
Świat usłyszał o Jaśliskach – niewielkiej, urokliwej miejscowości za sprawą nominowanego do Oscara „Bożego Ciała”. W Polsce zyskała ona sławę dużo wcześniej dzięki „Winu Truskawkowemu”. Dziś każdy może poznawać te filmowe hity „od kuchni”, spacerując po miejscach, znanych nam tylko z ekranu. Przyjemności wędrówki po właśnie otwartym Podkarpackim Szlaku Filmowym nie odmówiły sobie także gwiazdy oraz twórcy kręconych tu produkcji.
Sławy, które zawitały na inaugurację szlaku jak choćby Leszek Lichota, Bartosz Bielenia czy Dariusz Jabłoński bynajmniej nie onieśmielały mieszkańców położonych w powiecie krośnieńskim – Jaślisk. Przez lata gościli u siebie ekipy wielu filmowych produkcji, które szybko zintegrowały się z miejscowymi. – Większość z nich statystowała. Była to dla nich świetna przygoda, chociaż nie są obyci z kamerami – wspomina Sebastian Szałaj, prezes Stowarzyszenia „W Krainie Źródeł”. – Już po tygodniu byliśmy jedną wielką rodziną – zapewnia.
Nic dziwnego, że filmowcy wracają tu z ogromnym sentymentem. Wśród nich jest Dariusz Jabłoński – reżyser „Wina truskawkowego”. – To miejsce stworzył w „Opowieściach Galicyjskich” Andrzej Stasiuk. Spędziliśmy tutaj 4 pory roku i pokochaliśmy je, tak jakbyśmy się tu urodzili – wyznał podczas otwarcia szlaku filmowego. – 20 sierpnia mija dokładnie 15 lat, kiedy zaczęliśmy robić ten film. To niezwykła przygoda zobaczyć go dokładnie w tym miejscu, w którym go kręciliśmy – dodał. Mimo że reżyser z producentką Violettą Kamińską dotarli do Jaślisk, nocną porą, od razu udali się na sentymentalną wycieczkę po miejscach, w których kręcono sceny do kultowej produkcji. Nadal można tu odnaleźć budynki, które grały „Bar Galicja”, chałupę Kościejnego, posterunek policji, czy kwaterę Andrzeja.
Kolejny film już w planach!
Magii podkarpackiej miejscowości nie oparła się również ekipa filmowa „Bożego Ciała”. Leszek Lichota – ekranowy wójt, zdradził, że bywa tu regularnie, kilka razy w roku. – To miejsce ma w sobie magnes. Jeśli raz się tu przyjedzie, człowiek je zapamiętuje i wraca. Ale to też ludzie, którzy je tworzą. Oni przyciągają nas swoją energią – przekonywał podczas weekendowego spotkania aktor. Przyjezdni mogą tego doświadczyć, poszukując filmowej plebanii, kościoła, domu wójta, albo kościelnej.
Podkarpacki Szlak Filmowy nie kończy filmowej sławy Jaślisk. – Ważne jest to, aby na trwałe wpisały się w filmowy rytm i będę pracował nad tym, aby już w przyszłym roku zorganizować tu festiwal, który będzie wizytówką kulturalną regionu – mówi Sebastian Szałaj. – Mogę też zdradzić, że już „wisi w powietrzu” kolejna produkcja, zupełnie innego rodzaju. To będzie debiut fabularny cenionego dokumentalisty i aktora – Marcina Janosa-Krawczyka. Obraz zostanie nakręcony w Jaśliskach lub okolicy. Jak widać, naprawdę się dzieje!
wk


