

Ekipa rządząca Polską, z prezesem PiS, Jarosławem Kaczyńskim na czele, usiłuje nas przekonać, że rekonstrukcja rządu była nie tylko niezbędna, ale i wręcz zbawienna dla Polski. Miało być łatwiej, prościej, a także taniej, bo ministerstw i stanowisk mniej. Jednak, gdy przyjrzeć się szczegółom widać, że to czcze gadanie, bo w miejsce likwidowanych urzędów i funkcji powstaną nowe. Nie musimy też „martwić się” losem tych ministrów, którzy „stracili” wskutek rekonstrukcji pracę. Rządzący zapewnią im bowiem nowe miejsca pracy, bynajmniej nie gorzej niż poprzednie płatne.
Wszystko wskazuje na to, że rządzący liczą, iż Polacy kolokwialnie mówiąc „dadzą się złapać” na zmiany starych nazw na nowe i wezmą to za dobrą monetę. Na przykład, nie będzie już Ministerstwa Sportu, ale będzie Rządowe Centrum Sportu. Zadania tego ostatniego będą takie same, jak likwidowanego resortu, ale „na papierze” będzie mniej ministerstw. To samo dotyczy likwidacji Ministerstwa Gospodarki Morskiej i Żeglugi Śródlądowej i postania Głównego Urzędu Morskiego. Jarosław Kaczyński, który został pierwszym wicepremierem, jest wicepremierem „bez teki”, ale przecież nie bez współpracowników i doradców oraz gabinetu. Podobno gabinety dla nowych członków rządu trudno będzie wygospodarować, bo jak zdradziła Onetowi dobrze zorientowana osoba „w kancelarii już nie ma miejsca i schowki na miotły na biura przerabiają”, o tyle pieniądze z kieszeni podatników na cały sztab ludzi mających pracować dla prezesa PiS, jako wicepremiera i kilku nowych ministrów, rząd z pewnością wyjmie i na ten „szczytny” cel przeznaczy. Na przykład mówi się, że szefem gabinetu Kaczyńskiego ma zostać Michał Moskal, który kieruje teraz biurem PiS na Nowogrodzkiej. Coś mu się w końcu za lojalność wobec prezesa Kaczyńskiego należy.
A przecież pamiętajmy, że poza politykami PiS do rządu Zjednoczonej Prawicy 2020 weszli też ludzie „przystawek”. Ministerstwo Sprawiedliwości dla Zbigniewa Ziobry to ukłon w jego i Solidarnej Polski stronę, ale przecież jest jeszcze Michał Wójcik który ministrem już został, ale na razie nie wiadomo w sumie od czego. Jak przyznał sam zainteresowany dopiero zostanie ustalone, jaki miałby być „zakres przedmiotowy” jego pracy w rządzie. Prosto mówiąc: ministrem został, bo go rekomendował Z. Ziobro, a czym się będzie zajmował, to się wymyśli.
Jarosław Gowin jest wicepremierem i ministrem rozwoju, pracy i technologii. Porozumieniu dostało się też stanowisko ministra dla Michała Cieślaka, który teki nie ma, ale ma się podobno zająć rozwojem samorządu terytorialnego. Bardzo to ładnie i miło, tyle tylko, że tym zajmuje się już inny członek rządu. Mianowicie wiceminister MSWiA, Paweł Szefernaker. Jak się panowie ministrowie będą dzielić obowiązkami i kto ma w końcu odpowiadać za samorząd terytorialny, jakoś nikt nie zdradza.
Podobnie jak nikt nie wyjaśnia ekwilibrystyki związanej z tym, że przestało istnieć Ministerstwo Gospodarki Morskiej i Żeglugi Śródlądowej kierowane dotychczas przez Marka Gróbarczyka, prawą rękę Joachima Brudzińskiego, a wchłonęło je Ministerstwo Infrastruktury, któremu szefuje Andrzej Adamczyk. Ten minister to teraz „człowiek orkiestra”, bo specjalista od dróg, mostów, statków, a także łowienia ryb nawet. Skoro już jednak trafił się taki specjalista od wszystkiego co na lądzie i wodzie, to jaki jest sens tworzenia Głównego Urzędu Morskiego? Ano taki, żeby ktoś lojalny dostał stanowisko jego szefa i dobrał sobie do pracy w tym urzędzie swoich lojalnych współpracowników, którym przecież praca w jakiejś państwowej instytucji się należy.
Najciekawsze w całej tej sytuacji jest to, że stosowna ustawa reguluje precyzyjnie jakie zadania mają wykonywać poszczególne ministerstwa. Nie może zatem być tak, że z jakichś zadań rząd, a tym samym państwo, może sobie zrezygnować. Tymczasem niektóre ministerstwa zlikwidowano, ale regulującej zadaniowość rządu ustawy nie zmieniono. Teraz Zjednoczona Prawica musi zmienić ustawę tak, by ją dostosować do już de facto istniejącego rządu. Kolejność wydaje się jakaś niekoniecznie prawidłowa? To nie szkodzi! Przecież |Zjednoczona Prawica nie podlega prawu, ona je tworzy. Niestety poniekąd.
Monika Kamińska



7 Responses to "Fikcyjne zmiany w rządzie będą Polaków wiele kosztować"