
i wymagać wdrożenia procedur medycznych. Fot. Uniwersytecki Szpital Dziecięcy w Krakowie
„W ostatnim czasie szczególnie często nasi chirurdzy wyciągają z małych brzuszków kulki magnetyczne. Bardzo prosimy – zwracajcie Kochani uwagę na to, co kupujecie swoim małym pociechom” – zaalarmował na Facebooku Uniwersytecki Szpital Dziecięcy w Krakowie. Lecznica zamieściła też zdjęcia rentgenowskie połkniętych przedmiotów w ciele małych pacjentów i ostrzegła, że takie przypadki mogą się skończyć wycięciem kawałka jelita lub nawet śmiercią.
Lekarze przypomnieli rodzicom, by podczas zakupów zwracali uwagę na ograniczenia wiekowe zamieszczone na opakowaniach produktów. „Jeżeli nawet prezent jest przeznaczony dla starszego dziecka, ale w domu przebywa maluch, warto zastanowić się nad wyborem bardziej bezpiecznej zabawki. Części pochodzące z nich mogą bowiem trafić w ręce maluchów i zostać połknięte przez najmłodszych domowników”
– zaznaczyli.
Konsekwencje mogą być tragiczne
Takie zdarzenie może skończyć się poważnie i wymagać wdrożenia procedur medycznych: „od zabiegu endoskopowego, przez wycięcie kawałka jelita”. Szpital przywołał również jeden z przypadków, w którym doszło do nieszczęśliwego finału. Dziecko połknęło baterię i zanim rodzice się zorientowali – życia małego pacjenta nie udało się uratować.
Dlatego przy zakupach dla najmłodszych należy zawracać szczególną uwagę na instrukcje producentów. I pamiętać, by nie pozostawiać dzieci samych w przypadku, kiedy mają łatwy dostęp do przedmiotów lub substancji zagrażających ich zdrowiu lub życiu. – Co połykają dzieci? Mogę powiedzieć, że wszystko… (śmiech). Najczęściej są to baterie zegarkowe: cienkie i małe. Ostatnio niezwykle modne ze względu na dostępność są kulki magnetyczne – widziałem dziecko, które połknęło ich ponad 30. Co gorsza, one przyciągając się tworzą kształty, które nie są w stanie przejść przez jelita. Poza tym monety, pierścionki, klucze i figurki metalowe lub plastikowe, śrubki, klawisze od komputera, plastikowe patyczki od lizaków często wraz z lizakami, z których zostaje potem tylko sama końcówka. Poza tym częste jest połykanie środków piorących w kapsułkach – mówi prof. Piotr Albrecht, pediatra i gastroenterolog. Te z odczynem kwaśnym tylko podrażniają, natomiast te z odczynem zasadowym są dużo gorsze (przykład Tymka z Dębicy, który po połknięciu granulek kreta zawierającego ług sodowy musiał mieć przeszczepione: nasadę języka, krtań, gardło, tchawicę i przełyk aż do poziomu żołądka).
Nie tylko mali…
Co może się wydarzyć po połknięciu baterii pastylkowych, spotykanych m.in. w zegarkach czy aparatach słuchowych? Jeśli są odpowiednio duże – mogą zatkać drogi oddechowe i dziecko się udusi. Ale z punktu widzenia gastroenterologii ważny jest przełyk. Wszystko co w nim tkwi, powinno być wyjęte natychmiast. Uwagę rodziców powinno zwrócić krztuszenie się, ból za mostkiem, ślinotok, niemożność połykania. Te objawy powinny też skłonić do wezwania karetki pogotowia. Tak samo jak w przypadku gdy dziecko baterię połknie, bo wtedy koniecznie trzeba wykonać rentgen i ewentualnie gastroskopię. Jeżeli bakteria nie poleci dalej tylko zostanie w żołądku może dojść do oparzeń, aż do perforacji, czyli przebicia ściany żołądkowej. Większość ciał obcych połykanych jest poza świadomością rodziców i na szczęście większość tych przedmiotów, opuszcza przewód pokarmowy „drugą stroną”. – W jakim wieku dzieci najczęściej połykają różne przedmioty? Zazwyczaj dzieje się to między 2., a 5. rokiem życia. Ale miałem też 17-letnią dziewczynę, która połknęła bardzo długą igłę. Przypadkowo, ponieważ trzymała ją w ustach, w trakcie szycia. Ktoś ją potrącił i dziewczyna odruchowo ją połknęła. Na szczęście, igła wyszła „drugą stroną” bez żadnych problemów – wspomina lekarz.
Anna Moraniec


