
RZESZÓW. Właściciele ogródków walczą o pieniądze. Ich zdaniem, prezydent w końcu je zapłaci.
45 działkowców ze zlikwidowanego Rodzinnego Ogrodu Działkowego Energetyk 1 od trzech lat nie może doczekać się na wypłatę odszkodowań za utracone ogródki. Wystąpili na drogę sądową przeciw władzom miasta, ale po kilku rozprawach sąd stwierdził, że nie leży to w jego gestii. Działkowcy mówią jednak, że nie ustąpią i nadal będą walczyć o to, co im się należy.
W sumie pokrzywdzonych zostało 59 działkowców, jednak część z nich zrezygnowała z walki o odszkodowania. Dotyczy to tych, którzy powinni dostać mniejsze rekompensaty – 6 lub 8 tys. zł. Stwierdzili, że nie ma to sensu, bo musieliby wnieść do sądu opłaty – 5 procent wartości działek. Ich zdaniem, nie ma pewności, czy miasto im wypłaci po kilka tysięcy złotych, a pieniądze i tak przepadłyby. Pozostali walczą o swoje. W sumie 45 osób procesuje się z władzami miasta.
– Nie ustąpię – mówi stanowczo Edward Wajda, były prezes ROD Energetyk 1. – Od 2013 roku do 2015 trwały rozprawy w sądach, ale nie ma wyroku w tej sprawie. Złożyliśmy skargę do wojewody na prezydenta Tadeusza Ferenca, bo nie chce nam wypłacić odszkodowań, które zgodnie z prawem nam się należą. Utraciliśmy bowiem ogródki.
Edward Wajda domaga się wypłaty 36 tys. zł odszkodowania za swój ogródek działkowy. Niestety, choć odbyły się trzy rozprawy w Sądzie Rejonowym, to sąd odrzucił jego sprawę i nie ma w tej sprawie żadnego rozstrzygnięcia. Sam wpłacił do sądu 5 procent wartości swojej działki, czyli 1800 zł. Te pieniądze przepadły, a rekompensaty i tak nie dostał.
– Zarówno wojewoda, jak i sąd administracyjny przyznał działkowcom rację, ale to i tak nic nie dało i władze miasta nie chcą nam wypłacić odszkodowania – mówi Wajda. – Prezydent Tadeusz Ferenc odwołał się od orzeczenia sądu administracyjnego. Moi prawnicy złożyli wniosek do Naczelnego Sądu Administracyjnego w tej sprawie. Jednak na wyrok trzeba będzie poczekać od roku do trzech lat.

Działkowcy nie zgadzają się ze stanowiskiem władz miasta, które twierdzą, że właściciele ogródków nie mieli tytułu prawnego do tych gruntów. Z tego samego powodu prezydent nie chce przekazać zastępczego terenu w innym rejonie miasta na odtworzenie ogrodu. Właściciele ogródków przekonują, że płacili składki i opłaty za korzystanie z terenu i dlatego, według nich pieniądze należą im się przez zasiedzenie, które trwało aż 50 lat.
Również Polski Związek Działkowców skierował sprawę do sądu administracyjnego, gdyż poniósł nakłady finansowe na infrastrukturę ogrodową.
Mariusz Andres



5 Responses to "Działkowcy domagają się odszkodowań"