
Medyczne drony mają zastąpić tradycyjny transport krwi do pilnych badań i transfuzji. Ominą korki i zmiany świateł.
W pierwszy lot testowy dron Hermes poleci na wysokości 150 metrów z Regionalnego Centrum Krwiodawstwa na warszawskiej Saskiej Kępie do Instytutu Kardiologii w Aninie, pokonując dystans 8 km.
Dron jest konstrukcją polskiej firmy Spartaqs, waży 12 kg, może zabrać 8-kilogramowy ładunek. Wykonuje lot autonomiczny – nie jest sterowany przez operatora z ziemi, a ma zaprogramowaną trasę przez algorytmy sztucznej inteligencji. Kontroler jedynie nadzoruje lot maszyny, która porusza się z prędkością 70 km/h. Oprócz firmy konstrukcyjnej, w projekt latających dronów medycznych nad Warszawą zaangażowane są również Urząd Lotnictwa Cywilnego i Polska Agencja Żeglugi Powietrznej. Obecność tych dwóch instytucji gwarantuje, że powietrzne transporty krwi odbywać się będą zgodnie ze wszystkimi procedurami dotyczącymi latania w polskiej przestrzeni powietrznej. Przy okazji ULC i PAŻP będą miały doskonały wgląd w to, jak takie usługi wyglądają w praktyce, co może przełożyć się na nowelizację niektórych przepisów dot. latania dronami nad polskimi miastami.
Półtora roku temu nad podobnym projektem na „Nowoczesny bezzałogowy statek powietrzny na potrzeby systemu pilnych dostaw medycznych” pracowały: rzeszowska firma Cervi Robotics wraz z Pentacomp Systemy Informatyczne S.A. Na jego realizację otrzymały wsparcie od Narodowego Centrum Badań i Rozwoju w kwocie 4 mln 944 tys. zł.
Drony już służą w medycynie
W Danii testowane są drony przewożące krew, w Szwecji poszli o krok dalej. W sztokholmskim instytucie badawczym Karolinska Institutet prowadzone są badania mające rozpowszechnić używanie dronów dostarczających defibrylatory AED na miejsce zdarzenia, z którego zostało wykonane połączenie na numer alarmowy. Dron ważący 5,7 kg z zamocowanym defibrylatorem AED ważącym 763 g może lecieć z prędkością nawet 75 km/h. Sterowany jest przez dwóch wykwalifikowanych pilotów używających koordynatów GPS, którzy mogą wysłać urządzenie nawet do najbardziej odosobnionego miejsca. Jest to badanie pilotażowe, którego wyniki są jednak imponujące. Przede wszystkim czas przygotowania drona do lotu i jego start do miejsca docelowego wynosi zaledwie 3 sekundy – w porównaniu do 3 minut, których potrzebował system ratownictwa wraz z załogą pogotowia ratunkowego. Co więcej, lot drona na miejsce zdarzenia trwał średnio 5 minut, 21 sekund, podczas gdy czas dojazdu pogotowia ratunkowego na miejsce to średnio 22 minuty.
Anna Moraniec



One Response to "Dronami będą wozić krew do szpitali"