Dzieci giną, bo opiekunom brakuje wyobraźni!

Wypadki z udziałem dzieci to, niestety, codzienność naszych wsi, a przejażdżka traktorem ma być nagrodą. Fot. KPP Lesko
Wypadki z udziałem dzieci to, niestety, codzienność naszych wsi, a przejażdżka traktorem ma być nagrodą. Fot. KPP Lesko

RZESZÓW, PODKARPACIE. Nieuwaga i brak wyobraźni u dorosłych, pośpiech i alkohol to najczęstsze przyczyny wypadków na wsi z udziałem dzieci.

2-letni chłopczyk został w piątek przejechany tylnym kołem traktora podczas prac gospodarskich prowadzonych na posesji. Nikt z dorosłych nie zauważył, że dziecko weszło pod ciągnik i tam usiadło. Chwilę później z ciężkimi obrażeniami ciała helikopterem zostało przetransportowane do szpitala w Rzeszowie, gdzie wciąż walczy o życie.

To pierwszy tak tragiczny wypadek, do jakiego doszło w tym roku, ale prace w rolnictwie dopiero się zaczęły. Przed nami sianokosy, żniwa, orki, cięcie drzewa na zimę, a wśród domowników często gromadka małych dzieci krążących jak ćmy wokół światła. Wszystko ich interesuje, kosiarka, sieczkarnia, rozrzutnik obornika, a dziecięce rączki takie maleńkie, wejdą wszędzie…

Co roku notujemy tragiczne zdarzenia z udziałem dzieci
– Blisko rok temu w Rakszawie 13-letni chłopiec chcąc przewieść ciągnikiem 2 letnią dziewczynkę doprowadził do dramatu. W trakcie wciągania dziecka do kabiny traktor ruszył i dziecko dostało się pod koło. Małej nie udało się uratować – mówi komisarz Paweł Międlar, rzecznik prasowy Podkarpackiego Komendanta Wojewódzkiego Policji.

Dlatego jak co roku policja apeluje: – Dzieci nie powinny bawić się w roboczej części gospodarstwa, gdyż może to być dla nich niebezpieczne! W ogóle nie powinny podchodzić do urządzeń z ruchomymi częściami: młynki śrutowe, sieczkarnie, przewracarki, kombajny itp. Szczególnie nad najmłodszymi powinna być sprawowana nieustanna opieka, by nie dochodziło do tragicznych zdarzeń – dodaje rzecznik policji.

Do jakich wypadków z udziałem najmłodszych dochodzi najczęściej? Do upadków z drabiny, drzew, traktorów, wpadnięcia do niezabezpieczonych studzienek, pogryzienia przez zwierzęta, skaleczeń, oparzeń, porażeń prądem, zatruć środkami ochrony roślin (te powinny być należycie zabezpieczone, bo wystarczy chwila nieuwagi i dziecko odkręci butelkę, a łyk silnie toksycznych środków może być ostatnią rzeczą jaką dziecko weźmie do ust). Dzieci na wsi jeżdżą ciągnikami, na stertach siana, koszą trawniki, mają dostęp do siekiery, kosy, słowem możliwości zrobienia sobie krzywdy nieograniczone. Dorośli muszą pamiętać, że dzieci nie potrafią przewidywać skutków swojego działania, to dorośli muszą myśleć za nie, żeby nie przydarzyła im się żadna krzywda. Muszą odpowiadać za ich bezpieczeństwo.

Anna Moraniec

3 Responses to "Dzieci giną, bo opiekunom brakuje wyobraźni!"

Leave a Reply

Your email address will not be published.