
RZESZÓW. W regulaminie rzeszowskiego transportu zbiorowego jest tylko zakaz przewozu dużych rowerów górskich i miejskich.
Nadal nie wiadomo, czy w autobusach MPK można przewozić dziecięce rowerki. W ubiegłym tygodniu pisaliśmy o przykrym zdarzeniu, które spotkało matkę 5-letniego chłopczyka chorego na autyzm. Kierowca wyrzucił ich z autobusu nr „19”, tylko dlatego, że w miejscu wyznaczonym dla niepełnosprawnych stał rowerek. W tej sprawie nasz Czytelniczka wysłała pismo do dyrekcji Zarządu Transportu Miejskiego, ale dotąd nie otrzymała odpowiedzi.
Jeszcze w czerwcu rzeszowianka jechała autobusem miejskim z synkiem i małym rowerkiem. Gdy zobaczył ją kierowca, wyłączył silnik i oznajmił, że nigdzie dalej nie pojedzie, dopóki kobieta nie opuści pojazdu. Wyrzucił ją i chłopca z autobusu, twierdząc, że takie są przepisy.
– W regulaminie rzeszowskiego transportu zbiorowego zakaz przewozu dotyczy tylko dużych rowerów górskich i miejskich. Nie ma zaś zakazu na przewożenie małych rowerów dziecięcych – mówi zdenerwowana matka 5-letniego synka chorego na autyzm (nazwisko znane redakcji i Zarządowi Transportu Miejskiego). – Kierowca chyba stosuje swój własny wymyślony regulamin.
A jak tłumaczy postępowanie kierowcy, Marek Filip, prezes MPK? – W regulaminie przewozów uchwalonym przez radnych jest zapis, że przewóz rowerów jest zabroniony – informuje szef miejskiego przedsiębiorstwa. – W zatłoczonym autobusie o rower można się uderzyć albo pobrudzić łańcuchem.

– Tylko że rowerek mojego synka ma osłonę i nie ma możliwości, żeby ktoś pobrudził się łańcuchem. Jest mały i nie zajmuje dużo miejsca. Raczej nikt się też o niego nie uderzy – przekonuje nasza poszkodowana Czytelniczka. – Nie otrzymałam odpowiedzi z ZTM i nadal nie wiem, czy w autobusach MPK można przewozić rowerki dziecięce, czy też nie?
W środę nie udało nam się skontaktować z Anną Kowalską, dyrektorem Zarządu Transportu Miejskiego, bo była na ważnym spotkaniu. W sekretariacie zarządu poinformowano nas jedynie, że pasażerka otrzyma odpowiedź zgodnie z kodeksem postępowania administracyjnego, czyli 30 dni od wpływu pisma do firmy.
Pasażerowie, którzy jechali „19” byli oburzeni postępowaniem aroganckiego kierowcy. Nie mogli zrozumieć, jak mógł wyrzucić matkę z dzieckiem tylko dlatego, że przewoziła rowerek. Niektórzy pasażerowie w ramach protestu opuścili pojazd. Ta sprawa powinna być jak najszybciej wyjaśniona, bo wciąż nie wiadomo czy można, czy też nie można wprowadzać do autobusów MPK małe dziecięce jednoślady.
Mariusz Andres



11 Responses to "Dziecięcy rowerek przeszkadzał kierowcy miejskiego autobusu"