Dyrektor szpitala kontra reszta świata

Dyrektor Wojewódzkiego Szpitala w Przemyślu, Piotr Ciompa uważa, że zły PR robią szpitalowi i jemu ci, którzy utracili w jego placówce lukratywne kontrakty. Fot. Kamil Krukiewicz
Dyrektor Wojewódzkiego Szpitala w Przemyślu, Piotr Ciompa uważa, że zły PR robią szpitalowi i jemu ci, którzy utracili w jego placówce lukratywne kontrakty. Fot. Kamil Krukiewicz

Dyrektor Wojewódzkiego Szpitala w Przemyślu, Piotr Ciompa, na ostatniej konferencji prasowej podkreślał, że ma ona na celu uspokojenie ludzi i nastrojów społecznych w kwestiach dotyczących obu przemyskich szpitali poprzez rzetelną informację o sytuacji tychże. Nie ukrywał, podobnie jak obecny na konferencji członek Zarządu Województwa Podkarpackiego, Stanisław Kruczek, że liczą na lokalne media, które tę informację przekażą opinii publicznej. Czynimy zatem zadość tym oczekiwaniom, ale nie możemy pominąć tu także tego, iż część informacji przekazywanych przez dyrektora Ciompę może zostać poddana weryfikacji przez sąd. 

W Przemyślu obecnie funkcjonują dwa szpitale, których organem założycielskim jest samorząd województwa. Jeden z nich to Wojewódzki Szpital im. Św. Ojca Pio, drugi to Wojewódzki Szpital OLK, czyli dawny Szpital Miejski, który miejskim był krótko, zaś wcześniej był 114. Szpitalem Wojskowym. Obiema placówkami kieruje Piotr Ciompa, a docelowo najpóźniej do końca przyszłego roku mają one zostać połączone. Według szumnych zapowiedzi miało się to odbyć bez większych zwolnień w obu szpitalach i z korzyścią dla pacjentów. Jednak, gdy za zapowiedziami zaczęły iść działania, już tak miło to nie wyglądało. Przeniesienie w pośpiechu pacjentów chirurgicznych ze Słowackiego na Monte Cassino z powodu konfliktu dyrektora z chirurgami, zwolnienie dyscyplinarne ordynatora chirurgii, kolejny konflikt tym razem z anestezjologami, wypowiedzenia dla doświadczonych lekarzy i ogólnie, jak podkreślają pracownicy szpitala, niepewność co do dalszej pracy spowodowała, że media zaczęły o tym wszystkim pisać i mówić. Tyle że, zdaniem dyrektora Ciompy, niekoniecznie rzetelnie. Przeciwnie, jego zdaniem przedstawianie tych problemów w placówkach, którymi kieruje odstręcza od nich pacjentów. Tak przynajmniej stwierdził w sporym artykule sponsorowanym opublikowanym w jednej z przemyskich gazet.

Rząsa: – Wezwałem pana Ciompę do sprostowania i przeproszenia mnie
Sytuacją w przemyskich szpitalach zainteresował się też poseł na Sejm RP z Przemyśla, Marek Rząsa. Zadał marszałkowi województwa, Władysławowi Ortylowi wiele pytań, w tym także o to, o czym „na mieście” mówiło się od dawna, czyli o czas pracy dyrektora Ciompy, który zdaniem niektórych bywał w pracy od wtorku do czwartku. – Otrzymałem odpowiedź od pana marszałka, że kierujący szpitalami ma nienormowany czas pracy, a w takiej pracy wszystko zależy od efektywności menedżera i organizacji pracy – zdradził Marek Rząsa. – Ale coś moje zapytanie dało, bo z tego co wiem, pan dyrektor obecnie w pracy jest od poniedziałku do piątku – dodaje z uśmiechem. Rząsa jednak na pytaniach do marszałka Ortyla nie poprzestał i zwołał konferencję prasową, a także pojawił się na poprzedniej sesji przemyskiej Rady Miejskiej.

Tu spotkał się z dyrektorem Ciompą i wiele wskazuje na to, że to spotkanie może finał znaleźć przed sądem. – Pan Ciompa zarzucił mi wprost, że działam w interesie prywatnej spółki anestezjologów, z którymi jest skonfliktowany i którzy się do mnie, jako posła z Przemyśla, zwrócili – mówi M. Rząsa. – Sugerował, że mam w tym interes! To jest pomówienie i wezwałem pana Ciompę do sprostowania tych „rewelacji” oraz przeproszenia mnie – opowiada poseł PO. – Odpisał mi, że ma prawo do wyrażania opinii – uśmiecha się ironicznie. – Owszem, ma, ale nie takich, które mnie szkalują! Jeśli do końca miesiąca pan Ciompa tego nie sprostuje i nie przeprosi mnie publicznie, skieruję sprawę na drogę sądową – zapowiada. Z naszych informacji wynika, że do dnia 1 lipca nie wypłynęło sprostowanie ani przeprosiny od dyrektora Ciompy.

Witkiewicz: – Dyrektor mówi i pisze kłamstwa
Może to nie być jedyna wypowiedź dyrektora Ciompy, którą rozpatrywać być może będzie sąd, bo o oskarżeniu o zniesławienie mówi także były ordynator okulistyki w Wojewódzkim Szpitalu, doktor Jan Witkiewicz. – W sponsorowanym artykule opublikowanym na łamach miejscowego tygodnika pan Ciompa napisał o mnie same kłamstwa – stwierdza Witkiewicz. – Nie składałem do NFZ ofert konkurencyjnych dla oddziału, którym kierowałem – zapewnia lekarz, który ma w mieście małą, 6- łóżkową klinikę okulistyczną. – Nie użyto co prawda mojego nazwiska, ale tu każdy wie, kto jest byłym ordynatorem okulistyki – dodaje. Zapytany o tę sprawę dyrektor Piotr Ciompa stwierdził, że nie czuje żadnych obaw. I nadal podczas konferencji wspominał o „patologicznym NZOZ-ie kierowanym przez byłego ordynatora okulistyki, który składał konkurencyjne oferty wobec szpitala, który dawał mu utrzymanie oraz udawał głupiego”. W materiałach przekazanych dziennikarzom podczas konferencji można przeczytać, że dzięki zaproszeniu do współpracy nowych okulistów i rozstaniu się ze spółka Witkiewicza zwiększył się zakres usług medycznych na oddziale. – Dzięki niestosowanej do tej pory optycznej tomografii skaningowej niezbędnej w diagnostyce i leczeniu chorób plamki (…), które jest obecnie najczęstszą przyczyną ślepoty w krajach wysokorozwiniętych, takie przypadki będą leczone w Przemyślu – czytamy we wspomnianych materiałach. – To, a także inne badania u pacjentów szpitalnych, którzy tego wymagali, było wykonywane w mojej klinice całkowicie gratis – mówi Jan Witkiewicz. – Zatem kłamstwem jest, iż dotychczas nie stosowano tego badania – dodaje. Dyrektor Ciompa podkreśla też, że: – Możliwe też będą niedostępne do tej pory operacje tylnego odcinka oka. Obecnie pacjenci z odwarstwieniem siatkówki, krwotokami i powikłaniami w przebiegu cukrzycy (…) nie będą musieli jechać do Rzeszowa, Lublina, Krakowa czy Warszawy, aby być zoperowani – pisze w materiałach prasowych. – Takich pacjentów jest 5 może 6 rocznie – zauważa J. Witkiewicz. – Wykonywaliśmy takie zabiegi doraźnie, w nagłych przypadkach – przekonuje. – Jednak z mojej wiedzy i doświadczenia wynika, że najlepiej takie zabiegi wykonują placówki i lekarze na stale się w nich specjalizujący, na przykład klinika w Lublinie. Wykonywanie takich zabiegów u planowych pacjentów jest po prostu ryzykowne w wykonaniu ludzi, którzy robią je „z doskoku” – podkreśla.

Anestezjolodzy: – Nie ma pojęcia o ekonomii i przepisach prawa
Z tym, co o ich pracy i wymaganiach placowych mówi i pisze dyrektor szpitala, nie zgadzają się też anestezjolodzy, o których konflikcie z Piotrem Ciompą pisaliśmy już na naszych łamach. W piśmie do marszałka Władysława Ortyla przekazanym także na ręce przewodniczącej przemyskiej Rady Miejskiej, Lucyny Podhalicz, wyliczają oni skrupulatnie wszystkie, według nich, obraźliwe i kłamliwe informacje na ich temat podawane przez dyrektora szpitala odpierając je. Pismo ma parę stron i zawiera dokładne wyliczenia i wyjaśnienia. Na koniec anestezjolodzy piszą: – Z olbrzymią przykrością zauważamy, że wbrew nieudolnym próbom zaklinania przez dyrektora Ciompę rzeczywistości i opowiadaniu zwykłych kłamstw i bredni na nasz temat, przyczyna obecnego problemu nie leży po naszej stronie, i bynajmniej nie jest ona również efektem naszych rzekomo wygórowanych żądań finansowych. Naszym zdaniem, problem leży po stronie dyrektora Ciompy oraz jego nadzwyczaj licznych doradców i wynika z braku wiedzy ekonomicznej oraz jakiegokolwiek pojęcia o wymaganiach prawnych dotyczących czasu pracy oraz liczby i kwalifikacji personelu medycznego – czytamy. – Wielokrotnie powtarzane przez dyrekcję naszego szpitala hasło oszczędności, które bardzo istotnie rozmija się ze stosowaną praktyką, jest tylko pustym sloganem, mającym na celu wprowadzenie w błąd opinii publicznej. Szafując hasłem oszczędności, dyrekcja zapomina, że nie może ona przysłaniać nadrzędnego celu, jakim jest zdrowie i bezpieczeństwo pacjentów. Z ubolewaniem należy stwierdzić, że nieprzerwany ciąg kłamstw, pomówień i kalumnii serwowany nam od dłuższego czasu, nie ma na celu szumnie zapowiadanej „dobrej zmiany”, ale raczej jest ukierunkowany na doprowadzenie do zwykłego upodlenia osób, które przez długie lata ofiarnie świadczyły pomoc ludziom chorym – konkludują lekarze.

– Prawda jest taka, że jest odgórny rządowy plan polegający na usunięciu ze szpitali prywatnych spółek – zauważa nasz rozmówca zorientowany w sprawie. – Tam, gdzie nie będzie temu przychylny organ założycielski, zmusi się go poprzez działania wojewody. Sam marszałek Kruczek przyznał to na konferencji prasowej, po co zatem to „wymyślanie” powodów rzekomo finansowych, czy merytorycznych tak rozpaczliwie? – pyta.

Monika Kamińska

4 Responses to "Dyrektor szpitala kontra reszta świata"

Leave a Reply

Your email address will not be published.