Fijołek wygrywa, Leniart mu współczuje

Rzeszowianie mają już nowego prezydenta swego miasta wybranego w I turze i pokampanijny kurz już opada w stolicy Podkarpacia. Wynik wyborczy to niewątpliwie sukces Konrada Fijołka, choć niektórzy – na przykład pan premier Mateusz Morawiecki – uważają, że 56 proc. to gorzej niż 23 proc. Komentujący te, nie ukrywajmy, dość karkołomne wypowiedzi twierdzą, że pan premier Morawiecki miał tu na myśli… zakup ziemi, bo na tym się akurat zna. No i ogłosił, że lepiej jest kupić za 23 proc. wartości niż za 56 proc. Zapomniał przy tym dodać, że trzeba też zaraz przepisać na żonę… Ale co to miało wspólnego z wynikiem wyborów w Rzeszowie – nikt chyba wytłumaczyć nie umie.
Tak czy owak Rzeszów stanął na wysokości zadania – trzeba się tu zgodzić z panem prezesem Jarosławem Kaczyńskim, który niedawno sam mówił, że takich miast jak Rzeszów powinno być jak najwięcej – a Konrad Fijołek wygrał i teraz zbiera zasłużone gratulacje. Wiadomo jednak, że bycie włodarzem miasta to ciężka praca, a nie „bułka z masłem” i nowy włodarz stolicy Podkarpacia jest tego świadomy.
Jest też świadomy, że rządzący aktualnie Polską go nie kochają. Pewnie za tak zwany całokształt, ale to, że zdeklasował podczas wyborów dwoje kandydatów ze Zjednoczonej Prawicy, nie sprawiło na pewno, iż poziom antypatii władzy wobec niego spadł. Raczej należy przewidywać, że wzrósł, a wiadomo co robi ta władza z samorządami, którymi kierują nielubiani przez nią ludzie. Otóż jak tylko może ogranicza im te fundusze, których podział zależy od rządzących. Przekonaliśmy się o tym wszyscy przy podziale pieniędzy z Rządowego Funduszu Inwestycji Lokalnych. Kto z PiS-u lub za PiS-em z włodarzy miast czy gmin, te samorządy dostały. Gdzie rządzi ktoś spoza partyjnego kółka wzajemnej adoracji PiS – figa z makiem. Tę prawidłowość widać gołym okiem, ale gdy się o niej wspomni, lokalni działacze PiS zaraz larum poodnoszą, że to nieprawda! No bo faktycznie – tak otwarcie przyznać, że kasa płynie tylko do „swoich” – byłoby nadal nieroztropnie, żeby nie rzec, że głupio. No właśnie…
Po ogłoszeniu wyników wyborów w Rzeszowie kontrkandydaci pogratulowali Konradowi Fijołkowi. Tak wypada i ładnie, że tak się stało. Niemniej tak mniej oficjalnie, to wypadło już średnio. Otóż w sieci krąży od niedzielnego wieczoru krótki, ale jakże interesujący filmik. Widać na nim panią wojewodę Ewę Leniart, pokonaną już kontrkandydatkę Konrada Fijołka, jak przechodzi obok siedziby sztabu tego ostatniego. Sztabowcy Fijołka tymczasem zażywają przed budynkiem świeżego powietrza, czy też studzą emocje, których było sporo. W pewnym momencie pani wojewoda – delegat rządu w terenie, tak przypominamy dla porządku, zwraca się z dość nieszczerym uśmiechem na twarzy do sztabowców Fijołka słowami „Współczuję, ale życzę wszystkiego dobrego” i szybko odchodzi. Jeden z nich komentuje, że „zabrzmiało to jak groźba”.
Czegóż to pani wojewoda Leniart współczuje ludziom, których kandydat wygrał wybory? Skoro wygrane wybory zasługują na współczucie, to po jakie licho startowała? Żeby przegrać? O ile tak, to się jej udało – fakt. Bardziej jednak prawdopodobne, że pani wojewoda „współczuje” nie tak sztabowcom, ale samemu Konradowi Fijołkowi. „Współczuje”, bo wie, że jej koledzy partyjni z rządu i nie tylko wszystko zrobią, żeby ukarać jego i Rzeszów za sromotną klęskę swej kandydatki, czyli samej Ewy Leniart. Na szczęście żaden rząd – w tym ten rząd – wieczny nie jest, jako i skład Sejmu.
Mówi się sporo o przedterminowych wyborach, ale tylko się na razie mówi. Tak czy siak do tych terminowych już nie tak niedaleko i niewykluczone, że Ewa Leniart zechce w nich znów wystartować, walcząc o mandat posłanki. Ciekawe, czy ludzie zapomną jej to, że poprzednio go zdobywszy odczekała ustawowy termin, wzięła poselską odprawę i powróciła na stołek wojewody i to nieszczęsne „współczucie” dla Fijołka i jego sztabowców? Może być tak, że niekoniecznie i wtedy będzie można E. Leniart na serio współczuć…

Redaktor Monika Kamińska

13 Responses to "Fijołek wygrywa, Leniart mu współczuje"

Leave a Reply

Your email address will not be published.