost i bez ogródek. Jeden z symboli Mielca – gmach Samorządowego Centrum Kultury jest w tragicznym stanie. Obiekt, który powstał jeszcze w czasach stalinowskich (1953 r.), był wielokrotnie remontowany, ale nic to nie dało. Jest tak źle, że część sal jest wyłączona z użytkowania. Władze miasta nie kryją, że w SCK trzeba będzie wpompować ciężkie miliony. Tylko skąd je wziąć?
Fatalny stan SCK widać m.in. w niższych kondygnacjach, gdzie królują grzyb i wilgoć. Dodatkowo nie ma tam wentylacji. I to wszystko w pomieszczeniach, w których jest cały sprzęt: wyposażenie, stroje, obuwie itd. Kwestią czasu jest więc, kiedy to zacznie gnić.
„Ludzi naraża się tam na choroby!”
Po sąsiedzku znajdują się sale, które służą zespołom SCK do prób i ćwiczeń. – Tam jest tak źle, że nie można w ogóle wprowadzać ludzi, bo naraża się ich na choroby! Kto będzie potem im płacił odszkodowania? – pyta zirytowana radna miejska Danuta Pazdro.
Potwierdza to Joanna Kruszyńska, p.o. dyrektor SCK: – Nasz obiekt, szczególnie od strony zieleńca i hali sportowej, pozostawia wiele do życzenia. Mamy olbrzymie problemy z jego infrastrukturą – nie kryje. – Ratowanie tego budynku rozłożyliśmy na trzy etapy. W tym roku zamierzamy naprawić skorodowane schody od strony ul. Kusocińskiego. Chcemy też zająć się modernizacją podłóg i sceny, gdzie dorośli i dzieci tańczą, co zagraża ich zdrowiu.
Remonty pomieszczeń nic nie dają
– W przyszłym roku chcielibyśmy się zająć budynkiem od strony ul. Solskiego. Tam jest m.in. sala, która przylega bezpośrednio do restauracji. Ona jest wyłączona z użytkowania. Tak samo jak sala baletowa. W kwietniu br. podczas burzy spadły tam kasetony, a na ich miejscu pojawiły się tam spuchnięcia i grzyb. Co ciekawe, cztery miesiące wcześniej to pomieszczenie było remontowane. Jak się więc okazuje, remonty tych sal wydają się być bezzasadne, bo ich zalewanie jest notoryczne przy każdej burzy – stwierdza szefowa SCK.
– Chcielibyśmy też w 2018 r. zająć się wejściem głównym, toaletami i windą dla osób niepełnosprawnych. Marzy nam się też modernizacja i powiększenie kostiumerni. To pomieszczenie jest za małe dla blisko 60 tys. kompletów strojów – przekonuje Kruszyńska.
Budynek SCK jest po prostu za ciasny
Jej zdaniem, w ogóle budynek SCK jest za mały. – Ten obiekt wybudowano w 1953 r. dla 16 tys. mieszkańców, dziś jest ich ponad 60 tys. Mamy 46 grup, nie licząc pozostałej działalności – podkreśla Kruszyńska. – Radzimy sobie jak możemy, np. wynajmując sale, przenosząc się czasowo, ale bez wsparcia ten budynek długo nie przetrwa. Oczekiwania wobec nas są bardzo duże. Na razie staramy się je wypełniać, ale nie jest to łatwe.
Wiceprezydent Tadeusz Siemek przyznaje, że rzeczywiście z SCK jest problem: – Nie chcę „odbijać piłeczki” i mówić, że to wina poprzedników. Bo to nie tak. Zresztą te przecieki nie ujawniły się tam od razu, tylko po latach – zaznacza. – Natomiast prawdą jest, że budynek jest w stanie ciężkim. Wymaga on wielu milionów. Najpilniejsze tematy związane są z salą baletową i odwodnieniem dolnych kondygnacji. To jest problem, który się nawarstwia od lat, w zasadzie od początku istnienia SCK. Ktoś kiedyś tak to przewidział i tak już zostało.
Paweł Galek


