
RZESZÓW. Nowa obwodnica jest potrzebna, żeby rozładować most Karpacki, przez który przejeżdża 55 tys. samochodów na dobę – twierdzą miejscy urzędnicy.
Katastrofa ekologiczna i ogromne koszty – takie skutki budowy mostu nad rzeszowskim zalewem na Wisłoku przewidują członkowie Partii Razem i ekolodzy, którzy protestują przeciwko budowie południowej obwodnicy miasta wraz z przeprawą nad rzeką w miejscu zaplanowanym przez urzędników. Wcześniej protestowali również mieszkańcy os. Budziwój, proponując inny przebieg drogi. Ratusz nie zamierza wprowadzać zmian.
– Wskazujemy kilka argumentów, dlaczego ten most nie powinien powstać w tym miejscu. Pierwszy to strata dla środowiska, bo będzie on przebiegał nad ptasią wyspą przez teren Natura 2000, a drugi to koszty. Ten most będzie bardzo drogi. Mamy wrażenie, że miasto bardzo chce mieć najdłuższy most w kraju, a można gdzie indziej ten most zbudować. To nie jest tak, że sprzeciwiamy się całkowicie budowie południowej obwodnicy. Można to zrobić w innym miejscu, taniej i nie naruszając terenów chronionych – mówi Paweł Preneta z Partii Razem.
Trwa projektowanie
Droga południowa i dwa nowe mosty, które pojawią się w Rzeszowie, są obecnie projektowane przez firmę SWECO Engineering. Samo opracowanie dokumentacji to koszt ponad 2,5 mln zł. Miasto nie zamierza już zmieniać przebiegu trasy ani lokalizacji mostu. W marcu ma być gotowa dokumentacja, żeby miasto mogło się starać o dofinansowanie unijne na tę inwestycję.
Większy obiekt będzie mostem wantowym podwieszonym o długości przęseł 167 metrów. Łącznie będzie miał 1080 metrów długości, czyli ok. 10 przęseł. Pylony będą wysokie na 40 – 50 metrów. Jezdnia będzie biegła ok. 40 metrów nad poziomem lustra wody na zalewie. Przekrój będzie miał podobny jak most Mazowieckiego, z tym że będzie miał dużo niższe pylony.
– Jest tam na trasie przebiegu tego łącznika zalew rzeszowski, który należy pokonać właśnie tak dużym obiektem, ponieważ mamy po drodze Naturę 2000. Mamy też teren zalewowy, więc tego typu obiekt jest potrzebny na trasie tego połączenia. Budowę takiego mostu warunkują względy zarówno komunikacyjne, jak i ekologiczne, przede wszystkim sprawy związane z przestrzenią wody. Pozwolenie wodno-prawne mówi jaki obiekt należy wybudować, jakiej rozpiętości, a do tego dokładają się względy ekologiczne i względy finansowe – tłumaczył Marek Ustrobiński, wiceprezydent Rzeszowa.
Władze miasta zastrzegają, że zarzuty ekologów są bezpodstawne, bo inwestycja nie powstanie bez akceptacji Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska. Jeśli most ma negatywnie wpłynąć ma zalew to RDOŚ zablokuje jego budowę, ale – jak zastrzegają urzędnicy – tak się nie stanie. Według szacunków miejskich urzędników, nowa obwodnica południowa wraz z mostem na Wisłoku to koszt ok. 350 – 400 mln zł.
Blanka Szlachcińska



21 Responses to "Ekolodzy i Partia Razem nie chcą mostu na Wisłoku"