Europa Karpat, czyli nasze lokalne wielkie nic

Działacze i sympatycy PiS oraz lokalne media rządowe prześcigają się w ostatnich dniach w ogłaszaniu, że w Przemyślu oraz Krasiczynie odbyła się 26. już Konferencja Europa Karpat. Starają się ze wszystkich sił, by lud dowiedział się, że już 26. razy ludzie z Polski i zagranicy się z inicjatywy Marka Kuchcińskiego spotkali i pogadali, ewentualnie coś podpisali – przy okazji także pojedli, ale to mniej ważne – bo to wszak epokowe wydarzenie! Być może szum potoków słów opisujących to jakże wzniosłe wydarzenie ma zagłuszyć fakt, iż już od 26 lat w związku z organizowaniem w Przemyślu i Krasiczynie owej Konferencji nie wydarza się… nic. Cały czas są tylko perspektywy i inicjatywy, ale nie idzie za tym żadne konkretne działanie!

W zeszłym roku niektórzy podnosili larum, że oto tak ważne wydarzenie działo się w Przemyślu i Krasiczynie, a z radnych – poza tymi z PiS i Regia Civitas – nikt się nie pofatygował, by dowiedzieć się, co też Konferencja zeszłoroczna dla miasta i regionu szykowała. Prawdą jest, że wspomniani radni się nie pojawili, ale to także, że nikt ich nie zapraszał! – A to nie szkodzi! – twierdzili niektórzy. – Powinni iść bez zaproszenia, żeby wiedzieć, co się w Przemyślu i okolicy działo w związku z Konferencją będzie. Ano, nie poszli, nie dowiedzieli się, ale przewidzieć co się wydarzy dla miasta i regionu poprzez Konferencję Europa Karpat łatwo mogli. To samo, co 24 razy wcześniej, czyli po prostu nic!

Tym razem też nie zaproszono radnych przemyskich, w każdym razie na pewno tych spoza PiS i satelitarnej do niego Regia Civitas. Przeczytać sobie co tam mówiono, czy też podpisano wszelako można dzięki usłużnym działaczom PiS i wielbicielom Marka Kuchcińskiego, a także z inicjatywy sympatyków partii rządzącej krajem i rządowym mediom. Słów sporo, konkretów, jak zwykle zresztą, żadnych. Całe to przedsięwzięcie wygląda po prostu na uświęconą dość długą, bo ponad ćwierćwieczną świecką tradycją okazję do spotkania się, wzajemnego poklepywania po plecach i chwalenia „my was, a wy nas” oraz miłego spędzenia czasu w ładnym miejscu przy dobrym jedzeniu i… tyle.

Kiedyś, gdy aura była bardziej zimowa i temu sprzyjała, organizowano w ramach tego przedsięwzięcia narciarskie zmagania o puchar Marka Kuchcińskiego, ówczesnego marszałka Sejmu. Teraz Kuchciński już marszałkiem nie jest, odszedł z tej funkcji w niesławie za wykorzystywanie rządowych statków powietrznych jako darmowej taksówki dla swej rodziny i znajomków, a pogoda niepokorna jest wobec rządu i śnieg padać nie chce. No, ale żeby tak całkiem nie było, że posiedzieli, pogadali, podpisali i pojedli, to zorganizowano bieg na 5 km po przemyskiej Starówce. Bardzo to chwalebne, bo bieganie jeszcze nikomu nie zaszkodziło, ale nic co w jakikolwiek sposób promowałoby miasto.

Tak, spodziewamy się, iż zarzuci się nam brak entuzjazmu do tej, jakże według niektórych, potrzebnej inicjatywy, jaką jest Konferencja Europa Karpat, a i to, że nie doceniamy, krytykujemy, nie znamy się i w ogóle. Jak to się mówi, gotowi jesteśmy wziąć to „na klatę”, tylko niech ktoś raz, głośno i wyraźnie wymieni te wspaniałe wynikłe z tej inicjatywy korzyści dla Przemyśla i regionu. Tak zwyczajnie, prosto, najlepiej w punktach. Z niecierpliwością czekamy…

Redaktor Monika Kamińska

One Response to "Europa Karpat, czyli nasze lokalne wielkie nic"

Leave a Reply

Your email address will not be published.