
RZESZÓW. 200-letnie drzewo przy ul. Fredry miało być wycięte, bo w jego sąsiedztwie ma powstać rondo.
Od piątku przy 200-letnim dębie, stojącym przy ul. Fredry, dwie pani Ireny z Rzeszowa zbierały podpisy pod petycją do prezydenta Rzeszowa o uratowanie tego drzewa przed wycięciem. Za jego likwidacją opowiedziała się dyrekcja Miejskiego Zarządu Dróg, bo w tym miejscu ma być budowane rondo. Akcja obrony dębu przyniosła efekt. Drzewo pozostanie na swoim miejscu.
W sumie Irena Paterek, mieszkająca w bloku przy ul. Siemieńskiego i Irena Cymbalista z bloku przy ul. Fredry zebrały do wtorku, 18 czerwca, ponad 500 popisów. Zbierano je na papierze, a w niedzielę rozpoczęto akcję w Internecie. Mirosław Ruszała ze Stowarzyszenia Ekoskop stwierdził, że nie ma zgody, żeby w majestacie prawa ściano 200-letni dąb.
Za pozostawieniem drzewa wypowiedział się Andrzej Świder, dyrektor Miejskiego Zarządu Dróg. – Wniesiemy korektę projektu – powiedział dyrektor MZD. – Dzięki temu dąb znajdzie się poza krawędzią jezdni. Drzewo zostanie oszczędzone, bo chcemy żyć zgodnie z naturą.
Mimo sukcesu, obie panie nadal zamierzają przekazać petycję z podpisami Andrzejowi Gutkowskiemu, wiceprezydentowi Rzeszowa.
Budowa ronda w okolicach ZUS-u, gdzie stoi dąb jest związana z inną inwestycją, która ruszy już w lipcu. Chodzi o przebudowę wiaduktu kolejowego przy ul. Batorego. Dziesięć miesięcy po rozpoczęciu tego przedsięwzięcia, przebudowana ma być również droga pod tym mostem. Ale nie tylko. Miasto planuje przebudowę całego ciągu komunikacyjnego, który zacznie się w okolicach ZUS przy ul. Głowackiego. Ma tam powstać rondo. Nie powinno się to jednak odbywać kosztem wycinki drzew.
Niestety, miasto postanowiło usunąć dąb szypułkowy rosnący przy ul. Fredry 5. To jednak nie spodobało się dwóm mieszkankom Rzeszowa i w piątek okleiły dąb plakatem z napisem: „Przeznaczony do wycięcia!!! Próbujmy uratować!!!”.
W petycji można przeczytać, że: „Rozumiemy, że przebudowa ulic połączona z przebudową wiaduktu jest konieczna i że jest to poważna inwestycja. Nie można jednak w imię nowości niszczyć czegoś, co istnieje od setek lat, tak jak nie niszczy się zabytków rozbudowując miasto. Dąb przy u. Fredy powinien mieć status pomnika przyrody”.
Mariusz Andres



6 Responses to "Dwie panie Ireny obroniły dąb"