Jeszcze miesiąc temu wydawało się, że podkarpacki futbol leży na łopatkach. Tymczasem okazuje się, iż pacjent przeżył i ma się coraz lepiej. Przynajmniej na pierwszy rzut oka.
Zacznijmy od Mielca, gdzie pierwszy mecz piłkarski na nowym stadionie obejrzało ponad 6 tysięcy ludzi. – Przyszli całymi rodzinami. Takiej atmosfery nie było tutaj od prawie dwudziestu lat – opowiadał zachwycony Włodzimierz Gąsior, trener Stali, który pamięta przecież, jak stary stadion pękał w szwach i biało-niebieskich dopingowało całe miasto. Pan Włodzimierz wyraził nawet nadzieję, że będzie jak kiedyś, że piłka nożna wróci do łask i stanie się na nowo najpopularniejszą dyscypliną sportu w Mielcu.
Oczywiście tak imponująca frekwencja to nie wypadkowa świetnej gry drugoligowców. Kibice byli przede wszystkim ciekawi stadionu, który powstawał z takim mozołem w miejscu, gdzie kiedyś wybitni reprezentanci pisali historię polskiego futbolu. – Takiego obiektu nie powstydziłyby się kluby ekstraklasy, o pierwszej lidze nie wspominając – podkreślał z dumą trener Gąsior, który nie tak dawno pracował na chwałę Korony Kielce i świetnie orientuje się w temacie.
Mniej ludzi oglądało w weekend spotkania Widzewa Łódź czy Piasta Gliwice. Na zapleczu ekstraklasy żaden mecz nie wzbudził podobnego zainteresowania. Trzeba pamiętać, że 6 tysięcy kibiców to wyjątek, nie norma, ale jeśli na kolejny pojedynek stalowców pofatyguje się choćby tylko co drugi z “sobotnich” kibiców, będzie można odtrąbić sukces. Dział marketingu Stali ma w rękach narzędzie, które trzeba wykorzystać. Przyjazny, nowoczesny stadion powinien błyszczeć, a wizytówką stanie się wówczas, jeśli mecze będą się odbywać przy światłach. Do Mielca w tej rundzie przyjadą Stal Rzeszów, Radomiak i Motor Lublin. Zespoły działające na wyobraźnię kibiców, zatem… wiadomo, co robić.
Stal Rzeszów nie gra przy zapalonych jupiterach, jej mecze w tej rundzie obserwuje (nie wiedzieć czemu) garstka widzów, ale to podopieczni Krzysztofa Łętochy zadziwiają najbardziej. Rzeszowianie po sześciu kolejkach są liderem i jedynym niepokonanym zespołem. Łętocha, były obrońca, wie, że drużynę buduje się od tyłu. Bramkarz Miłosz Lewandowski jeszcze nigdy nie spisywał się tak dobrze, nad wszystkim czuwają doświadczeni stoperzy Dominik Bednarczyk i Arkadiusz Baran. Świetnie wygląda współpraca defensywnych pomocników Damiana Jędryasa i Michała Lisańczuka. Nie ma przypadku w tym, że Stal straciła dotąd zaledwie dwa gole, najmniej w lidze. W stolicy Podkarpacia piłka nożna przegrywa rywalizację z siatkówką i żużlem, o sponsorów trudno, więc ratunkiem wydaje się dotacja z miasta. Radni mają przeznaczyć na seniorów Stali i Resovii dodatkowe 300 tysięcy zł. Niewiele, ale lepszy rydz, niż nic.
Z północy regionu też powiało optymizmem. Stal Stalowa Wola i Siarka Tarnobrzeg znajdują się w czubie tabeli i przyjmują rywali na stadionach, których nie powstydziłyby się kluby z bogatszych miast. Sezon zaczął się obiecująco, nie wiadomo, jak długo potrwa dobra passa, więc cieszmy się każdym kolejnym dniem. To taka rada na początek tygodnia i nowego miesiąca.
Tomasz Szeliga


