Elektrociepłownia zostanie nad Sanem

Nowa siłownia zasilana gazem ziemnym miała produkować energię już od roku. Ma jednak wyjątkowego pecha do wykonawcy i jeżeli zacznie pracować, to najwcześniej za dwa lata. Fot. Jerzy Mielniczuk
Nowa siłownia zasilana gazem ziemnym miała produkować energię już od roku. Ma jednak wyjątkowego pecha do wykonawcy i jeżeli zacznie pracować, to najwcześniej za dwa lata. Fot. Jerzy Mielniczuk

STALOWA WOLA. Ciemne chmury nad największą energetyczną inwestycją Podkarpacia powoli się rozwiewają. Ostateczne decyzje zapadną w ciągu dwóch miesięcy.

Wszystko wskazuje na to, że budowa Elektrociepłowni Stalowa Wola będzie kontynuowana. Została przerwana w styczniu tego roku, gdy udziałowcy zerwali umowę z głównym wykonawcą. Potem pojawił się pomysł przeniesienia do Warszawy głównych elementów wyposażenia ESW, co w praktyce równałoby się z zamknięciem inwestycji. Teraz PGNiG ujawniło, że wspólnicy dogadują się. Ostateczna decyzja zapadnie w październiku, czyli po zakończeniu trwającej inwentaryzacji.

ElektrociepÅ‚ownia bÄ™dzie zasilana gazem. BudujÄ… jÄ… wspólnie Tauron Wytwarzanie oraz PrzedsiÄ™biorstwo Górnictwa Naftowego i Gazu – Termika. Wspólnicy kosztami dzielÄ… siÄ™ po poÅ‚owie, a w przyszÅ‚oÅ›ci tak bÄ™dzie z zyskami. PrzyszÅ‚ość to najwczeÅ›niej 2018 rok, kiedy turbiny ESW zaczęłyby pracować. To o 2-3 lata później, niż zakÅ‚adaÅ‚y plany.

Był pomysł wywiezienia turbin do stolicy
Umowę na budowę bloku gazowo-parowego o mocy 449 MW w Stalowej Woli podpisano w kwietniu 2012 r. Trwać miała trzy lata, a realizacji podjął się hiszpański Abener Energia. Hiszpanie mieli doświadczenie na podobnych budowach i nic nie wskazywało na to że z tej zejdą pokonani. Kłopoty mieli chociażby z transportem olbrzymich turbin, które z bałtyckich portów do Stalowej Woi transportowane były drogą wodną. Trwało to prawie rok. W międzyczasie budowniczym nie szły prace ziemne. Dwa razy zawalił się specjalny kanał doprowadzający z Sanu wodę chłodzącą turbiny. Abener najpierw chciał renegocjować kontrakt wart 1,6 mld zł szukając wytłumaczenia w warunkach pogodowych i geologicznych. Szybko jednak okazało się, że firma jest niewypłacalna. Umowa z generalnym wykonawcą została zerwana, gdy inwestycja była zaawansowana w przeszło 80 proc.

Budowę elektrociepłowni rozpoczęto w czasach, gdy wysokie ceny energii zachęcały do takiej inwestycji. Ceny paliw i energii przez ostatnie lata jednak spadły i dzisiaj już wiadomo, że nie będzie to tak udany interes, jak pierwotnie zakładano. O ile cała wytworzona energia elektryczna „pójdzie w sieci”, to trudno będzie sprzedać choćby połowę wytworzonego nad Sanem ciepła. Ponieważ w Warszawie budowana jest prawie identyczna siłownia i tamta ma gwarancję sprzedaży całej produkcji, padł pomysł przeniesienia głównych podzespołów do stolicy. Ponieważ to groziłoby, że nigdy nie wrócą, samorządowcy zaczęli lobbować za dokończeniem budowy.

Raczej kontynuacja
O takim rozwiązaniu poinformował kilka dni temu Bogusław Marzec, wiceprezes PGNiG ds. finansowych. Zaznaczył jednak, że budowa zupełnie inaczej finansowana. Prawdopodobnie chodzi o większe zaangażowanie własnego kapitału, a nie obcego, jak jest teraz. Szczegóły mają być podane za dwa miesiące i wtedy zostanie rozpisany ew. przetarg na dokończenie inwestycji.

Jerzy Mielniczuk

Leave a Reply

Your email address will not be published.