
Rozmowa z dr. Dominikiem Szczepańskim, politologiem Uniwersytetu Rzeszowskiego.
– Co dla przeciętnego Kowalskiego oznaczają wybory do Parlamentu Europejskiego?
– Z punktu widzenia wyborcy, Parlament Europejski nie ma bezpośredniego przełożenia na sprawy Polski. I rzeczywiście tak jest. Politycy w nim pracujący debatują w komisjach, na forum i zajmują się ustawodawstwem dotyczącym przepisów w całej Europie. Podejmowane decyzje nie wpływają wyłącznie na nasz kraj. Z drugiej jednak strony europosłowie mogą zabiegać o inwestycje np. budowę autostrad, czy zakwalifikowanie terenów zielonych jako obszary rekreacyjne. Najbliższe wybory to również inna ważna wiadomość. Okres kampanii rozpoczyna karuzelę nowych obietnic.
– Czyli głosowanie na „wymarzonego” kandydata niewiele może zmienić?
– Głosujemy na partię, a nie kandydata. Pamiętajmy również, że z reguły zwycięża syndrom tzw. jedynki. Wyborcom niezdecydowanym nie chce się szukać nazwisk na karcie do głosowania i najczęściej zakreślają oni pierwszą lub drugą osobę, która ubiega się o mandat. Mimo wszystko spora część elektoratu zdecydowanego wybiera polityków aktywnych. W naszym regionie najwięcej mówi się o Elżbiecie Łukacijewskiej i Tomaszu Porębie, natomiast mniej o Stanisławie Ożógu. Dlaczego? Pierwsza dwójka jest aktywna w mediach, zabiega o dotacje czy szefuje kampaniom.
– Lepiej więc głosować na sprawdzone osoby czy nowe twarze?
– Osobiście jestem zwolennikiem rotacji. Nie chce nic odejmować europosłom, którzy pracują w Brukseli już np. trzy kadencje, lecz niekiedy mam wrażenie, że pewne stanowiska zajmowane są na zasadzie „zasiedlenia”. Nasze elity polityczne powinny być na bieżąco wymieniane, gdyż ważne jest świeże spojrzenie, nowe pomysły i inna perspektywa. Rotacje otwierają na nowe możliwości.
– Mimo wszystko, wybory do PE nie cieszą się zbyt dużą popularnością…
– Dzieje się tak ze względu na wysokie pensje jakie otrzymują europosłowie. Obywatele tego nie lubią. Mimo wszystko twardy elektorat danej partii politycznej i tak weźmie udział w majowym głosowaniu. Zachęcają do tego również sami politycy. Dlaczego? Ponieważ wybory do PE są prekampanią do wyborów krajowych, uznawanych za ważniejsze. Dla ugrupowań, majowe wyniki będą pewnego rodzaju sondażem, który pokaże na co można liczyć najbliższą jesienią.
Rozmawiał Kamil Lech



3 Responses to "„Elity polityczne powinny być na bieżąco wymieniane”"