
POLONIA PRZEMYŚL – WÓLCZANKA. Na początku wielkie rozczarowanie rzeczywistością i trzy kolejne porażki, później prawdziwa metamorfoza.
Polonia Przemyśl niejako zbilansowała straty i w sobotę wygrała po raz trzeci z rzędu. Co ważne, znowu nie tracąc żadnej bramki.
– Cała sztuka polega na tym, żeby znaleźć sposób na strzelenie gola wtedy, kiedy czujesz się słabiej. Nam tym razem się to udało, a nikt nie będzie pamiętał, w jakim stylu zgarnęliśmy komplet punktów – cieszył się na pomeczowej konferencji Paweł Załoga, trener Polonii, który świetnie zdawał sobie sprawę, ile szczęścia miał jego zespół. Jedyną bramkę zdobył w 64 min. z jedenastu metrów Arkadiusz Gosa, wykorzystując rzut karny podyktowany za faul na Mateuszu Wanacie.
– Nie mogę zarzucić chłopakom braku ambicji, ale schodzimy do szatni pokonani, a kuriozum polega na tym, że w ubiegłym sezonie graliśmy gorzej w piłkę i wygrywaliśmy, a teraz prezentujemy się dojrzalej, jednak o punkty ciężko – utyskiwał z kolei szkoleniowiec drużyny z Wólki Podleśnej, Marek Rybkiewicz. Jego zespół wydaje się niemal książkowym przykładem szerzonej teorii o problemach w drugim roku po awansie, ale już za tydzień Wólczanka może poprawić swoje humory – zmierzy się u siebie z Lewartem Lubartów.
POLONIA Przemyśl 1
WÓLCZANKA Wólka P. 0
(0-0)
1-0 Gosa (64. – karny)
POLONIA: Krzanowski – Sukhotskyy, Załoga, Kocój, Mikulec – Kalawski, Tabisz, Sedlaczek (46. Tur), Kazek, Wanat – Gosa.
WÓLCZANKA: Furtak – Podstolak, K. Pydych, Oślizło – Pietluch, Gwóźdź, Lech (55. Kocur), R. Pydych (67. Padiasek), Poprawa (73. Flak) – Bednarz (59. Partyka), Hul.
Sędziował: Mateusz Warzocha (Rzeszów). Żółte kartki: R. Pydych – Pydych, Kalawski.
tc
[print_gllr id=158693]


