„Frida” wraca do zdrowia i do domu

Tak wyglądała „Frida”, gdy z paskudną raną postrzałową trafiła do „Ady”. Fot. Lecznica „Ada” (2)
Tak wyglądała „Frida”, gdy z paskudną raną postrzałową trafiła do „Ady”. Fot. Lecznica „Ada” (2)

PRZEMYŚL. Znalazła się właścicielka postrzelonej suczki.

„Frida”, młoda suczka, którą w zeszłym miesiącu jakiś zwyrodnialec postrzelił, wraca do zdrowia i swego domu. – Poprzez media społecznościowe udało się właścicielom „Fridy” ją odnaleźć u nas – wyjaśnia Radosław Fedaczyński z przemyskiej lecznicy „Ada”. – Kiedy suczka zobaczyła panią podająca się za jej właścicielkę, nie mieliśmy już żadnych wątpliwości, że to w istocie jej pani – dodaje. Tymczasem policja nadal prowadzi czynności w kierunku ustalenia, kto strzelał do bezbronnego zwierzęcia.

Suczka cudem uniknęła śmierci. Jakiś zwyrodnialec strzelił do niej z broni dużego kalibru. Nieszczęsne zwierzę mimo to szukało pomocy u ludzi. Jakimś cudem suczka z niemal odstrzeloną tylną łapą doczołgała się do boiska w Kosienicach (gm. Żurawica). Ktoś zwrócił na nią uwagę i dał znać pracownikom Urzędu Gminy, a ci zaalarmowali weterynarzy z „Ady”.

Pies niemal natychmiast trafił na stół operacyjny. Operacja rekonstrukcji ścięgien i mięśni rozerwanych przez pocisk trwała 4 godziny. Weterynarze byli po niej umiarkowanymi optymistami. – Operacja się udała, ale suczka jest wycieńczona, a rana była już mocno zanieczyszczona – mówili wówczas. – Miejmy nadzieję, że przeżyje – dodawali.

Suczkę w „Adzie” nazwano „Fridą”. Minęła pierwsza pooperacyjna doba, potem kolejna. Było coraz lepiej, „Frida” zaczęła samodzielnie jeść, a opiekujący się nią weterynarze tryskać optymizmem. – Przeżyje i łapa będzie uratowana – cieszyli się.

A tak wygląda obecnie wracając do zdrowia.
A tak wygląda obecnie wracając do zdrowia.

To było w zeszłym miesiącu, a teraz można już powiedzieć, że „Frida” będzie po prostu zdrowa. – Było ciężko, ale udało się uratować tego kochanego psiaka – cieszy się doktor R. Fedaczyński.

Poczałkowo weterynarze podejrzewali, że „Frida” jest bezdomna. A że lecznica „Ada” zajmuje się także zwierzęcymi adopcjami, zaczęto pracować nad poszukiwaniem odpowiedzialnego i kochającego domu dla suczki. Tymczasem pojawiła się informacja, że do „Fridy” przyznaje się mieszkanka pewnej wsi. – Zwykle jesteśmy sceptycznie nastawieni do takich wiadomości, tym bardziej, że tu ewidentnie psa nie dopilnowano – mówi Radosław Fedaczyński. Jednak, gdy pani podająca się za właścicielkę suczki pojawiła się w „Adzie”, wątpliwości już nie było. – Pies oszalał z radości, widząc swoją panią – wspomina weterynarz. Wszystko wskazuje na to, że „Frida” zwyczajnie uciekła z posesji swej właścicielki, najprawdopodobniej dlatego, że miała ruję. – Jesteśmy już umówieni na sterylizację suczki – wyjaśnia R. Fedaczyński. – Musimy z nią troszkę odczekać, bo przecież „Frida” niedawno przeszła ciężką operację w długiej narkozie – dodaje.

Można by powiedzieć, że to historia z happy endem, ale koniec jej nastąpi wówczas, gdy ten, kto strzelił do psa zostanie ustalony i przykładnie ukarany. Policja ciągle intensywnie nad tym pracuje i miejmy nadzieję, że uda się jej „namierzyć” zwyrodnialca.

Monika Kamińska

One Response to "„Frida” wraca do zdrowia i do domu"

Leave a Reply

Your email address will not be published.