
PODKARPACIE, KRAJ. Klienci alarmują: – Wiele produktów, które dostępne są w Polsce, jakościowo odbiega od tych samych sprzedawanych na Zachodzie.
Proszek do prania, który jest mniej skuteczny niż ten sam kupiony na Zachodzie, kawa, która smakuje i pachnie inaczej, ciastka uboższe w dodatki, gorszej jakości przyprawy… Przykładów można by mnożyć. Choć zagraniczne sieci handlowe zaprzeczają, jakoby w polskich sklepach sprzedawało się towary gorszej jakości, coś jest na rzeczy. – Nieoficjalnie mówi się, że towary sprzedawane u nas jakościowo odbiegają od tych, które są sprzedawane za granicą – przyznaje prezes Oddziału Federacji Konsumentów w Rzeszowie.
Wystarczy zaglądnąć do Internetu, gdzie aż roi się od zdjęć produktów tej samej marki kupionych w Polsce i za granicą. – Te nasze rażąco odbiegają od standardów jakościowych przyjętych na Zachodzie – grzmią internauci. Wśród najczęściej wymienianych są kawa, herbata, detergenty i napoje.
– Nieoficjalnie mówi się, że towary sprzedawane u nas jakościowo odbiegają od tych, które są sprzedawane za granicą – mówi Ewa Wróblewska, prezes Oddziału Federacji Konsumentów w Rzeszowie. – Bardzo wiele firm idzie na łatwiznę. Chcą sprzedać dużo towarów gorszej jakości za duże pieniądze. Nie jest ważna jakość, tylko cena. Wiele z nich przekazuje produkcje swojego towaru na przykład do Chin czy Korei, gdzie siła ludzkich rąk jest o wiele tańsza. Dzięki temu mogą sprzedać dużo produktu, płacąc mniej pracownikowi. Może zdarzyć się również sytuacja, że producent wyraża zgodę na używanie jego emblematu przez jakieś inne firmy. Godzi się na to, że sprzedawane przez tego wytwórcę rzeczy będą podobne, markowe, ale gorszej jakości i innego gatunku. Wówczas cena takiego produktu musi być niższa od oryginału. Natomiast jeżeli sprzedawca sprzedaje nam towar i mówi, że jest to towar oryginalny, a produkt w gruncie rzeczy okazuje się mieć gorsze parametry jakościowe, wówczas należałoby zgłosić takie zastrzeżenia do Państwowej Inspekcji Handlowej, która może wtedy zrobić kontrolę w danej jednostce handlowej i sprawdzić, czy wprowadza ona konsumentów w błąd czy też nie – dodaje Ewa Wróblewska.
Polak mniej wymagający, to i produkt drugiej kategorii
Choć nikt z przedstawicieli sieci handlowych oficjalnie nie potwierdza, jakoby zagraniczne produkty sprzedawane na rynek polski były gorszej jakości, inne światło na sprawę rzuca wypowiedź szefa działu żywności jednej z popularnych sieci sklepów udzielona w 2013 r. brytyjskiej stacji BBC. Oświadczył w niej otwarcie, że produkty spożywcze pierwszej klasy trafiają na półki sklepów w Wielkiej Brytanii, a żywność drugiej klasy jest wysyłana na rynki Europy Centralnej i Wschodniej, w tym do Polski. Jako powód takiego działania podał to, że… Polacy nie są tak wybredni jak Brytyjczycy. Choć biuro prasowe firmy momentalnie skomentowało sprawę twierdząc, że wypowiedź została wyrwana z kontekstu, i tak słowa szefa działu wywołały burzę.
Potwierdzeniem tych słów mogą być wyniki przeprowadzonych kilka lat temu badań kawy, których podjęła się Słowacka Federacja Konsumentów: kawa przysyłana do Europy Środkowo-Wschodniej okazała się być gorszej jakości niż wyrób tej samej marki, tyle że przeznaczony do sprzedaży na rynku niemieckim. Zdaniem ekspertów, do paczki „naszej” kawy trafiają zarówno ziarna pełnowartościowe, jak i wybrakowane. Do kaw niemieckich tylko te pierwsze i są w dodatku delikatniej palone, co przekłada się na smak. Polacy dostają więc kwaśną kawę, a Niemcy delikatniejszą w smaku. Słowacy wzięli również pod lupę proszki do prania, płyny do płukania, słodycze i przyprawy. Jak wynika z badań, zarówno niemieckie proszki, jak i płyny w porównaniu z „tymi samymi” sprzedawanymi w Polsce, są bardziej skoncentrowane i skuteczne. Znaczną różnicę jeżeli chodzi o jakość eksperci zauważyli również w przypadku czekolady i przypraw.
Katarzyna Szczyrek



29 Responses to "Europa wciska nam ochłapy"