Dziewczyna, która niesie nadzieję

Historię Anny, która w wieku 24 lat zachorowała na raka jajnika opisywaliśmy na łamach Super Nowości. Udało jej się pokonać chorobę, a swoje doświadczenia postanowiła wykorzystać, aby pomagać innym. Założyła stowarzyszenie, angażuje się w działalność społeczną i edukacyjną, zachęca do profilaktyki i przekonuje, że z rakiem można wygrać. Fot. Archiwum prywatne
Historię Anny, która w wieku 24 lat zachorowała na raka jajnika opisywaliśmy na łamach Super Nowości. Udało jej się pokonać chorobę, a swoje doświadczenia postanowiła wykorzystać, aby pomagać innym. Założyła stowarzyszenie, angażuje się w działalność społeczną i edukacyjną, zachęca do profilaktyki i przekonuje, że z rakiem można wygrać. Fot. Archiwum prywatne

SANOK, WARSZAWA. Laureatka ogólnopolskiego plebiscytu „Rak, to się leczy”.

Anna Nowakowska z Sanoka laureatką ogólnopolskiego plebiscytu „Rak, to się leczy”. Założycielka Stowarzyszenia na Rzecz Walki z Chorobami Nowotworowymi „Sanitas” została wyróżniona w kategorii „Człowiek niosący nadzieję”. Kapituła konkursu nagrodziła też akcję „Piękna w chorobie” wymyśloną i organizowaną przez sanockie stowarzyszenie.

„Sanitas” był jedyną dwukrotnie nagrodzoną organizacją w konkursie. Konkurencja była spora, bo o zwycięstwo w poszczególnych kategoriach walczyło 260 kandydatów z całej Polski.

Anna o tym, że bierze udział w konkursie dowiedziała się od znajomych. Ktoś z nich w tajemnicy wysłał zgłoszenie. – Byłam zaskoczona i na początku traktowałam konkurs z przymrużeniem oka – uśmiecha się Anna. Nie wierzyła, że nikomu nieznana dziewczyna gdzieś z krańca Polski może liczyć się w tak prestiżowym konkursie. Tym większe było jej zdziwienie, kiedy któregoś dnia odebrała telefon z Warszawy z informacją o nominacji do półfinału. – Dopiero wtedy zaczęłam śledzić wyniki głosowania w Internecie – śmieje się Anna.

Liczba głosów z dnia na dzień rosła, Anna znalazła się w finałowej trójce. – Wtedy uświadomiłam sobie, że moja historia nie jest ludziom obojętna – mówi.

Została zaproszona na finałową galę do Warszawy. Nie liczyła na wygraną, wyjazd do stolicy potraktowała bardziej w kategoriach babskiego wypadu, ciekawą przygodę. Ostatecznie dzięki głosom internautów znalazła się na drugim miejscu.

O ile o tej nominacji Anna wiedziała od początku, zaskoczeniem było kolejne wyróżnienie, tym razem za akcję „Piękna w chorobie”, wymyśloną i organizowaną przez Sanitas. – Nie miałam pojęcia, że moja przyjaciółka zgłosiła akcję do konkursu. O tym, że znalazła się w finale też dowiedziałam się w ostatniej chwili. Kiedy po raz drugi zostałam wywołana na scenę dosłownie zaniemówiłam. Z jednej strony czułam ogromną radość, z drugiej niedowierzanie. Tutaj już nie decydowali internauci, a specjalnie powołana kapituła, która miała wyłonić najlepsze akcje. Dla naszego młodego stowarzyszenia to ogromny kredyt zaufania – mówi Anna.

„Piękna w chorobie” została wyróżniona w kategorii „Akcja społeczna”. Skierowana jest do kobiet chorujących na raka, pacjentek szpitali. Idea jest prosta. W wybrany dzień, najczęściej „Dzień Kobiet”, na oddziale zjawia się kosmetyczka, wizażystka, fryzjer i dietetyk. Pacjentki mogą podpytać, jak podczas choroby wykonać makijaż, fryzjer pomaga dobrać odpowiednią perukę, a dietetyk podpowiada, jak ułożyć dietę.

– Pomysł na tę akcję zrodził się spontanicznie podczas jednej z naszych wizyt w Podkarpackim Ośrodku Onkologicznym w Brzozowie. Kiedy walczy się ze śmiertelną chorobą, to oczywiste, że dbanie o wygląd schodzi na drugi plan. Niemniej utrata włosów, brwi i rzęs, która jest konsekwencją leczenia, to dla kobiet często trauma, z którą nie potrafią sobie poradzić. Zdarza się, że zamykają się w sobie, nie chcą pokazywać się publicznie, czują się nieatrakcyjne, tracą poczucie kobiecości. Chcemy im pokazać, że w chorobie też mogą być piękne. Po kilku godzinach wspólnego eksperymentowania z własnym wizerunkiem wychodzą ze spotkania odmienione, uśmiechnięte, zrelaksowane, bardziej pewne siebie. I o to nam chodzi – wyjaśnia Anna, która pokonała raka, założyła stowarzyszenie i teraz pomaga innym.

Jest pomysł, aby z akcją „Piękną w chorobie” ruszyć w Polskę. Anna ma nadzieje, że dzięki udziałowi w plebiscycie „Sanitas” stanie się bardziej rozpoznawalny, co przełoży się także na zainteresowanie sponsorów, dzięki którym mogą działać. – Bez nich nie dałybyśmy rady. Jesteśmy małym i młody, zaledwie trzyletnim stowarzyszeniem. Wszystko robimy same, bez pomocy speców od marketingu i promocji w ogólnopolskich mediach. Tym bardziej jest nam miło, że nasza autorska akcja została doceniona. Dla nas to kolejny dowód na to, że to co robimy ma sens.

Martyna Sokołowska

Leave a Reply

Your email address will not be published.