
RZESZÓW. Lekarze apelują: – Nie dajmy się nabierać na badania, które nic nie wykryją, bo wykryć nie mogą.
– W trakcie wizyty pacjentka zapytała, czy może iść na badanie z zastosowaniem elektrod, na które dostała zaproszenie telefoniczne, a które ma wykrywać nowotwory czy predyspozycje do nich. Oczywiście stanowczo jej odradziłam, ale nagłośnijcie, proszę tę sprawę, by pacjenci mieli świadomość, że ktoś ich oszukuje, bo nie ma tak wszechstronnego aparatu, a postawiona w ten sposób diagnoza może uśpić czyjąś czujność – mówi Anna Negacz, specjalista medycyny rodzinnej z Rzeszowa, która zadzwoniła do redakcji.
Pani doktor dodaje, że najbardziej w opowiadaniu pacjentki uderzyło ją to, że jakieś tam pseudocentrum medyczne nie proponuje elektrodami wykryć nerwicy, odchudzić czy rzucić palenia, ale diagnozować nowotwory. – To zbyt poważna sprawa. Pacjent uzna, że zrobił badanie, zaniedba więc innej profilaktyki, ba – zlekceważy nawet objawy choroby, a potem będzie za późno na leczenie. Tym powinna zająć się nawet izba lekarska czy prokuratura – mówi lekarka.
Diagnoza nowotworu często wymaga wielu badań
– Osobiście nie słyszałem o tak wszechstronnym urządzeniu, a na pewno byłoby o nim głośno, nie tylko w mediach. Na razie profilaktyka raka zależy od lokalizacji zmian. I tak w przypadku guzów piersi robi się mammografię czy USG piersi, w przypadku raka żołądka gastroskopię, raka odbytu kolonoskopię. Przy podejrzeniu raka płuc wykonujemy RTG, tomografię lub bronchoskopię itd. Każdy typ nowotworu wymaga po prostu innego katalogu badań. Nawet PET, urządzenie, które łączy dwie metody, bada metabolizm człowieka, nie wykrywa małych nowotworów o małym metabolizmie. Dla potwierdzenia diagnozy w większości przypadków potrzebujemy zresztą jeszcze biopsji i oceny histopatologicznej – mówi dr n. med. Janusz Rolski, radioterapeuta, specjalista onkologii klinicznej z Podkarpackiego Centrum Onkologii w Rzeszowie.
Według niego, mamienie diagnostyką na urządzeniu o nieudokumentowanych wynikach nie tylko wprowadzają pacjenta w błąd, usypiają jego czujność, co opóźnia podjęcie właściwego leczenia, ale jest działaniem wielce nagannym.
***
O tego typu spotkaniach informowaliśmy już niejeden raz. Z reguły badania kończą się tym, że sprytni i elokwentni prowadzący spotkanie wciskają uczestnikom jakieś cud – urządzenia za grube pieniądze, często na raty. Rozumiem, że jest w nas tęsknota, by wejść do maszyny i wyjść z niej z gotowym wynikiem, całościową wiedzą o naszym organizmie i chorobach, które mogą się w nim rozwijać. Z ominięciem skierowań i czekania w gigantycznych kolejkach. Niestety, takich badań, mimo rozwoju medycyny, nie ma.
Anna Moraniec



One Response to "Elektrody nie mogą wykluczyć ani potwierdzić nowotworu!"