Faworyzują supermarkety kosztem rodzimych kupców?

Hipermarket TESCO w rejonie dworca autobusowego w Mielcu. Fot. Autor
Hipermarket TESCO w rejonie dworca autobusowego w Mielcu. Fot. Autor

MIELEC. Radny sugeruje, że prezydent jest stronniczy w przydzielaniu koncesji na sprzedaż alkoholu na terenie miasta.

– Nie ma supermarketu w Mielcu, w którym by nie prowadzono sprzedaży alkoholu. Natomiast jeśli mielecki kupiec chce robić to samo, ma poważne problemy z uzyskaniem zezwolenia – uważa radny Jan Misiaszek (66 l.). – Pan radny posądził mnie o stronniczość w podpisywaniu decyzji o przydzielaniu koncesji na sprzedaż alkoholu. Otóż oświadczam, że tak nie jest – ripostuje prezydent Janusz Chodorowski (70 l.).

Limit punktów detalicznej sprzedaży alkoholu na terenie Mielca, który kilka lat temu ustaliła Rada Miasta, wynosi 50 i jest on w pełni wykorzystany.Zainteresowanie sprzedażą alkoholu jest spore – przyznaje Artur Wróbel, urzędnik miejski, który zajmuje się sprawami koncesji na sprzedaż alkoholu. – Bardzo często zdarza się, że przedsiębiorcy pytają mnie, czy można będzie liczyć na zwiększenie limitu punktów detalicznej sprzedaży alkoholu – dodaje.

Misiaszek: – Supermarkety dostają koncesje bez problemów
Tymczasem radny Jan Misiaszek (66 l.) jest zdziwiony, że wszystkie supermarkety w Mielcu nie mają problemów z uzyskaniem zgody na sprzedaż alkoholu, mimo tego, że – jak stwierdził – są zagraniczne, i pieniądze uzyskanie przez nie z handlu uciekają z Polski. – Natomiast jeśli mielecki kupiec chce prowadzić sprzedaż alkoholu, z którego podatki spływałyby do kasy miasta, ma z uzyskaniem koncesji poważne problemy – irytuje się.

Dlatego, zdaniem radnego, decydujący głos w przyznawaniu koncesji zarówno dla supermarketów, jak i drobnych przedsiębiorców powinny mieć rady osiedlowe. Oburzony słowami Misiaszka jest prezydent Janusz Chodorowski (70 l.): – Pan radny posądził mnie o stronniczość w podpisywaniu decyzji o przydzielaniu koncesji na sprzedaż alkoholu. Otóż oświadczam, że tak nie jest – denerwuje się prezydent.

Chodorowski: – Nie możemy nikogo dyskryminować
– Ja wiem, że lubujemy się w tym, żeby nie lubić tych, którzy przychodzą do Mielca i tu inwestują, ale świat jest dzisiaj otwarty – kontynuuje Chodorowski. – Trzeba głosować za tym, żeby nasz kraj odizolować od Europy. Wtedy będziemy mogli mówić o określaniu pochodzenia przedsiębiorcy, który chce prowadzić działalność w naszym mieście. Dziś nie mamy takiego prawa. A publiczne nawoływanie do czegoś takiego nie jest fajne.

Prezydent odniósł się również do propozycji Misiaszka, aby to rady osiedlowe miały decydujący głos w przyznawaniu koncesji: – Przez całą moją bytność tutaj tylko raz zdarzyło się, żeby samorząd osiedla nie wyraził zgody na sprzedaż alkoholu. Było to w Rzochowie. Gdyby taka sytuacja się powtórzyła, to ja takiego zezwolenia nie podpisuję – zapewnia.

Paweł Galek

One Response to "Faworyzują supermarkety kosztem rodzimych kupców?"

Leave a Reply

Your email address will not be published.