
Choć rządowe media robiły dosłownie wszystko, by Polaków nastraszyć powrotem Donalda Tuska do kierowania Platformą Obywatelską, efekt okazał się wręcz przeciwny do zamierzonego przez PiS. Koalicja Obywatelska zyskała, jak wynika z sondażu IBRiS-u wykonanego dla Onetu cztery tygodnie temu, aż 10,1 punktu procentowego i znów jest drugą siłą polityczną w Polsce po PiS, mając 26,2 proc. poparcia respondentów. Przewaga PiS-u nad KO spadła z ponad 15,5 proc. do 7,4, ale to nie PiS stracił w sondażach na powrocie Tuska do szefowania PO, ale Polska 2050 Szymona Hołowni. Ugrupowanie przez ostanie 2 miesiące straciło, jak wynika z sondażu, prawie 9,5 pkt. proc. To oznacza, że ci, którzy zmęczeni atmosferą w PO mentalnie ją opuścili i „przeszli” do Polski 2050, postanowili raz jeszcze zaufać Donaldowi Tuskowi i „wrócili” do Platformy.
Szymon Hołownia, jak widać w wywiadzie, którego udzielił ostatnio „Gazecie Wyborczej”, specjalnie zmartwiony, czy przerażony tym faktem nie jest. Ba, ma nawet dla Donalda Tuska kilka rad i przyznać trzeba, że nie są one głupie. Ma też kilka spostrzeżeń dotyczących polskiej sceny politycznej, z którymi każdy rozsądny człowiek musi się zgodzić. – Nie załapałem się co prawda na „efekt Budki”, po którym też był wzrost w sondażach i mnóstwo nowych nadziei, ale przeżyłem „efekt Trzaskowskiego”, który zameldował się w wyborach prezydenckich na miesiąc przed dniem głosowania i wtedy u nas zatrzęsło. Teraz jest „efekt Tuska”, który znów poprzestawiał meble na scenie politycznej – zauważył szczerze na łamach Wyborczej Hołownia. – „Efekt Tuska” doprowadził do tego, że jakaś część wyborców Platformy, którzy nie mogli już patrzeć na beznadzieję tej formacji w ostatnich miesiącach i w związku z tym postawili na nas, teraz wróciła do Platformy, dając jej drugą szansę. My zostaliśmy ze swoim bazowym, naprawdę fantastycznym, elektoratem. Dlatego nie planujemy teraz odbudowywać się kosztem wyborców Platformy, chcemy kontynuować organiczny wzrost, który pozwoli nam pozyskać 5 – 10 pkt proc. głosów z puli 30 proc. wyborców nieodnajdujących się w klinczu pomiędzy PiS-em a PO i chcących zupełnie innego modelu uprawiania polityki – dodaje lider Polska 2050.
Co prawda, to prawda – spora część naszych rodaków zmęczona jest już „wojną” pomiędzy PiS, a PO i , jak znów wynika z sondaży, gdyby wybory były teraz, zostałaby w domach, zamiast iść do urn. Mowa o, bagatela, niemal 1/3 wyborców, czyli tak naprawdę ogromnej sile wyborczej. Hołownia liczy na to, że część z tych wyborców dołączy do jego bazowego elektoratu. No dobrze, a co z PO? Czy zdaniem lidera Polski 2050 ma szansę wygrać przez sam powrót Donalda Tuska? -W Polsce jest mnóstwo ludzi, którzy nie kwestionują wyłącznie PiS-u. W 2015 roku wielu Polaków odrzuciło III RP, mimo wielu korzyści, które przyniosła Polakom. Dziś nie ma ani powrotu do państwa PiS-u, ani do recept, które proponowała Polakom Platforma do 2015 roku. Tu potrzebne jest nowe rozdanie. Jeżeli Tusk tego nie rozumie, to przegra
– stwierdza w wywiadzie dla GW Hołownia. – Tusk jest realistą. Wie, że Platforma ma swój bazowy elektorat, który z nią będzie na dobre i na złe. (…) Tusk doskonale wie, że Platforma nie jest w stanie samodzielnie pokonać PiS-u. Nie wiem tylko, czy zdaje sobie sprawę, że tutaj potrzebna jest nie tylko agenda taktyczna (jak wygrać z PiS-em), ale też agenda strategiczna (po co z nim wygrać). O tym Platforma w swojej narracji nie wspomina – zauważa Hołownia.
Tymczasem ze strony PO płyną deklaracje, że nie odmówiłaby rządzenia na spółkę z PSL-em i właśnie Polską 2050. Za to PiS-owi Po mówi stanowcze i gromkie „nie!”, bez żadnych „ale”. – Nie zgadzam się na umetafizycznianie polityki. To naprawdę nie jest spór szatana z najświętszą panienką, metafizycznego zła z metafizycznym dobrem. Bo jeśli przyjmiemy, że tak jest, to wtedy puszczają wszelkie hamulce i wszystkie chwyty są dozwolone
– podkreśla Hołownia. – PiS to ludzie, którzy podejmowali złe decyzje, a nie żaden szatan. Oni muszą zostać rozliczeni do ostatniego grosza, ostatniej maseczki i ostatniego respiratora. Do ostatniego idiotycznego pomysłu, który mają i do ostatniego demontażu, którego dokonują. Nie przy użyciu mechanizmów odwetu i zemsty, nie przy gorących emocjach, tylko przy użyciu mechanizmów, które oferuje polskie państwo: prokuratury, sądów, trybunałów, komisji śledczych – dodaje.
Cóż, zobaczymy na ile przewidywania Szymona Hołowni się sprawdzą i też na ile dzisiejsza opozycja, o ile wygra kolejne wybory, wywiąże się ze swych deklaracji.
Redaktor Monika Kamińska



6 Responses to "„Efekt Tuska” poprzestawiał meble na scenie politycznej"