
ROPCZYCE. Sprawca wypadku, w którym zginęła 18 letnia Magda prawomocnie skazany.
Czworo młodych ludzi bawiło się wspólnie przy alkoholu. Potem wsiedli do auta, jazdę zakończyli w rowie. 18-letnia Magda zginęła na miejscu. 24-letni Mariusz prawomocnym wyrokiem 7 lat spędzi w więzieniu.
28 marca 2014 r. czworo młodych ludzi: Krzysztof K. (24 l.), Dominik T. (19 l.), Mariusz R. (24 l.) i Magda G. (18 l.) bawiło się na domówce w Gnojnicy. Podczas imprezy pili alkohol. Nad ranem wsiedli do samochodu, za kierownicą audi A4 usiadł Mariusz R. Według ustaleń biegłych, w momencie wypadku miał we krwi co najmniej 2 promile alkoholu.
Na łuku drogi, jadąc z prędkością co najmniej 100 km na godz. stracił panowanie nad autem. Według rekonstrukcji wypadku, nie hamował, auto z pełnym impetem wpadło do rowu, koziołkowało w powietrzu, łamiąc kilka młodych drzew.
Podczas koziołkowania auta przez szybę wypadła Magda G. Młodzi mężczyźni z wypadku wyszli bez większych obrażeń. Według ustaleń śledztwa, zajęli się usuwaniem z rowu auta, a nie poszukiwaniami koleżanki. Tymczasem Magda G. z kręgosłupem zwichniętym na odcinku szyjnym leżała w rowie, gdzie zmarła.
Pasażerowie zostali oskarżeni o nieudzielenie pomocy. Krzysztof K. dostał wyrok 10 miesięcy więzienia, natomiast Dominik T. 1 rok więzienia, ale w zawieszeniu na 3 lata i dozór kuratora.
Mariusz R. miał zarzuty kierowania samochodem pod wpływem alkoholu i spowodowanie w ten sposób śmiertelnego wypadku i nieudzielenie pomocy. Groziło mu do 12 lat odsiadki. W pierwszym procesie skazany został na 10 lat wiezienia. Od tego wyroku złożono jednak apelację i Sąd Okręgowy w Rzeszowie skazał Mariusza R. na 7 lat więzienia i dożywotni zakaz kierowania jakimikolwiek pojazdami (zakaz ten może zostać zniesiony przez sąd, jednak nie wcześniej niż po 15 latach). Wyrok drugiej instancji jest już prawomocny. Sąd zdecydował się na obniżenie kary argumentując, że ofiara wypadku świadomie i dobrowolnie wsiadła do auta z pijanym kierowcą, ponadto nie zapięła pasów, co też miało wpływ na tragiczne skutki wypadku.
Artur Getler


