
STALOWA WOLA. Biegły z AWF będzie obserwował lot manekina z czwartego piętra.
Jeszcze w tym miesiącu stalowowolska Prokuratura Rejonowa przeprowadzi eksperyment procesowy z udziałem biegłych i specjalnie przygotowywanej kukły. Śledczy będą odtwarzać przebieg zdarzenia z 6 czerwca, kiedy to z balkonu na 4. piętrze wypadł 8-letni chłopiec. Z zarzutem wypchnięcia go z balkonu w areszcie siedzi jego ojciec, ale pojawiły się wątpliwości. Eksperyment powinien je rozwiać albo przynajmniej w tym pomóc.
Wczesnym czerwcowym popołudniem z balkonu bloku przy ul. Okulickiego wypadło dziecko. Lekarze uratowali mu życie, a policjanci zatrzymali ojca, który w czasie wypadku był w domu. Nietrzeźwy mężczyzna nic nie pamiętał, ale oskarżyciele postawili mu odważny zarzut wyrzucenia syna przez balkon, czyli usiłowania zabójstwa.
Chłopiec odniósł poważne obrażenia, ale teraz jest już prawie zdrów. W asyście matki i psychologa został przesłuchany, a potem poddany testom psychologicznym. We wrześniu jego 42-letniemu ojcu kończy się tymczasowy areszt i do tego czasu oskarżyciele chcą uwiarygodnić swoją wersję przebiegu wypadku. Do eksperymentu został powołany biegły, którym jest profesor ze stołecznej Akademii Wychowania Fizycznego. Przygotowana została też kukła, która wzrostem i wagą odpowiada ofierze wypadku.
Na obecnym poziomie śledztwa nie można wykluczyć żadnej z wersji, a więc tak samo nieszczęśliwego wypadku, jak wypchnięcia dziecka z balkonu przez ojca czy przez osobę trzecią. Tę ostatnią wersję podpowiadał 8-latek, gdy zabierali go ratownicy. Śledczy uznali jednak, że mógł w ten sposób chronić ojca.
jam


