
MIELEC. Samo utrzymanie obiektów sportowych pochłonie 7 milionów złotych.
Blisko 7,8 mln zł zapisano w tegorocznym budżecie miasta na wydatki związane ze sportem. Z tej kwoty aż 7 mln zł trafi na utrzymanie obiektów: stadionu, hali sportowo-widowiskowej przy ul. Kusocińskiego, pływalni krytej, basenów otwartych czy lodowiska. Pozostałe 800 tys. zł zostanie rozdysponowane między kluby. Ale, jak przekonuje wiceprezydent Bogdan Bieniek (55 l.), sport kosztuje miasto znacznie więcej.
– Wydatki na sport to również szkolne kluby sportowe, na które rocznie wydamy ok. 150 tys. zł – wylicza wiceprezydent Bogdan Bieniek (55 l.). – To także klasy sportowe w szkołach, do których też dopłacamy. O tych wydatkach powinniśmy też pamiętać – apeluje, dodając, że w ostatnich 10 latach na inwestycje w sport miasto wydało 92,2 mln zł.
Bieniek podkreśla, że w latach 2004-14 znacznie, bo aż o 270 proc. wzrosły wydatki bieżące na sport. – Wybudowaliśmy szereg obiektów, które teraz musimy utrzymywać – tłumaczy. – Przykładowo pływalnia kryta na osiedlu Smoczka wymaga zatrudnienia 20 osób i sporych wydatków na media. Są też dochody, ale one w pełni nie pokrywają kosztów.
Poza tym jest spora różnica między technicznymi możliwościami danego obiektu i ilością osób korzystających z niego w skali roku. To pokazuje ile jeszcze mamy wolnej przestrzeni. Basen kryty przy ul. Kusocińskiego – 30 tys. osób i 168 tys. miejsc, pływalnia na Smoczce – 143 tys. do 408 tys., lodowisko – 15 tys. do 81 tys. Jeżeli ktoś mówi, że potrzeba nam jeszcze jedno lodowisko czy basen, niech się zapozna z tymi danymi – dodaje Bieniek.
Paweł Galek


