
PODKARPACIE. Słońce jest nam potrzebne, tyle że z umiarem.
Onkolodzy ostrzegają przed czerniakiem, ale endokrynolodzy uważają, że latem nie należy przesadnie unikać słońca w obawie przed tym – przyznają – wyjątkowo groźnym rakiem skóry. Przekonują, że warto korzystać z uroków słońca, byle rozsądnie.
Czynnikami ryzyka czerniaka jest ekspozycja na promieniowanie ultrafioletowe (UV), zarówno naturalne (słoneczne), jak i sztuczne (solaria). Uważa się, że bardziej niebezpieczne jest wielokrotne i krótkotrwałe, ale intensywne narażenie na promieniowanie UV, powodujące oparzenie skóry, szczególnie w okresie dzieciństwa – mówi dr n. med. Janusz Rolski, specjalista onkologii klinicznej z Podkarpackiego Centrum Onkologii w Rzeszowie.
Onkolodzy ostrzegają, że w ostatnich 20 latach liczba zachorowań na czerniaka wzrosła w Polsce aż trzykrotnie. Co roku jest on wykrywany u 2,5-3 tys. Polaków, aż u 40 proc. chorych doprowadza do zgonu.
Wybierz mniejsze zło
Endokrynolodzy nie negują zagrożenia czerniakiem, ale uważają, że przesadnie obawiamy się słońca. Tymczasem jest ono głównym źródłem witaminy D, znacznie lepszym niż dieta. Wytwarzana jest w skórze pod wpływem promieni słonecznych, stąd nazywana jest „witaminą słońca”.
– W naszym klimacie w ciągu roku słońca mamy niewiele, możemy z niego korzystać zaledwie od maja do września. Zresztą nawet wiosną i latem nie w pełni z niego korzystamy, gdyż często niemal cały dzień przebywamy w pomieszczeniach – w biurze, a potem w domu – mówią.
Aby zadbać o właściwy poziom witaminy D w organizmie, nie wystarczy jednak wystawiać się na słońce jedynie przez 10-15 minut. Prof. Roman S. Lorenc, endokrynolog z Centrum Zdrowia Dziecka, uważa, że właściwą syntezę witaminy D uzyskuje się jedynie wtedy, gdy wystawimy na promieniowanie słoneczne 35 proc. powierzchni swego ciała przez co najmniej 90 minut. Oznacza to, że muszą był odsłonięte przynajmniej ręce i nogi. A jest to możliwe tylko wtedy, gdy przebywamy na „świeżym powietrzu” w lekkim i dość skąpym ubraniu.
Słońce, poza witaminą D, daje również wiele innych korzyści zdrowotnych: wzmacnia odporność organizmu, poprawia samopoczucie, sprawność fizyczną a nawet obniża ciśnienie tętnicze krwi.
Endokrynolodzy alarmują, że niedobór „witaminy słońca” jest powszechny. Specjaliści Centrum Zdrowia Dziecka w Warszawie oceniają, że 75-80 proc. dzieci w wielu szkolnym (od 9. do 15. roku życia) ma za mało witaminy D, szczególnie po okresie zimowym. Największy niedobór witaminy D występuje u kobiet w ciąży.
Anna Moraniec


