Duda w ostrym cieniu Kurskiego

Pan prezydent Duda ostatnio szczęścia coś nie ma. Jak wcześniej tak pięknie górował w sondażach nad kontrkandydatami w wyborach, tak teraz poparcie dlań spadło i to poważnie. Do tego jego raperski kawałek o ostrym cieniu mgły słabo się „sprzedał”, ludzie nie pojęli o co chodziło panu prezydentowi i głupio się śmieją, w dodatku Kazik swoją piosenką go zdeklasował. A tu jeszcze kontrkandydaci na złość mu robią i prowadzą bezczelnie kampanię, gdy nie ma kampanii, a to przecież tylko panu prezydentowi wolno, bo jemu się to po prostu należy! W Garwolinie jakiś nietaktowny gość zapytał pana prezydenta, po jakie licho PiS „daje” jakieś 13. emerytury, a potem zabiera więcej w opłatach różnych. No, jak się to mówi, same „tyły”.

Czy jednak prezydent Duda spodziewał się, że jego prezes wytnie mu taki numer, jak oficjalny powrót do zarządu TVP Jacka Kurskiego? Toż pan prezydent raz w życiu „postawił się” prezesowi Kaczyńskiemu właśnie z powodu Kurskiego! Zdaniem prezydenta Dudy, TVP pod wodzą „pitbulla Kaczyńskiego” ośmieszała go i nie broniła jego żony oskarżanej przez opozycję, że przez 5 lat nic się nie odzywa. Na wszystko się pan prezydent dla swej partii zgodzi, ale nie, żeby go rządowa telewizja ośmieszała i małżonki jego brać w obronę nie chciała. Tego nie zdzierżył i zażyczył sobie, by Kurskiego pogonić! A w ręku miał argument nie do zbicia – długopis. Rzec można, że miał długopis i zapowiedział, że nie zawaha się go – tym razem – nie użyć. A sprawa szła o grubą kasę, bo o 2 mld złotych i to właśnie na kierowaną przez Kurskiego TVP! Co prawda, opozycja „wściekle atakowała”, że to bardziej by się dla chorych na raka przydało, ale skoro Kaczyński zdjął Kurskiego z szefa TVP, to prezydent Duda zrobił to, co najlepiej umie, czyli podpisał i pieniądze dla rządowej TV popłynęły szerokim strumieniem.

Tak na serio to Jarosław Kaczyński całkiem się Kurskiego z TVP nie pozbył. Zrobił go doradcą zarządu tejże, co o tyle było kuriozalne, że doradzać miała osoba, która właśnie „wyleciała” z pracy z tej stacji. Ale co tam, nieważne jak to wygląda. Ważne, że TVP ma właściwą jedynie słuszną linię i w bród kasy. Teraz jednak coś się zmieniło i Jacek Kurski odradza się niczym pitbull, to jest feniks z popiołów i wraca do zarządu TVP. Za „skromne” wynagrodzenie nieco ponad 30 tys. złotych. Nie żeby pan prezydent tak nędznej wypłaty Jackowi Kurskiemu zazdrościł, bynajmniej. Przecież to i tak ze „wspólnego”, czyli z pieniędzy podatników idzie. Ale zaboleć go powrót pitbulla musiał. Bo jakże to: on, prezydent długopisem go pogonił, a PiS niedługo, bo ledwie 2,5 miesiąca później, znów go przywraca? A co z panem prezydentem? Znalazł się w ostrym cieniu Kurskiego! No niestety Panie Prezydencie, niestety. Jacek Kurski to taki szef propagandy PiS i Jarosław Kaczyński uznał, że musi po niego sięgnąć, skoro Panu tak poparcie w sondażach spada. Samo „delikatne” atakowanie Pańskich kontrkandydatów w TVP i gloryfikowanie Pana nie pomagają, Pana radosne wystąpienia na Tik Toku także nie, to trzeba Panu jakoś pomóc, bo Panu nie idzie. I to ma zrobić Jacek Kurski, a że to się Panu nie podoba, że on właśnie? A kogo to obchodzi? Prezesa Kaczyńskiego, na pewno nie.

Redaktor Monika Kamińska

2 Responses to "Duda w ostrym cieniu Kurskiego"

Leave a Reply

Your email address will not be published.