Dramatyczny zjazd w dół

Michał Chodara, wobec problemów kadrowych, został w tym sezonie przestawiony ze skrzydła na rozegranie. Fot. Paweł Bialic
Michał Chodara, wobec problemów kadrowych, został w tym sezonie przestawiony ze skrzydła na rozegranie. Fot. Paweł Bialic

PIŁKA RĘCZNA. SUPERLIGA. Kombinacje nie pomogą – trzeba wzmocnić kadrę.

Stało się chyba nieuniknione – „Czeczeńcy” spadli na ostatnie miejsce w ligowej hierarchii. Nawet atut własnej hali, która kiedyś emanowała pozytywną energią, w tym sezonie nie pomaga. Tak naprawdę to nawet nie ma prawa, bo Stal krwawi z trzewi już od dawna.

Trener Tadeusz Jednoróg to specjalista co się zowie od wyciągania z tarapatów. W Mielcu znów podjął się misji ratowania z opresji drużyny, której potencjał sportowy z powodów finansowych wyraźnie wyhamował, żeby nie powiedzieć o jego drastycznym uwstecznieniu. Doświadczony szkoleniowiec cudotwórcą jednak nie jest, a w sporcie historie o rękach, które leczą trzeba włożyć między bajki na wysoką półkę. Już i tak mocno przewietrzona kadra straciła ostatnio na rzecz Chrobrego Głogów Grzegorza Sobuta, a w spotkaniu ze Śląskiem nie zagrał Damian Krzysztofik – jedyny nominalny kołowy. „Pacek” narzekał na dyskomfort w łokciu, który miesiąc temu był operowany w Poznaniu. Po piątkowej diagnostyce w stolicy Wielkopolski okazało się jednak na szczęście, że ręka jest zdrowa. – To tylko lekkie zmiany pooperacyjne i zrosty, które mogą być dokuczliwe do pół roku po zabiegu. Damian ma pełny zakres ruchu w stawie i normalną siłę mięśniową – tłumaczy Łukasz Machnik, trener odnowy biologicznej Stali. Niestety, Krzysztofik, który chce odejść z klubu (łączony jest m.in. z Legionovią) w sobotę kibicował drużynie z trybun. Przed meczem poinformował trenera i kolegów, że nie chce ryzykować. – Jeżeli część zespołu walczy, a kolejny gracz komunikuje, że nie wystąpi, to przerabianie całej taktyki na 24 godziny przed meczem jest wielkim utrudnieniem. Obrotowy to obrotowy, a nie wstawiany na siłę za niego gracz z innej pozycji. Śląsk sięgnął po internacjonałów i mógł sobie pozwolić na skuteczne granie, choć jest spory niedosyt, bo mogliśmy na pewno osiągnąć dużo lepszy rezultat – trener Tadeusz Jednoróg stawia sprawę jasno.

Tragiczny początek
Gospodarze zaczęli fatalnie, po 18 minutach przegrywali już 2-10 i chociaż heroiczny zryw Stali pozwolił dojść wrocławian na „zaledwie” cztery trafienia do przerwy, to i tak nie było mowy o wyrównanej walce. Kombinowane ustawienie w defensywie i na rozegraniu, którym dowodzili m.in. nominalni skrzydłowi: Damian Kostrzewa i Michał Chodara pomimo serca i sporej dawki ambicji musiało mieć wpływ na przebieg spotkania. Wśród gości brylował Jakub Łucak, reprezentant Polski, skrzydłowy wypożyczony z Vive Kielce, notując na swoim koncie aż 9 trafień, choć swoje zrobił też serbsko-słoweński duet: Djordje Golubović oraz Igor Żabić.

PGE STAL Mielec 24
ŚLĄSK Wrocław 30
(9-13)
STAL
: Lipka, Nikolić – Wilk 3, Janyst 3, Wypych 1, Obiała 4, Piotr Gasin 1, Kłoda 2, Kawka, Chodara 4, Kostrzewa 6.
ŚLĄSK
: Szczecina – Golubović 5, Żabić 8, Adamuszek 1, Koprowski 1, Łucak 9, Białaszek 1, Witkowski, Wróblewski, Voivodić 3, Krupa 2.
Sędziowali
: Michał Chodorek oraz Paweł Popiel (Kielce). Kary: 6 oraz 6 min. Widzów 1450.

Tomasz Czarnota

Leave a Reply

Your email address will not be published.