Drużyna przez duże D

Trener Zbigniew Smółka fetuje wiktorię nad Chrobrym razem z dwoma pokoleniami mieleckich piłkarzy. Fot. Stal Mielec
Trener Zbigniew Smółka fetuje wiktorię nad Chrobrym razem z dwoma pokoleniami mieleckich piłkarzy. Fot. Stal Mielec

STAL MIELEC – CHROBRY GŁOGÓW. Gospodarze zabiegali rywala, a zwycięstwo zadedykowali kontuzjowanym kolegom.

Poświęcenie, moc i przyspieszenie – dzięki tym przymiotom piłkarze Stali rozbili w pył Chrobrego, który przecież aspirował do miana czarnego konia rozgrywek. Warto zaznaczyć, że poradzili sobie bez kluczowych zawodników.

Kibice szli na stadion z niepokojem. Do listy nieobecnych dołączyli bowiem kreatywni pomocnicy: Michał Janota (kara za czerwoną kartkę; odwołanie do PZPN nic nie dało) i Łukasz Wroński (zerwał więzadła). Ponadto biało-niebiescy w ostatnich czterech meczach uciułali ledwie punkt, strzelając tylko 2 bramki. Fani pamiętali również, że kilkanaście miesięcy temu głogowianie wystąpili przy Solskiego w roli profesorów, lejąc ich ulubieńców 4-1.

Łukasz, trzymaj się!
Po 5 min strach ustąpił miejsca euforii. Mateusz Cholewiak zgubił obrońcę przy dośrodkowaniu z rogu i efektownym strzałem głową dał Stali prowadzenie. Potem złapał koszulkę z dedykacją dla przeżywającego ciężkie chwile Wrońskiego i razem z kolegami z zespołu podbiegł pod sektor, gdzie siedział pechowiec. Podobne gesty obserwowaliśmy, gdy groźnego urazu nabawił się Waldemar Gancarczyk, ale nie tylko to każe traktować Stal jak drużynę przez duże D. Biało-niebiescy w sobotę walczyli bowiem z taką determinacją, jakby przeczytali właśnie trylogię Aleksandra Dumasa o przygodach muszkieterów. Jeden za wszystkich, wszyscy za jednego…

O harcie ducha opowiadał z dumą Zbigniew Smółka, trener, który należy skądinąd do najlepszych motywatorów w lidze. – Czapki z głów przed moimi zawodnikami za to, ile wybiegali na boisku, w jaki sposób bili stałe fragmenty (dzięki czemu zdobyli 2 gole – red.), jak funkcjonował środek pola, obrona. A przecież wiadomo, w jakiej sytuacji kadrowej się znaleźliśmy. Wcześniej graliśmy dobrze, porażki były niezasłużone. Teraz widać, że jesteśmy silni – podkreślał Smółka, który zamienił niebieską marynarkę na bardziej gustowną w szarym kolorze. Szkoleniowiec gospodarzy dziękował również kibicom. Zasłużenie, bo ci grali razem ze swoim zespołem, zdzierając gardła od początku do końca. – Bardzo przyjemnie się tu pracuje. Czuć wsparcie z trybun – mówił Smółka.

Maks” z reklamy Red Bulla
Dyrygujący Chrobrym Grzegorz Niciński, były opiekun Arki Gdynia, wystąpienie miał znacznie krótsze. – Mecz ustawiły bramki w 5. min i 6. drugiej połowy, ale przegraliśmy zasłużenie. Mam pretensje do swoich piłkarzy. Wiedzieliśmy, że będziemy grać z szalenie zdeterminowaną ekipą, tymczasem zaprezentowaliśmy radosny, pełen nonszalancji futbol – skwitował. Przybysze z Dolnego Śląska trzymali fason dopóki mieli siły. W drugiej połowie Stal jednak włączyła piąty bieg i odjechała rywalowi niczym Michael Schumacher w latach świetności. – Chrobry zapłacił za mecz sprzed kilku dni w Sosnowcu – nie miał wątpliwości Smółka. – Tak się kończy przekładanie spotkań. Eksperyment w środkowej strefie boiska powiódł się doskonale. Krystian Getinger, Mateusz Gancarczyk i Piotr Marciniec świetnie się uzupełniali, ten ostatni zdobył nawet swoją pierwszą bramkę. Wysokie oceny należą się również Leandro i Cholewiakowi, najwyższa natomiast – Maksymilianowi Banaszewskiemu. – Skąd ten facet ma tyle zdrowia do biegania? Chyba wypił 10 Red Bulli – żartowali kibice. „Maks” faktycznie był wszędzie, harował za trzech i jak zwykle imponował techniką. Biało-niebiescy odnieśli bardzo ważne zwycięstwo, bo konkurenci do czołowych miejsc solidarnie potracili punkty. W Mielcu znów znaleźli się na drodze po dawny blask.

STAL Mielec 3
CHROBRY Głogów 0
(1-0)
1-0 Cholewiak (5.), 2-0 Marciniec (51.), 3-0 Dermanović (62.)
STAL:
Majecki – Sadzawicki, Grodzicki, Kiercz, Leandro, Cholewiak (82. Misztal), Getinger (67. Lech), Marciniec, M. Gancarczyk (72. Swędrowski), Banaszewski – Dermanović
CHROBRY: Gospodinow – Ilków-Gołąb, Michalski, Stolc, Danielak, Bach, Gąsior, Kona, Machaj (65. Kowalczyk), Napołow (55. Szczepaniak) – Trytko (65. Kaczmarek).
Sędziował Łukasz Szczech (Warszawa). Żółte kartki: Sadzawicki – Ilków-Gołąb, Bach, Gąsior, Napołow. Widzów 3024.

tsz

Leave a Reply

Your email address will not be published.