Farsa przy Hetmańskiej z sędzią w roli głównej (ZDJĘCIA)

Fot. Wit Hadło
Fot. Wit Hadło

NICE PLŻ. Kapryśna aura storpedowała mecz Stali Rzeszów z Wybrzeżem Gdańsk, który ostatecznie nie doszedł do skutku.

Sędzia, stażysta, komisarz toru i przedstawiciel GKSŻ – wypadałoby rzecz: Szkoda, że nie więcej! Brak zdecydowania i konkretnych decyzji sprawił, że niedzielny mecz Stali Rzeszów ze Zdunek Wybrzeże Gdańsk, który ostatecznie został odwołany, zamienił się w komedię. Szkoda tylko kibiców, którym na pewno nie było do śmiechu…

– Pamiętam czasy, że na meczu był tylko sędzia i wszystko grało. Teraz jest tyle osób decyzyjnych, że człowiek się już gubi w tym wszystkim, kto za co jest odpowiedzialny. A nie ma – bez urazy – chłopa z jajami, który potrafiłby podjąć szybką i konkretną decyzję – mówił jeden z wściekłych kibiców, który zniesmaczony nie tyle odwołaniem meczu, co okolicznościami i sposobem, w jakich to nastąpiło, opuszczał Stadion Miejski przy ul. Hetmańskiej. I nie sposób się nie zgodzić z jego słowami, które najdobitniej podsumowują postawę osób, które decydowały w niedzielę o tym, co działo się na rzeszowskim torze.

WIĘCEJ O KULISACH ODWOŁANIA MECZU STAL RZESZÓW – ZDUNEK WYBRZEŻE GDAŃSK W PONIEDZIAŁKOWYM PAPIEROWYM WYDANIU SUPER NOWOŚCI

[print_gllr id=211312]

Leave a Reply

Your email address will not be published.