Emilia mogła żyć

Tuż po
tragicznym wypadku na przejeździe kolejowym w Widełce. Fot. OSP Kupno

Miała zaledwie 17 lat i całe życie przed sobą. Wracała od znajomych z Rzeszowa do domu. Nagle w pociąg, którym podróżowała, wjechał samochód. Emilia zmarła dwa tygodnie później w wyniku odniesionych obrażeń głowy. Śmierć nastolatki poruszyła wielu mieszkańców gminy Majdan Królewski. Czy do tej tragedii musiało dojść? Mieszkańcy Widełki uważają, że rogatki na przejeździe w ich miejscowości mogłyby uratować życie nie tylko nastolatki.

Do zdarzenia, które wstrząsnęło całym regionem, doszło w połowie stycznia br. na przejeździe kolejowym bez zapór w Widełce, w ciągu drogi powiatowej prowadzącej do Bud Głogowskich. Z ustaleń policji wynika, że ok. godz. 10.30 dostawczy citroen wjechał na przejazd i zderzył się z szynobusem.

Pociąg stanął w płomieniach

Kierowca citroena, 54-letni mieszkaniec województwa lubelskiego, doznał bardzo poważnych obrażeń. Niestety, pomimo prowadzonej reanimacji, zmarł. Do szpitala z obrażeniami ciała trafiła pasażerka szynobusa – Emilia, 17-letnia mieszkanka Komorowa w gminie Majdan Królewski. Tego dnia wracała z Rzeszowa, gdzie odwiedziła znajomych.
Kiedy citroen wjechał w pociąg, akurat wstała ze swojego miejsca i czekała przy drzwiach. I to one, jak się dowiedzieliśmy, w momencie wypadku uderzyły ją w głowę. Emilię wyniesiono na desce ortopedycznej. Podobno był z nią jeszcze kontakt, miała być przytomna. Jej stan był jednak bardzo ciężki. Dziewczyna z poważnymi obrażeniami głowy trafiła do jednego z rzeszowskich szpitali, gdzie miała przejść operację neurologiczną.
Na miejscu wypadku w Widełce przez kilka godzin pracowali służby ratownicze i członkowie specjalnej kolejowej komisji. Ustalono m.in., że maszynista i kierownik pociągu byli trzeźwi. Niestety życia 17-latki nie udało się uratować. Odeszła jedenaście dni później.

Kondolencje z całej Polski

– Ustaliliśmy, że zmarła nie ucierpiała od samego uderzenia, tylko prawdopodobnie od wybuchu oparów gazów, które się zgromadziły w kabinie maszynisty szynobusa – mówiła nam Joanna Kwiatkowska Brandys, szefowa Prokuratury Rejonowej w Kolbuszowej. – Bus przewoził jakieś łatwopalne materiały i od nich zapalił się pociąg. W momencie uderzenia puszki z tą cieczą oblały szynobus i nastąpił wybuch. To była bezpośrednia, jak się wydaje, przyczyna obrażeń i w konsekwencji śmierci tej młodej kobiety – dodała prokurator.
29 stycznia w Komorowie odbył się pogrzeb Emilki. Jej śmierć poruszyła całą Polskę. Z wszystkich stron kraju płynęły kondolencje dla jej rodziny i bliskich. Ruszyła lawina. Czy do tej tragedii musiało dojść? Stanisław Rumak, kolbuszowski radny, a zarazem sołtys Widełki, nie ma wątpliwości, że na przejeździe kolejowym w ciągu drogi na Budy Głogowskie muszą być rogatki. I o takie rozwiązanie wnioskował na forum Rady Miejskiej.
– Cieszyliśmy się z rewitalizacji linii kolejowej nr 71 i z rosnącej liczby pociągów na trasie Kolbuszowa – Rzeszów. Kiedy wydawało się, że będzie tylko lepiej, wydarzyła się taka straszna tragedia. Dwie osoby zginęły – podkreśla sołtys. – Tam na tym przejeździe już dawno powinny być rampy fizycznie zamykane. Czasem jak tamtędy jadę, to widzę, co robią niektórzy kierowcy. Mimo że światło jest czerwone, próbują „smyknąć”. I ten dostawczy citroen też tak zrobił… Powinniśmy skierować pismo w tej sprawie do kolei – apelował.
Stanisław Rumak zwrócił też uwagę na drugi przejazd w Widełce. – On znajduje się po lewej stronie od drogi krajowej nr 9, położony jest przez wiaduktem – opisywał. – Tam na szczęście jeszcze nie doszło do wypadku. Ale jest tam bardzo ostry zakręt i ten przejazd jest niewidoczny. Tam również powinny być rogatki i oto też bardzo proszę – apelował sołtys Widełki.
Burmistrz Jan Zuba obiecał zająć się tą sprawą. – Bezpieczeństwo na obydwu tych przejazdach kolejowych jest priorytetem – podkreślił. – Też uważam, że muszą tam być rogatki, bo liczba pociągów na trasie Kolbuszowa – Rzeszów będzie rosła. W tym roku, w miesiącach jesiennych, na torach w Widełce pojawi się „mijanka”. Są przymiarki, żeby docelowo mogło jeździć nawet 50 par pociągów dobowo. Przy takiej częstotliwości i przy tej szybkości szynobusów musimy zadbać o bezpieczeństwo na naszych przejazdach. Będziemy o tym rozmawiać z władzami Polskich Linii Kolejowych w Rzeszowie – zapewnił.

Z duszą na ramieniu

Jak się okazuje, równie niebezpieczny jak w Widełce jest przejazd kolejowy w Kolbuszowej Górnej, zlokalizowany w ciągu drogi na Wojków. – Dodatkowo tam w pobliżu ma być budowany przystanek kolejowy – zauważył Michał Karkut, były sołtys Kolbuszowej Górnej, obecnie radny miejski. – Z tego co pamiętam, kolej nie była skłonna do tego, żeby zamontować tam rogatki. Mam nadzieję, że po tragedii w Widełce ktoś jednak zweryfikuje te plany. Bo w każdej chwili może tam dojść do jakieś nieszczęścia. Sam niedawno byłem świadkiem, kiedy młodzi ludzie na motocyklach przejeżdżali przez ten przejazd bez zatrzymywania się – alarmował radny.
Wtórował mu Mirosław Kaczmarczyk. – Moim zdaniem przejazd kolejowy w Wojkowie jest jednym z najbardziej niebezpiecznych miejsc na Podkarpaciu. Ja tam bardzo często jeżdżę i za każdym razem robię to z „duszą na ramieniu”. Zero widoczności – grzmiał.

Nie wylać dziecka z kąpielą?!

Burmistrz zaznaczył, że przejazd kolejowy na Wojków znajduje się w ciągu drogi powiatowej. – Oczywiście nie ma to znaczenia. Będziemy wspólnie z panem starostą zabiegać o to, żeby było tam po prostu bezpiecznie – obiecał. – Prace projektowe związane z wprowadzeniem takiego systemu trwają. To nie jest miesiąc czy dwa. Trzeba zakładać co najmniej rok. Trzeba jednak podjąć działania już teraz, żeby uniknąć tragedii.
Pojawia się jednak obawa, że zapowiadane inwestycje w bezpieczeństwo na trasie linii kolejowej nr 71 mogą uderzyć w okolicznych rolników. Chodzi o niepubliczne przejazdy przez tory, które ci ludzie użytkują od dekad i traktują jako dojazd do pól uprawnych.
– W Kolbuszowej Górnej został nam tylko jeden taki przejazd – przyznał Michał Karkut. – Mam nadzieję, że nikt „dla bezpieczeństwa” nie będzie chciał go likwidować. Bo wtedy zamkniemy tym mieszkańcom dojazd do pól. Trzeba to jakoś wyważyć. Bo kwestie bezpieczeństwa to jedno, ale interesy rolników także powinny być mocno pilnowane.

5 Responses to "Emilia mogła żyć"

Leave a Reply

Your email address will not be published.