Emocje do ostatniej kolejki

Czy liderująca na półmetku IV-ligowych rozgrywek Korona Rzeszów zdoła awansować do III ligi? Odpowiedź na to pytanie uzyskamy w czerwcu. Fot. Facebook/Korona Rzeszów

W ostatni weekend marca rozpoczną się długo wyczekiwane zmagania na najwyższym poziomie wojewódzkim. Do gry wracają bowiem IV-ligowe kluby, które po raz pierwszy powalczą w dwóch odrębnych grupach. Najciekawiej zapowiada się rywalizacja w grupie mistrzowskiej, gdzie każdy z ośmiu zespołów na szansę na awans. – Różnice są tak niewielkie, że każdy może się włączyć do walki i to jest naturalną rzeczą, że wszyscy będą walczyli. Na tym polega też idea sportu, że gra się w każdym meczu o zwycięstwo. Na pewno jest to bardzo interesujące i ciekawe, jak to się rozwiąże – zaciera ręce Grzegorz Opaliński, trener liderującej Korony Rzeszów.

Po 21 meczach rundy jesiennej różnica między Koroną a ósmym JKS-em Jarosław wynosi zaledwie 6 punktów. Biorąc pod uwagę, że cała ósemka zagra ze sobą mecz i rewanż, naprawdę ciężko wytypować, kto będzie murowanym faworytem, a kto jest skazany na dostarczanie punktów. Nieco głośniej mówi się, że premią do III ligi zainteresowanych będzie pięć pierwszych zespołów, ale to wyłącznie czyste dywagacje. Analizując pierwszą część sezonu oraz okres przygotowawczy, najpierw, jako faworyta, trzeba wytypować pierwszą dwójkę. Korona zgromadziła 43 „oczka”, tyle, co Izolator Boguchwała, ustępujący rzeszowianom jedynie gorszym bilansem bramkowym. Jak przekonuje Grzegorz Opaliński, jego gracze solidnie przepracowali okres przygotowawczy. – Generalnie jestem zadowolony. Uniknęliśmy poważniejszych urazów, w zasadzie wypadł tylko Jaromir Skiba, którego przerwa potrwa około miesiąca. Niestety, nie udało nam się rozegrać wszystkich zaplanowanych sparingów, bo drużyny nam odmawiały, ale też zagraliśmy trzy mecze, których wcześniej nie planowaliśmy. Na pewno warunki mieliśmy bardzo dobre. Trenowaliśmy na 4 sztucznych boiskach (Słocina, Nowa Wieś, boczne boiska Resovii i Stali Rzeszów
– przyp. red.), tak że można powiedzieć, że jeszcze półtora tygodnia do ligi, ale tak naprawdę wszystko, co sobie zaplanowałem, udało się zrealizować – cieszy się trener Korony, który do zespołu lidera dołączyć początkiem roku, po zwolnieniu z Siarki Tarnobrzeg. Koroniarze doznali jednego poważnego ubytku. Drużynę opuścił napastnik Bartłomiej Buczek, który wiosną zagra w Głogovii. Kibice lidera zadają sobie z pewnością pytanie, jak wypełnić lukę po najlepszym strzelcu zespołu. – Nie miałem okazji z nim współpracować, więc nie jestem osobą, która będzie w tej sprawie obiektywna – mówi Opaliński. – Natomiast jestem zadowolony z tych napastników, których mam i nie szukam na tę pozycję nowych zawodników – dodaje opiekun Korony. Lider dokonał za to kilku ciekawych transferów. Na Potockiego 9 z Apklan Resovii przeniósł się m.in. Mateusz Kantor, czy grający jesienią w III-ligowej Wiśle Sandomierz, bramkarz Adam Polit. Podopieczni Opalińskiego obecnie są na etapie krótszych treningów o wysokiej intensywności, ale mniejszej objętości. – Szlifujemy pewne działania taktyczne i nie ukrywam, że tak starałem się manewrować meczami i treningami, żeby forma była na pierwszy mecz ligowy – mówi trener, którego pytamy, czy w związku z celem, jakim jest awans, towarzyszy mu dodatkowa presja. – Na pewno nie ma co mówić o presji, ale emocje nam towarzyszą. Bardzo się cieszę, że mamy cel, bo najgorzej jest, jak drużyna nie ma jasnego celu, dlatego cieszę się niezmiernie, że walczymy o awans i wierzę, że nam się uda – podsumowuje z optymizmem Grzegorz Opaliński.

„Izolacja” będzie mocniejsza

Drugi w stawce Izolator Boguchwała również się nie oszczędzał, dlatego w Boguchwale mogą być zadowoleni z okresu przygotowawczego, choć z pewnym niedosytem. – Prawdę mówiąc, wszystko jest w porządku. Zima była dla wszystkich jednakowo trudna, ale nie ma co narzekać – mówi trener Izolatora, Bartosz Zołotar. Jego gracze trenowali na sztucznej murawie w Słocinie i na własnych obiektach. – Tak się udawało, że te treningi stricte motoryczne przeplataliśmy tymi boiskowymi i być może uciekły nam 2 treningi ze względu na oblodzone czy zasypane boisko, ale mimo tych warunków, jestem zadowolony, że tak udało się przepracować ten okres. Zmartwił mnie troszkę miniony tydzień, bo był mocno przeciążeniowy. Mieliśmy założenia, że zagramy 3 sparingi w 8 dni i pojawiły się nam drobne urazy, aczkolwiek były to bardziej urazy mechaniczne – opowiada szkoleniowiec „Izolacji”. – Przez cały okres przygotowawczy udało się tego uniknąć, mogłem liczyć na stuprocentową frekwencję. Ostatnio zaś nawarstwiło się to zmęczenie, dwa, graliśmy na sztucznej murawie i myślę, że to była główna przyczyna tych urazów. Ale są to kontuzje, z którymi do inauguracji na pewno sobie poradzimy – dopowiada sternik boguchwalan. Wicelider rozegrał aż 10 sparingów, z których tylko 2 zakończyły się wygraną przeciwników. Trener Zołotar najbardziej żałuje remisu w ostatnim starciu ze Startem Pruchnik. – Jedyne, co się nie zgadzało, to wynik. Stworzyliśmy multum okazji, a zdobyliśmy tylko jednego gola. Zdarzył nam się jeden błąd, a powinniśmy takich błędów już nie popełniać. Szkoda, ale nie może nam to zakłamywać rzeczywistości, a było całkiem nieźle – ocenia. Izolator wzmocnił się trzema zawodnikami. Na czoło wysuwa się zwłaszcza Przemysław Nalepka z Igloopolu Dębica, który ma za sobą gole w III lidze, a w sparingach sporo strzelał. Ponadto do drużyny dołączył Patryk Drzymała z Sokoła Nisko oraz Mikołaj Kula z akademii Stali Rzeszów, i to raczej nie koniec. Izolator bliski jest pozyskanie jeszcze dwóch obrońców. Czy to wystarczy na awans? – Trzeba będzie od samego początku walczyć. Myślę, że będzie się kotłowało w tej grupie, bo kilka drużyn zgłasza aspiracje. My zaś nie mamy absolutnie żadnego ciśnienia, ale zrobimy wszystko, co w naszej mocy – zapowiada szkoleniowiec biało-zielonych.

Piast nie odpuści

Tracący do prowadzącej dwójki dwa „oczka” Piast Tuczempy nie może pochwalić się takimi wzmocnieniami, ale w trzecim zespole ligi nikt nie robi z tego kłopotów. Z klubu odeszli doświadczeni Damian Barszczak (Orzeł Przeworsk) oraz Rafał Noga (Granica Stubno). Piast pozyskał bramkarza „Izolacji” Michała Szularza oraz Jana Pelca z Wisłoki Dębica, który w ekipie Marka Strawy powinien dodać na boku obrony jakości. – Na lewej obronie miałem deficyt i to będzie duże wzmocnienie – nie ma wątpliwości trener Piasta, który doskonale zdaje sobie sprawę, że jego zespół nie jest wymieniany w gronie kandydatów do awansu. – U nas naprawdę nie ma żadnego ciśnienia. Odeszło dwóch graczy, nie zrobiliśmy w zamian żadnego poważnego transferu. Niemniej, fajnie byłoby zdobyć 1. miejsce, dlatego na pewno nie położymy się w żadnym meczu i będziemy walczyć o zwycięstwo w każdym spotkaniu – podsumowuje Marek Strawa.
Co na to inne zespoły? Mocne wydają się Karpaty Krosno, które poczyniły ciekawe transfery. Nie licząc wybijających się juniorów, do drużyny biało-niebieskich dołączyło pięciu piłkarzy, a takie persony jak Grzegorz Gawle czy Edgar Morais na pewno nie przyszły, aby wchodzić na boisko z ławki. Osłabieniem będzie za to odejście Karola Czelnego do Wisły Puławy. Po cichu na sukces liczą także w Głogowie. O gole dla zespołu Adama Wałczyka postara się zwłaszcza wspominany Bartłomiej Buczek, który z marszu powinien stać się liderem Głogovii. W cieniu pozostają Wisłok Wiśniowa, Igloopol Dębica i JKS. Ale biada temu, kto do konfrontacji z nimi nie przygotuje się w stu procentach.

Łukasz Szczepanik

 

Leave a Reply

Your email address will not be published.