
Po artykule zamieszczonym na portalu wp.pl autorstwa Mariusza Gierszewskiego pt. „Szczepienia w Rzeszowie. Jednorazowe strzykawki wykorzystano wielokrotnie?”, Centrum Medyczne „Medyk” zajęło oficjalne stanowisko w tej sprawie. – Informujemy, że przedstawione w artykule informacje są nieprawdziwe i naruszają dobra osobiste spółki Centrum Medyczne „Medyk”, jej pracowników i osób nią zarządzających. Zapewniamy, że wszystkie szczepienia w placówkach CM „Medyk” odbywają się zgodnie
z przepisami i zaleceniami i procedurami medycznymi, w szczególności w zakresie stosowania materiałów i sprzętu jednorazowego użytku. W CM „Medyk” nigdy w przeszłości, jak również podczas realizacji szczepień przeciw COVID-19 nie użyto wielokrotnie sprzętu jednorazowego użytku – czytamy w oficjalnym komunikacie firmy.
W dalszej części wpisu zarząd CM „Medyk” podaje, że „szczepienia przeprowadza przeszkolony i wykwalifikowany personel (lekarze i pielęgniarki z uprawnieniami), zapewniając wysoki poziom obsługi pacjenta i zachowując pełne standardy bezpieczeństwa. W naszych placówkach nigdy nie doszło do wielokrotnego wykorzystywania strzykawek i informacje w tym zakresie są nieprawdziwe. Żaden pacjent nie został zaszczepiony wielokrotnie tą samą strzykawką! W Centrum Medycznym Medyk nie brakowało i nie brakuje strzykawek i zawsze mieliśmy i mamy odpowiednie zapasy, w tym z własnych zakupów. Od stycznia do końca marca było u nas na stanie dodatkowo poza Narodowym Programem Szczepień własnych 9600 sztuk strzykawek, a na początku kwietnia dostaliśmy dodatkowo 49 920 własnych sztuk strzykawek”.
Podejmą środki prawne
„Takie nieprawdziwe i niesprawdzone informacje, jak w przedmiotowym artykule, w okresie panującej pandemii prowadzą do zniechęcenia społeczeństwa do szczepienia, czego jako podmiot leczniczy i osoby wykonujące zawody medyczne nie możemy aprobować. Wskazujemy, że będziemy podejmować odpowiednie środki prawne w celu obrony naszych interesów i dóbr osobistych. Tymczasem, prosimy Państwa o odpowiedzialne zachowanie #szczepmysię!” – apeluje zarząd i dyrekcja Centrum Medycznego „Medyk”. Dementują też, jakoby wydano formalną dyspozycję „nakazującą stosowanie strzykawek wielokrotnie”. „Wewnętrzne zarządzenia obowiązujące w firmie, wychodzą wyłącznie w formie pisemnej podpisanej przez Zarząd” – podkreślają.
O wyniki kontroli jesteśmy spokojni
Do informacji napływających z Rzeszowa podczas piątkowej konferencji prasowej odniósł się sam Adam Niedzielski, minister zdrowia. – Dziś rano w Ministerstwie Zdrowia odbył się taki sztab, w którym analizowaliśmy informacje dotyczące ośrodka w Rzeszowie, gdzie doniesienia wskazywały na stosowanie jednorazowych strzykawek wielokrotnie. My te informacje traktujemy bardzo poważnie. Poprosiłem prezesa Narodowego Funduszu Zdrowia o wyjaśnienie tej sytuacji, oczywiście w trybie kontrolnym – mówił szef resortu. Na pytanie, kiedy spodziewa się wyników kontroli z Rzeszowa, minister Niedzielski odpowiedział, że zaczną od zbierania wyjaśnień i te będą w ciągu kilku dni, natomiast kontrola badająca bezpieczeństwo pacjenta to na pewno nieco dłuższy proces, ale pewnie będzie możliwy do zamknięcia w ciągu dwóch, trzech tygodni”. – Całą sobotę była u nas kontrola z NFZ i sanepidu. O wynik jesteśmy spokojni, bo mamy czyste konto. Jeżeli będą nieprawidłowości, mogą nas jeszcze skontrolować NIK, izba lekarska czy pielęgniarska. Moim problemem jest to, że mam rozmrożone szczepionki, lokal, lekarzy i pielęgniarki na stanowiskach, którym muszę zapłacić, a nie mamy kogo szczepić. Mimo niedzieli sam byłem tam trzy razy. Do kogo ja mam z tym iść? – pyta Stanisław Mazur.
Badania kliniczne to co innego niż szczepienia w Narodowym Programie Szczepień
W mediach pojawiła się też informacja, że w Rzeszowie pacjenci są szczepieni preparatem Johnson&Johnson, mimo że oficjalnie do Polski ma on trafić dopiero w tym tygodniu. Tymczasem już w listopadzie prezes Medyka zapowiadał, że są gotowi do prowadzenia czterech badań klinicznych nad COVID-19. – 16 listopada przeszliśmy rozmowę kwalifikacyjną i jako pierwsi z sześciu aplikujących ośrodków zostaliśmy zaproszeni do prowadzenia programu – mówił wtedy Super Nowościom Stanisław Mazur, prezes „Medyka”. Jakie badania będzie prowadził „Medyk”? – Pierwsze będzie poświęcone testowaniu substancji mającej zapobiegać zakażeniom. Kolejne badanie to testowanie szczepionki przeciwko koronawirusowi (nie podał wtedy firmy – przyp. red.), trzecia grupa będzie testowała ciała monoklonalne mające mieć zastosowanie w leczeniu COVID-19, a czwarte badanie skupi się na testowaniu substancji wdechowych dla podniesienia elastyczności tkanki śródmiąższowej płuc po przechorowaniu COVID-19 – mówił dr Mazur.
Doktor zapewniał, że nie braknie mu ochotników (każdy uczestnik musi wyrazić zgodę na udział w programie badań – przyp. red.). Grupa 2 tys. osób będzie reprezentować sobą szeroki przekrój społeczny, z podziałem na płeć, wiek, miejsce zamieszkania czy choroby współistniejące. Wymogi takie narzuca oczywiście ich sponsor, czyli firma farmaceutyczna zlecająca badania. Co spowodowało, że „Medyk” tak szybko dostał się do prowadzenia tak spektakularnych działań? – Doświadczenie. Prowadzimy badania kliniczne od 21 lat. Prowadziliśmy np. badania wirusologiczne dla armii amerykańskiej, wspaniały zespół złożony z kilkunastu lekarzy o różnych specjalizacjach chorób zakaźnych, immunologów, gastrologów, radiologów, nefrologów, w tym 6 profesorów i laboratorium wyposażone w wysokospecjalistyczny sprzęt, w tym 2 roboty do izolacji wirusów o wydajności 96 próbek na 27 minut – mówił dr Mazur.
Rząd nic nie wie
– Inne szczepienia mogłyby być dopuszczone w ramach badań klinicznych, które prowadzi nie rząd, ale producenci. Ale w tej chwili nie ma takiej sytuacji – zapewniał Adam Niedzielski. Jak tłumaczył w Porannej rozmowie w RMF FM, ani Urząd Rejestracji Produktów Leczniczych, ani firma J&J nie potwierdzają, żeby szczepienia w ramach badań klinicznych miały się odbywać w Polsce. Dopiero taki wniosek jest złożony. To oznaczałoby, że to szczepienie wtedy odbywałoby się poza protokołem, czyli nielegalnie
– przekonuje i dodaje, że tuż po ujawnieniu tej informacji NFZ zarządziło kontrolę w tej sprawie. „Taka działalność byłaby sprowadzeniem niebezpieczeństwa na pacjentów – mówił Niedzielski i dodał, że „będzie zawiadomienie do prokuratury, jeżeli okaże się, że doszło do przestępstwa.
Anna Moraniec



14 Responses to "Fake newsy czy sprawa dla prokuratora?"