LIGA SIATKÓWKI KOBIET. Zagraniczne zawodniczki poprowadziły do zwycięstwa.
Siatkarki Developresu w małych bólach wygrały na dzień dobry z Pałacem Bydgoszcz. Czy było to w pełni udane przywitanie się z kibicami? Z pewnością nie. Bez wątpienia jednak w hali V LO byliśmy świadkami po prostu świetnej damskiej siatkówki, a to – szczególnie na początku sezonu – wcale oczywiste nie jest.
Gdzieś po cichu, w kuluarach, spekuluje się, że rzeszowskie zawodniczki mogą powalczyć nawet o złoty medal mistrzostw Polski. Na takie dywagacje z pewnością przyjdzie dopiero pora, tym bardziej że sobotnia inauguracja uzmysłowiła jedno – choć Developres dokonał ciekawych wzmocnień – trener Lorenzo Micelli potrzebuje jeszcze sporo godzin na treningach, by odpowiednio poukładać wszystkie klocki.
– Przed meczem taki wynik brałbym w ciemno, ale powiedzmy sobie szczerze: zespół z Rzeszowa budowany jest z myślą o innych celach. Ma naprawdę kilka ciekawych nazwisk, jednak cieszę się, że moje dziewczyny pokazały charakter. Tylko w drugim secie gospodynie wbiły nas w parkiet. Eliminując głupie błędy mogliśmy pokusić się nawet o wygraną – trener Pałacu, Piotr Makowski, który momentami niemal sam wskakiwał na parkiet, rzetelnie oceniał sobotnie zawody. – Decydująca była zagrywka. Tej drużynie, której udało się odrzucić rywalki od siatki, grało się zdecydowanie łatwiej. Nie dysponujemy jednak na skrzydłach takimi parametrami jak rzeszowianki – dodawał.
Dwie twarze
Słowo przestój to klucz do zrozumienia damskiej siatkówki. Panie jak nikt inny potrafią seriami gubić, ale i zdobywać punkty. W sobotę Developres pokazał właśnie te dwa przeciwstawne oblicza. W I partii od stanu 4-7 stracił aż 9 punktów z rzędu i nie zdążył już dogonić rywalek znad Brdy. II set okazał się znacznie lepszy, jednak 10-minutowa przerwa znów spowodowała dziwne rozprężenie. Developres prowadził już 15-8, żeby kilka minut później „odpalić” dopiero przy stanie 23-23. Czwarta partia – zakończona na przewagi – to również niefrasobliwość gospodyń, które roztrwoniły w samej końcówce 3-punktową przewagę (23-20). Tie-break stanowił już odrębną historię, a zwieńczyła go świetna zmiana Ewy Żak. Jej trzy zagrywki w zasadzie załatwiły sprawę.
MVP spotkania wybrana została Helene Rousseaux i z tym wyborem dyskutować nawet nie wypada. Belgijska przyjmująca dostała aż 48 piłek do skończenia i razem z Adelą Helić trzymała ofensywę Developresu. Spokój wprowadziła też świeżo upieczona mistrzyni Europy – Jelena Blagojević, która już w I secie zmieniła Klaudię Kaczorowską. Na niemało pochwał zasługuje też jednak Agata Sawicka. Nasza libero dwoiła i troiła się w obronie, wyciągając momentami prawdziwe „bomby” lecące z drugiej strony siatki.
DEVELOPRES SkyRes Rzeszów 3
PAŁAC Bydgoszcz 2
(18:25, 25:16, 25:23, 27:29, 15:9)
DEVELOPRES: Helić 22, Kaczmar 3, Rousseaux 24, Kaczorowska 1, Ptak 11, Hawryła 11, Sawicka (libero) oraz Blagojević 12, Gajewska, Żak 2
PAŁAC: Szczygioł 20, Mazurek, Krzywicka 20, Kuligowska 5, Ziółkowska 11, Misiuna 10, Nickowska (libero) oraz Jagła (libero), Wenerska 3, Maternia, Fedusio 7.
Sędziowali Mariusz Fiutek oraz Rafał Pośpiech. Widzów 700. MVP: Helene Rousseaux.
[print_gllr id=221333]
Tomasz Czarnota


