
RZESZÓW. Bardzo drogie zachcianki włodarza miasta.
Projekt zlecony przez prezydenta Ferenca jeszcze w poprzedniej kadencji, czyli bajońsko droga fontanna, najprawdopodobniej w przyszłym roku zostanie zrealizowany na placu Armii Krajowej w Rzeszowie. Na nic zdały się głosy rozsądku mówiące, że na takie “cudo” miasta po prostu nie stać. Prezydent Ferenc pozostaje nieugięty i forsuje swój kolejny horrendalnie kosztowny pomysł za pieniądze podatników.
Tłumaczenia prezydenta Ferenca są jak zwykle pokrętne i populistyczne – trudno bowiem dyskutować z tym, że fontanna i pięć wodotrysków tańczących w rytm muzyki to efektowna budowla i architektoniczne cacko.
Podobnie ma się też rzecz ze światełkami bożonarodzeniowymi, którymi co roku raczy rzeszowian prezydent Ferenc i które to światełka z roku na rok są droższe. Owszem są ładne, szkopuł tkwi jednak w cenie, zarówno owych światełek jak i wspomnianej fontanny. I powstaje pytanie: czy Rzeszów na to wszystko stać? Odpowiedź jest oczywista – nie stać. Ale tym już prezydent Ferenc się nie przejmuje.
Jego zwolennicy i potakiwacze również. Jedna z radnych powiedziała np. że takie inwestycje to we wszystkich metropoliach standard. Być może tak jest, tyle tylko, że Rzeszów na razie jeszcze metropolią nie jest, a i wybudowanie fontanny za ok. 10 milionów złotych metropolią go nie uczyni. Co prawda w projekcie budżetu na 2012 rok zarezerwowano na fontannę “tylko” 6 milionów, ale powszechnie wiadomo, że za mniej niż wspomniane 10 milionów złotych nikt tego nie wybuduje. Rzecznik prezydenta na łamach mediów twierdzi, że nie można mówić jeszcze o konkretnych kwotach, bo wstępne kosztorysy mają to do siebie, że się nie sprawdzają. To prawda, tylko Maciej Chłodnicki zapomniał dodać, że w praktyce budowlanej zawsze okazuje się że inwestycja jest dużo droższa niż zakładano.
Krzysztof Pipała



11 Responses to "Fontanna za grube miliony kolejnym kaprysem prezydenta Ferenca"