Ekstraklasa w Tarnobrzegu i Stalowej Woli

W poprzedniej rundzie Pucharu Polski Siarka pokonała 2-0 I-ligowego Kolejarza Stróże. Teraz poprzeczka powędruje dużo wyżej. Fot. Bogdan Myśliwiec
W poprzedniej rundzie Pucharu Polski Siarka pokonała 2-0 I-ligowego Kolejarza Stróże. Teraz poprzeczka powędruje dużo wyżej. Fot. Bogdan Myśliwiec

1/16 FINAŁU PUCHARU POLSKI. Trenerzy Lechii Gdańsk i Śląska Wrocław zapewne będą oszczędzać swoje gwiazdy, ale i tak warto zobaczyć w akcji te drużyny.

Święto futbolu w Tarnobrzegu i Stalowej Woli. W sobotę w 1/16 finału Pucharu Polski Siarka zagra z Lechią Gdańsk, a Stal ze Śląskiem Wrocław. Dla drużyn z ekstraklasy będą to generalne sprawdziany przed prestiżowymi pojedynkami w Sewilli i Warszawie.

Już w czwartek, 22 sierpnia, Śląsk zmierzy się w stolicy Andaluzji z FC Sevilla. Będzie to pierwsza odsłona batalii decydującej o awansie do fazy grupowej Ligi Europy. Tymczasem Lechię czeka w sobotę, 24 sierpnia, wyjazdowy mecz z Legią. To będzie hit 5. kolejki ekstraklasy. Gdańszczanie spisują się w lidze rewelacyjnie, wrocławianie – po wyeliminowaniu FC Brugge – myślą po cichu o sprawieniu kolejnej niespodzianki w Europie. W tej sytuacji trudno przypuszczać, by trenerzy Michał Probierz i Stanislav Levy w meczach PP posłali w bój swoje największe gwiazdy.

Japończyka nie będzie?
Tak czy owak, warto przyjść i zobaczyć w akcji zespoły, które prezentują wyjątkowo ładny dla oka i skuteczny futbol. Już towarzyskie spotkanie z Barceloną pokazało, że w Gdańsku potrafią pracować z młodzieżą. – Nie będę zgadywał, jakim składem Lechia zagra w Tarnobrzegu. Jedno jest pewne: Probierz nie odpuści Pucharu Polski. Moim zdaniem, zechce przećwiczyć warianty taktyczne przed arcyważnym meczem z Legią – mówi Jacek Główczyński, dziennikarz „Przeglądu Sportowego”. – Zdziwiłbym się, gdyby Japończyk Daisuke Matsui pojawił się na boisku. Paru innych asów też pewnie dostanie wolne, choć z Probierzem nigdy nic nie wiadomo – uśmiecha się.

Siarkowcy nie mogą liczyć na taryfę ulgową. Piłkarze Lechii doskonale pamiętają, co wydarzyło się trzy lata temu w Limanowej. Porażka w PP z ówczesnym III-ligowcem to był nie tylko wstyd, ale i początek końca w Gdańsku trenera Tomasza Kafarskiego.

– Oglądam w telewizji mecze Lechii, bardzo podoba mi się ich styl. Swojego faworyta wśród tamtejszych zawodników jednak nie posiadam. Czeka nas świetna przygoda, ale i poważny sprawdzian. Wcale nie uważam, że jesteśmy bez szans. Tym bardziej, iż zagramy na większym luzie, niż w lidze – przekonuje napastnik Siarki, Tomasz Ciećko.

Trzy sroki za ogon
Stal Stalowa Wola cztery lata temu wyrzuciła za burtę PP Lecha Poznań z Robertem Lewandowskim w składzie, a w tej edycji Cracovię. Pokonanie Śląska, choć ten walczy na trzech frontach, to dopiero byłoby wydarzenie.

– Trener Levy zamierza ciągnąć wszystkie sroki za ogon i nie wyobraża sobie, że jego zespół miałby polec z drugoligowcem. Przecież w kolejnych rundach Śląsk trafi zapewne na Wisłę i Legię. Jednak we Wrocławiu wszyscy mówią tylko o Sevilli i o tym, czy przeciwko Hiszpanom zagra kuszony przez Herthę Berlin i wiele innych europejskich klubów Waldek Sobota – opowiada Andrzej Lewandowski z „Przeglądu Sportowego”. Jego zdaniem: Sobota, Sebastian Mila, Przemysław Kaźmierczak, Dudu i Marco Paixao w Stalowej Woli usiądą na ławce. – Wejdą, gdy zrobi się niebezpiecznie. W innym wypadku Levy nie zaryzykuje – przypuszcza. Niewykluczone natomiast, że ujrzymy pochodzącego z Kolbuszowej Mateusza Cetnarskiego.

Meczu ze Śląskiem nie może się już doczekać obrońca „Stalówki” Mateusz Kantor. – Po wyeliminowaniu Cracovii nabraliśmy ochoty na dalsze niespodzianki – mówi pół żartem, pół serio. – Zawsze fajnie zmierzyć się z renomowanym przeciwnikiem. Nieważne, jakim składem Śląsk zagra. Przecież tam aż roi się od klasowych zawodników. Tak czy owak, nastawienie jest bojowe. Wyjdziemy na plac po to, by wygrać! – deklaruje.

Tomasz Szeliga

Leave a Reply

Your email address will not be published.