„Dziki” znów postraszą?

Ukrainiec Andrij Lutsiv (bordowa koszulka) „trzyma” obronę Heiro. Do sezonu przygotowywał się w swoim kraju, bo nie miał pozwolenia na pracę w Polsce. Fot. Heiro Rzeszów
Ukrainiec Andrij Lutsiv (bordowa koszulka) „trzyma” obronę Heiro. Do sezonu przygotowywał się w swoim kraju, bo nie miał pozwolenia na pracę w Polsce. Fot. Heiro Rzeszów

FUTSAL. I LIGA. Heiro Rzeszów w niedzielę rozpocznie nowy sezon. Wynik sprzed roku raczej się nie powtórzy.

Od wyjazdowego spotkania z Gwiazdą Ruda Śląska rozpoczną sezon piłkarze halowi Heiro Rzeszów. Kilka miesięcy temu „Dziki” ze stolicy Podkarpacia otarły się o ekstraklasę, dziś myślą tylko o spokojnym utrzymaniu. Brakuje pieniędzy i zawodników.

„Dzik jest dziki, dzik jest zły, dzik ma bardzo ostre kły” – czy ten fragment wiersza legendarnego Jana Brzechwy będzie pasować do rzeszowskiej drużyny? Jeszcze w kwietniu podopieczni Ernesta Kiczka bili się w barażach o ekstraklasę ze Słonecznym Stokiem Białystok. – Nadchodzący sezon będzie zapewne trudniejszy, ale nie poddamy się. Powalczymy! – zapowiada prezes i twórca klubu, Łukasz Krawczyk. W 2017 roku Heiro stuknie 10 lat. W klubie życzą sobie, by obeszło się bez zawirowań. W Polsce futsal wciąż nie jest traktowany tak poważnie jak w innych krajach Europy, więc niełatwo zgromadzić budżet. A bez pieniędzy o budowie mocnej drużyny trzeba zapomnieć.

Dostają tyle, co w B klasie
Heiro było rewelacją ubiegłego sezonu. Do hali przy ul. Miłocińskiej ściągały setki kibiców, dyscyplina przebiła się do mediów. Popularność nie przełożyła się jednak na wysokość dotacji. – Na najbliższy sezon dostaliśmy z miasta 19 tysięcy zł, tyle co kluby B klasy grające na trawie. Jednak to my przejechaliśmy 6,5 tysiąca kilometrów. Nie trzeba być orłem z matematyki, by policzyć, jakie są koszty transportu, zakwaterowania i wyżywienia drużyny. A gdzie kontrakty? Mógł trafić do nas młodzieżowy reprezentant Polski z Tarnowa, świetny chłopak. Nie chciał zarabiać kokosów, a mimo tego nie stać nas było, żeby go zatrudnić. Nam nie chodzi o miliony, liczy się bowiem każdy grosz. Z drugiej strony, co roku napotykamy na mniejsze bądź większe przeszkody i jakoś sobie radzimy – podkreśla Krawczyk.

Nie tylko Heiro ma problemy. Pięć minut przed startem ligi wciąż nie wiadomo, jak ona będzie wyglądać. Z rozgrywek wycofały się Góral Tryńcza i Cuprum Polkowice, stawkę ma natomiast uzupełnić Malwee Łódź. Jeśli tak się stanie, w grupie południowej I ligi wystąpi 10 zespołów.

Brocki czeka na zgodę od prezesa
Heiro przystąpi do sezonu bez Marcina Gruszki, Radosława Trawki, prawdopodobnie też Ireneusza Depty i Pawła Hadego. Co gorsza, nie wiadomo, czy „Dziki” będą mogły liczyć na swoich asów. Piotrowi Krawczykowi brakuje czasu, Andrij Lutsiv przygotowuje się na Ukrainie, czekając na pozwolenie o pracę w Polsce. Z kolei najlepszy strzelec i asystent Sebastian Brocki (28 bramek i 17 otwierających podań) musi otrzymać zgodę na występy w hali od prezesa Stali Rzeszów. W poprzednim sezonie nie było z tym problemów, teraz – nie wiadomo.

– Trzon drużyny się posypał, choć jeszcze nie bijemy na alarm – uspakaja prezes Krawczyk, który propaguje dyscyplinę w przeróżny sposób. Młodzież w wieku 13-16 lat zachęca do bezpłatnych treningów plakat z wizerunkiem Cristiano Ronaldo, Lionela Messiego, Ronaldinho i Robinho i hasłem: „Oni też zaczynali od futsalu”. – Chłopaki przychodzą i odchodzą. Boją się rywalizacji, uważają, że nie sprostają wymogom pierwszej ligi. Prawda jest taka, że to nie jest futsal sprzed pięciu lat. Poziom poszedł w górę, ale te dzisiejsze roczniki, te charaktery jakieś takie słabsze… – kręci głową Krawczyk.

Tomasz Szeliga

One Response to "„Dziki” znów postraszą?"

Leave a Reply

Your email address will not be published.