
STAL STALOWA WOLA – APKLAN RESOVIA. Trener Szymon Grabowski zaapelował do polityków, by pomogli Resovii.
Resovia zagrała lepiej, niż na inaugurację, lecz obeszła się smakiem, bo znów popełniła katastrofalne błędy. „Stalówka” rozpoczęła sezon od dwóch zwycięstw, co jest nie lada wydarzeniem.
STAL St. Wola 2
APKLAN RESOVIA 1
(1-0)
1-0 Łętocha (45.), 1-1 Straszkewycz (76.), 2-1 Dadok (82.).
STAL: Frątczak – Mistrzyk, Czajkowski, Janiszewski, Sobotka – Żyliński (77. Stasiak), Stelmach, Mroziński (58. Dadok), Dziubiński (74. Waszkiewicz) – Trąbka – Łętocha (54. Kitliński).
RESOVIA: Daniel – M. Kantor, Domoń, Makowski, Mikulec – Antonik (74. Feret), Frankiewicz, Kaliniec, Pyrdek (59. Adamski) – Buczek (63. Straszkewycz), Twardowski.
Sędziował: Paweł Kukla (Kraków). Żółte kartki: Trąbka – Twardowski. Czerwona kartka: Mikulec (84., za faul). Widzów: 1500.
Lejący się z nieba żar nie przeszkodził piłkarzom w stworzeniu ciekawego widowiska. Pierwsza bramka dla Stali padła po efektownym rajdzie Adriana Dziubińskiego, potem odpowiedział Wadym Straszkewycz – dla Ukraińca było to premierowe trafienie w barwach Resovii. Jednak na końcu znów cieszyli się gospodarze. Zwycięstwo zapewnił rezerwowy Robert Dadok, do niedawna pomocnik I-ligowych Wigier Suwałki.
Rzeszowianie długo nie mogli się pogodzić z porażką. Byli zespołem bardziej kreatywnym, nadawali tempo grze, ale znów dopadły ich demony z pierwszego meczu ze Zniczem: zaskakujący brak skuteczności pod bramką rywala i wołająca o pomstę niefrasobliwość w grze obronnej i przy wyprowadzaniu piłki. Druga bramka obciąża konto doświadczonego Dariusza Frankiewicza, przy pierwszej winowajców było całe mrowie. Lepiej mogli się zachować pomocnicy, boczni i środkowi obrońcy, a nawet bramkarz. Tam, gdzie siedzieli sympatycy „pasiaków” jęki rozpaczy mieszały się z soczystymi przekleństwami. To były reakcje na spektakularne pudła Bartłomieja Buczka, Karola Twardowskiego, a także zmarnowaną okazję Szymona Kalińca – wszystko jeszcze przed przerwą. Resoviacy za nieumiejętność postawienia kropki nad „i” słono zapłacili.
Stalowcy zaproponowali futbol raczej archaiczny, opierający się na długim podaniu, walce w powietrzu i rozpychaniu się łokciami. Jeńców jednak nie brali, umieli wykorzystać każdą pomyłkę przeciwnika, więc po dwóch meczach mają 6 punktów. Po spotkaniu emocje przeniosły się do sali konferencyjnej, gdzie nastąpiła słowna szermierka. – Przegrał zespół lepszy. Niestety, wróciły bolączki, z którymi mierzyliśmy się w tamtym tygodniu – podsumował Szymon Grabowski, opiekun beniaminka.
– Jeśli Resovia była lepsza, powinna wygrać. To prawda, nastawiliśmy się na kontry, ale przecież w piłce liczą się bramki, a nie piękny styl – odpowiadał Krzysztof Łętocha, trener Stali.
Otwórzcie oczy!
Na konferencji prasowej trener Resovii poruszył temat budowy Centrum Lekkoatletycznego na stadionie przy Wyspiańskiego. – Gratuluję lekkoatletom Resovii wyniku na ostatnich mistrzostwach Polski. Wykonują kawał roboty, podobnie jak piłkarze, choć do sezonu przygotowują się w opłakanych warunkach. Jeśli cokolwiek mogę zrobić dla tego klubu, to właśnie zaapelować do ludzi decyzyjnych w mieście, w kraju: pomóżcie nam! Otwórzcie oczy na Resovię! W Stalowej Woli powstaje piękny ośrodek, a inwestycja przy Wyspiańskiego napotyka kolejne przeszkody. Dowiadujemy się, że pieniądze mają być zabrane i Centrum Lekkoatletyczne nie powstanie. Zasługujemy na lepsze traktowanie! – irytował się Grabowski.
Tomasz Szeliga
[print_gllr id=241317]



7 Responses to "Emocje w tropikach (ZDJĘCIA)"