
RZESZÓW. W Punkcie Obsługi Klientów Urzędu Miasta… nie udzielą informacji, odeślą do urzędu.
Działa już szumnie zapowiadany kolejny Punkt Obsługi Mieszkańców Urzędu Miasta Rzeszowa w galerii Millenium Hall. Na drzwiach wejściowych oprócz przebrzmiałego już sloganu: “Rzeszów stolica innowacji”, komunikat, że pracownicy chętnie udzielą szczegółowych informacji i wyjaśnią jak załatwić daną sprawę. W niedzielę (27 bm.) dziennikarze Super Nowości postanowili – jak im się wydawało – załatwić prostą sprawę. Idziemy więc “ze sprawą” w nadziei, na obiecane szczegółowe informacje.
Wchodzimy. Za biurkiem dwójka urzędników. Jeden z nich kompletnie nie zainteresowany nami, grzebie coś w komputerze. – Proszę? – Chodzi nam o dokumenty na budowę domu, jakie są potrzebne? – pytamy. – Tu pojawia się problem, bo urzędniczka nie jest pewna na jakiej ulicy znajdziemy urząd…w którym udzielą nam tych informacji – Geodezja, tak, od Kopernika się wchodzi – słyszymy. – To co ja tu załatwię u Państwa – dociekam. – To co ma pani na drzwiach – drugi z urzędników włącza się do rozmowy – No wyrobić dowód osobisty, zarejestrować pojazd, uzyskać prawo jazdy – dopowiada kobieta. – Czyli niewiele… – kwitujemy. – Proszę pani Urząd Miasta ma kilkanaście wydziałów my ich tutaj przecież nie zmieścimy wszystkich – mówi lekko poirytowany już mężczyzna. – No ale na drzwiach pisze przecież “Pracownik punktu chętnie pomoże w każdej urzędowej sprawie”, to przychodzę ze sprawą – odpowiadamy stanowczo. – No ja mogę pomóc, mogę powiedzieć, gdzie pani to załatwi. – Dobrze, tylko, że to samo znajdę w internecie…
A miało być tak pięknie…
Jeszcze przed otwarciem punktu, urzędnicy miejscy zapowiadali szumnie: “Będzie tu można uzyskać wszystkie informacje dotyczące pracy urzędu (…) Pracownik punktu udzieli szczegółowych informacji, w jaki sposób załatwić konkretną sprawę i skieruje do odpowiedniego wydziału” Rzeczywistość okazała się jednak inna. Nie dość, że załatwimy niewiele to nie dowiemy się nawet jakie dokumenty, w którym wydziale będą nam potrzebne do załatwienia konkretnej sprawy. – W każdym innym mieście coś takiego było by nie do pomyślenia i nie do przyjęcia – grzmią rzeszowianie. – Albo kompleksowa obsługa mieszkańca, a co za tym idzie chociaż jeden urzędnik z każdego wydziału albo nic. Zamiast na siłę tworzyć nieporadny punkt, warto było by pomyśleć nad wydłużeniem godzin pracy urzędów. Bo w punkcie skierują nas przecież do urzędu, do którego i tak nie zdążymy po pracy.
Katarzyna Szczyrek, en



25 Responses to "Fikcyjny Urząd Miasta w Millenium Hall"