
Sprawa wstrząsającej zbrodnii dokonanej w Słonnem w pow. przemyskim będzie miała swój finał w sądzie. Na dzisiaj w Sądzie Okręgowym w Przemyślu zaplanowana została pierwsza rozprawa w procesie 17-letnich: Dżesiki N. i Sebastiana K., którzy zostali oskarżeni o dokonanie wspólnie i w porozumieniu zabójstwa 38-letniego Wojciecha P. Mężczyzna zmarł od licznych ciosów zadanych siekierą. Nastolatkom grozi za to do 25 lat więzienia.
Oboje zostaną doprowadzeni do sądu z aresztu tymczasowego w którym przebywają od kwietnia ubr., kiedy doszło do zabójstwa. Ona – zdaniem śledczych miała przynieść siekierę i wręczyć ją Sebastianowi. On – zadać nią Wojciechowi P. 36 ciosów spośród których 9 miało charakter ran rąbanych głowy. – Bezpośrednią przyczyną śmierci 38-latka było złamanie kości czaszki z rozkawałkowaniem mózgu – mówiła Super Nowościom prok. Beata Starzecka, zastępca Prokuratora Okręgowego w Przemyślu. Oprócz głównego zarzutu na Dżesice ciąży jeszcze jeden – znieważenia funkcjonariusza Komendy Miejskiej w Rzeszowie. – Doszło do tego miesiąc przed zabójstwem, podczas wykonywania przez niego czynności służbowych związanych z doprowadzeniem oskarżonej do młodzieżowego ośrodka wychowawczego – mówiła nam prokurator. Chodzi o Młodzieżowy Ośrodek Wychowawczy w Kolonii Ossa na Mazowszu, gdzie nastolatkowie poznali się i z którego uciekli na kilka dni przed zbrodnią. Oboje zaszyli się w Słonnem k. dubiecka, gdzie razem z konkubentem mieszkała matka dziewczyny. Dramat rozegrał się w ich domu, gdzie Wojciech P. Razem z nastolatkami pili wspólnie alkohol. Zarzewiem konfliktu – według relacji oskarżonych, miało być niestosowne zachowanie 38-latka względem dziewczyny. – Dotknął Dżesikę, za co został uderzony przez Sebastiana K. – opisywała nam prokurator Starzecka. – Gdy Wojciech P. upadł na ziemię obydwoje zaczęli po nim skakać i kopać go po całym ciele. Następnie Dżesika poszła po siekierę. Ciosy zadawał Sebastian K. w okolice głowy, tułowia, karku, szyi i rąk pokrzywdzonego – dodała. Po zabójstwie, jak ustalili śledczy nastolatkowie mieli zawinąć zwłoki Wojciecha P. w prześcieradło, włożyć na taczki i wywieźć z okolice nieczynnego ośrodka wypoczynkowego, gdzie je porzucili w przydrożnym rowie. Jak wiemy od prokurator Starzeckiej, Dżesika i Sebastian przyznali się do zarzucanych im czynów. Ze względu na młody wiek sąd nie może ich jednak skazać na dożywocie.
Katarzyna Szczyrek


