Drukują przyłbice i maseczki. W planach mają… respirator

Przyłbice i maseczki zrobione przez uczniów. Fot. FB/Artur Tutka

JAROSŁAW, PODKARPACIE. Druk 3D nie jest tylko zabawą, może bowiem uratować zdrowie. Przekonują się o tym lekarze, sklepikarze czy taksówkarze obdarowani przez jarosławskich uczniów i ich niesamowitego nauczyciela.

Jeszcze 3 tygodnie temu nie mieli ani złotówki. Dziś wydrukowane przez uczniów z Jarosławia przyłbice nosi kilkaset osób z personelu medycznego, obsługi sklepów czy taksówkarzy. W trakcie produkcji są już maseczki, a w planach stworzenie respiratora. Wszystko dzięki ogromnemu zapałowi i zaangażowaniu wielu ludzi. – To najwspanialsze zdalne lekcje, jakie tylko mogą być. Trwają nie 45 minut, tylko całą dobę, a ich głównym celem jest pomaganie – mówi Artur Tutka, opiekun grupy i nauczyciel Zespołu Szkół Technicznych i Ogólnokształcących w Jarosławiu.

Trzy tygodnie temu Artur Tutka założył grupę Drukarze 3D Służbie Zdrowia – Podkarpacie. Najpierw byli w niej uczniowie z Jarosławia, potem dołączyły osoby z całego regionu. Zorganizowali zrzutkę i dzięki wsparciu od obcych ludzi, mogli ruszyć z produkcją na większą skalę. Ich „produkty” otrzymali potrzebujący z Jarosławia i okolic, Przemyśla, Przeworska. – Nasze przyłbice rozdaliśmy już taksówkarzom, sprzedawcom, a przede wszystkim służbie zdrowia czy pracownikom domów pomocy społecznych – wylicza Artur Tutka, koordynator akcji oraz nauczyciel w Zespole Szkół Technicznych i Ogólnokształcących w Jarosławiu. Trafiły m.in. do sióstr pracujących w domu pomocy społecznej w Bochni czy jarosławskiego szpitala.

Maseczki robione na miarę

Od kiedy okazało się, że noszenie maseczek będzie obowiązkowe, panowie postanowili poszerzyć ofertę również o nie. – Nasza maseczka jest wykonana z materiałów biodegradowalnych, więc po jakim czasie się rozłoży. Może być zrobiona z tzw. materiału PLA. Gdy włożymy go do ciepłej wody, staje się giętki. Gdy przyłożymy go do twarzy, dopasuje się do niej. Potem trzeba tylko zaczekać, aż wystygnie. Jeśli Robert Lewandowski ma szyte na miarę buty, to my robimy na miarę maseczki – żartuje Artur Tutka. Są wielorazowe, co dwie godziny należy je tylko odkazić i zmienić filtr. A tym może być np. wkładka laktacyjna dla kobiet. Koszt to ok. 25 zł za 100 filtrów.

Grupa nie spoczywa na lurach i chce zabrać się za wydrukowanie… respiratora. – Są trzy opcje: jeden z atestami, drugi – trudny do zrobienia, ale bez drogich atestów, za to działa dokładnie tak samo. I trzeci dosyć łatwy. My bierzemy się za ten trudny. Zrobili go Hiszpanie. Prawdopodobnie otrzymam od nich pliki do druku 3D. Wszystkie elementy, które składają się na respirator, będziemy w stanie wydrukować – opowiada nauczyciel. Pomóc chcą inżynierowie, absolwenci jarosławskiej szkoły, którzy pracują w Owence Illinois Polska i mają dostęp do zaawansowanej technologii. Będą odpowiadać za elektronikę oraz automatykę. Co będzie najtrudniejsze? – Wydaje mi się, że przetłumaczenie dokumentacji z hiszpańskiego na polski. Na szczęście mam sąsiada, który 20 lat mieszkał w Hiszpanii, a że przyjechał z Niemiec, bo jest kierowcą i przebywa na kwarantannie, ma trochę wolnego czasu – śmieje się nasz rozmówca.

Po przetłumaczeniu okaże się, czy ekipa na pewno sobie poradzi z realizacją. – To kwestia technologii. Nie mamy aż tak zaawansowanych drukarek, ale jesteśmy przekonani, że się uda. Kiedyś skonstruowaliśmy drona smogowego. Gdy jeden z chłopaków powiedział, że zabieramy się za respirator, stwierdził, że dron był zdecydowanie trudniejszy, więc musimy odnieść sukces – zapewnia Artur Tutka. – To najwspanialsze zdalne lekcje, jakie tylko mogą być. Gdyby ministerstwo edukacji wpadło na coś takiego, byłoby genialnie. Tymczasem ja zarobiłem na nie poprzez zrzutkę, gdzie wpłacono już ponad 10 tys. zł. Ta lekcja trwa cały czas, nie 45 minut, a uczniowie widzą w tym jeden cel – pomaganie ludziom – stwierdza nauczyciel.

W akcję druku włącza się mnóstwo ludzi, którzy robią, co mogą. Niektórzy obcinają gumki, inni składają przyłbice. – Panowie radni prześcigają się w tym, kto zrobi tego więcej. Angażują w to własne dzieci. Burmistrz zapewnił nam zatankowany samochód. Komendant Straży Miejskiej rozwozi nim materiały i jest na każde nasze zawołanie. Z kolei starosta przekazał nam 3 tys. zł na materiał do druku, a bez tego nie zaczęlibyśmy tak szybko. To niesamowite! W naszym społeczeństwie obudziła się ogromna solidarność – nie kryje radości nasz rozmówca. – Poza tym pokazaliśmy, że druk 3D nie jest tylko zabawą, ale może także ratować zdrowie.

Wioletta Kruk

One Response to "Drukują przyłbice i maseczki. W planach mają… respirator"

Leave a Reply

Your email address will not be published.