Dwie skrajne pasje

Waldemar P. uważa się za pasjonata motoryzacji, co w gronie jego znajomych wywołuje najdelikatniej mówiąc ironiczne uśmieszki.
Mężczyzna ten, zwany przez bliskich Waldusiem, jest byłym mechanikiem samochodowym i właścicielem dwóch aut, które pamiętają jeszcze schyłkowe czasy PRL-u. Ponadto do niedawna były mocno zaniedbane, gdyż pan Walduś mało się nimi zajmował, co wynikało głównie z jego innej pasji, a mianowicie dużego zamiłowania do alkoholu.
Z tego powodu jazda samochodami zdarzała mu się dość rzadko, na dodatek został zwolniony z roboty w warsztacie i zajmował się dorywczymi pracami, ale swych starych aut nie sprzedał. Zdarzyło mu się natomiast wsiąść kiedyś za kierownicę w stanie mocno wskazującym, przez co na dłuższy czas został pozbawiony prawa jazdy, które dopiero niedawno odzyskał i ponoć przyrzekł sobie oraz rodzinie, że od tej pory porzuci pasję alkoholową i zajmie się tylko tą swą dość osobliwą pasją motoryzacyjną.
Rodzina i znajomi nie bardzo w to wierzyli i doradzali, by sprzedał oba swe gruchoty, ale on uparł się, że je osobiście wyremontuje, czego zresztą dokonał ku zdumieniu grona swoich najbliższych. Był to niewątpliwy sukces, tym większy, że po zreperowaniu aut udał się do stacji diagnostycznej, zrobił przeglądy techniczne i okazało się, że oba samochody zostały dopuszczone do poruszania się po drogach.
Waldemar P. był tak z siebie dumny, że z tej radości od razu kupił… flaszkę i wypił za pomyślność swej motoryzacyjnej pasji, po czym wsiadł do jednego ze swych wozów, by wykonać jazdę próbną. Prawdę mówiąc nie bardzo było wiadomo, czy bardziej chciał wypróbować auto, czy siebie.
Postanowił, że pojedzie tylko kilkaset metrów od domu, co też uczynił, ale już po przejechaniu krótkiego odcinka… wpakował się do rowu. Wystraszony wyskoczył z samochodu, pozostawiając w rowie lekko uszkodzony pojazd i pobiegł do chaty. Zauważył to przejeżdżający tamtędy jakiś inny kierowca, który powiadomił policję.
Tymczasem Waldemar P. uparł się, że wyciągnie z rowu swe odnowione, acz teraz nieco pogięte auto. Wpadł do garażu, wsiadł do drugiego wozu, wrócił na miejsce kraksy, związał linką oba pojazdy i tym drugim samochodem zaczął wyciągać ten pierwszy, który utknął w rowie. I jakimś cudem udało mu się wyrwać go na drogę, ale z rozpędu przejechał przez całą jej szerokość i… wpadł tym drugim autem do rowu melioracyjnego po przeciwnej stronie jezdni!
Wtedy nadjechała policja, która nie ukrywała, że z takim zdarzeniem miała do czynienia po raz pierwszy. I nie kryła też, że uczyni wszystko, by pan Walduś miał z motoryzacją do czynienia po raz ostatni.

Jan Miszczak

4 Responses to "Dwie skrajne pasje"

Leave a Reply

Your email address will not be published.