Dziura w mieleckim budżecie

Według diagnozy ministerstwa, którym szefuje Jacek Vincent Rostowski (62 l.), zarobki w Mielcu powinni wzrosnąć w tym roku średnio o 12 procent. Fot. Archiwum
Według diagnozy ministerstwa, którym szefuje Jacek Vincent Rostowski (62 l.), zarobki w Mielcu powinni wzrosnąć w tym roku średnio o 12 procent. Fot. Archiwum

MIELEC. Nierealne założenia Ministerstwa Finansów narobiły kłopotu.

Półtora miliona złotych – tyle wynosi dziura w budżecie miasta, która wynika z nierealnych założeń Ministerstwa Finansów. Chodzi o to, że resort, którym kieruje Jacek Rostowski (62 l.), założył, że tegoroczne wpływy z podatku PIT wzrosną o 12 proc. Zgodnie z oczekiwaniami mieleckich decydentów, szacunki te okazały się mało realne.

Prezydent Janusz Chodorowski (69 l.) jeszcze podczas uchwalaniu budżetu miasta ostrzegał, że 12-procentowy wzrost wpływów z podatków PIT jest mało realny. Zresztą nie tylko on. Nic nie skazywało na to, że mielczanie w ciągu roku nagle się wzbogacą.

– Szacujemy na dzisiaj, że przyrost wpływów z podatku PIT może wynosić 8 proc. – mówi prezydent. – A wiec trzeba będzie znaleźć około półtora miliona złotych. Na szczęście udało nam się uzyskać milion złotych z Ministerstwa Sportu na przebudowę stadionu, która stała się już faktem. Pieniądze te więc trafią na „zasypanie tej dziury” w budżecie. Zostanie nam jeszcze ok. pół miliona złotych, które gdzieś będziemy musieli poszukać – zapowiada.

To nie pierwsza sytuacja, kiedy nierealne założenia Ministerstwa Finansów powodują „dziurę” w mieleckim budżecie. W ub.r. była ona większa niż obecnie i wyniosła 2,5 mln zł.

Paweł Galek

 

2 Responses to "Dziura w mieleckim budżecie"

Leave a Reply

Your email address will not be published.