Dwa oblicza kościoła

Dwa światy – wydawać by się mogło – nieprzystawalne zderzą się dzisiaj na łamach Super Nowości, dwa światy – których nic łączyć nie powinno… a jednak. 

Z jednej strony widzę cynicznych oprawców, którzy bezrefleksyjnie brną w podłość, korzystając z nadanych im przywilejów i mocy. To jest historia – straszna, okrutna, smutna i nie do zapomnienia, bo Tomasz Sekielski w filmie nie opowiada – on nas gwałci krzykiem niewyobrażalnych ran zadanych delikatnemu człowieczeństwu, gdzie widzę ofiary, ich strach, obrzydzenie, ich przemianę i dojrzewanie do wyrzucenia z siebie okropieństw z przeszłości.

Z drugiej zaś, ten sam Kościół, który buduje wspólnotę i jedność w czystej dobroci pomocy najbardziej potrzebującym, najsłabszym i najbiedniejszym z nas – zaburzonej łajdactwem jakiegoś oprycha, o którym ojciec Artur miękko mówi – że zbłądził.

Te same światy, ale nie takie same, choć oba bardzo prawdziwe.

Miliardy ludzi na całym świecie wierzą, że gdzieś tam – nie wiadomo gdzie – jest jakiś Bóg, który pozwoli nie skończyć im tego życia ostatnim ziemskim tchnieniem. To pewnie w większości dobrzy, mądrzy i przyzwoici ludzie, którzy często przystępują do Kościoła z nadzieją czynienia dobra. I gdzie mogą je czynią – tak jak u rzeszowskich Dominikanów. To mówi mądrze o Kościele, a jeszcze więcej o nas samych. O obywatelskości, o konieczności reakcji. Bo jeśli myślisz o tym jak bardzo jesteśmy podzieleni, to powiedz — co zrobiłeś aby ten podział zlikwidować, aby nas zbliżyć. Bo jeśli widzisz zło, niesprawiedliwość, hańbę — co zrobiłeś, żeby jej zapobiec. Bo jeśli chcesz, żeby było lepiej — rób to własne „lepiej”, poprawiaj to, co najbliżej Ciebie. Na ile możesz.

To my dajemy przyzwolenie, to my budujemy wokół siebie, w swoim najbliższym otoczeniu wizerunek świata w którym żyjemy. Także tego haniebnego, o którym mówi Sekielski – świata bezwzględnej zabawy w chowanego za zamkniętymi drzwiami. Protestujmy zatem przeciwko złu i bezprawiu, mówmy otwarcie, nie lękajmy się, bo to nasze prawo. Głośno wołajmy o szacunek – wzajemny szacunek – szacunek dla życia, szacunek do ludzi, szacunek dla wartości. Bez szacunku, bez mądrości i przyzwoitości nie mamy szans na własny świat, pod którym wszyscy – bez względu na naszą wiarę lub jej brak – moglibyśmy się podpisać.

Jakub Karyś, redaktor naczelny

12 Responses to "Dwa oblicza kościoła"

Leave a Reply

Your email address will not be published.