
Rozmowa z dr Hubertem Kotarskim, socjologiem Uniwersytetu Rzeszowskiego.
Niedzielne zakupy są ważnym elementem życia Polaków?
Ważnym elementem stał się konsumpcjonizm. Kupowanie dóbr czy usług jest wyznacznikiem jakości życia, a dla pewnej części społeczeństwa wręcz jedyną wartością. Logo, marka danego produktu i jej posiadanie to miara statusu społecznego czy też popularności. Pamiętajmy jednak, że czym innym są zakupy produktów potrzebnych nam na co dzień – jedzenia, środków czystości itp., a czym innym perfum, elektroniki itp. Właśnie te drugie zakupy są pożywką dla konsumpcjonizmu.
Czyli chodzenie do centrów handlowych to rodzaj rozrywki, który dziś mamy ograniczany?
Galerie handlowe stały się współczesnymi agorami. Starożytna agora była głównym placem miasta wokół którego toczyło się życie społeczne, polityczne, religijne i handlowe. Obecne galerie są właśnie takimi miejscami, oferującym wszystko i dla wszystkich. Centrum handlowe Silesia w Katowicach ma nawet na swym terenie …kościół! Często zakupy stają się jedynie dodatkiem. Dziś łączymy je z możliwością przebywania z innymi ludźmi, zjedzenia posiłku czy wyjścia do kina.
Dodatek czy też nie, obecnie już tylko 28 proc. Polaków popiera zakaz handlu w niedzielę…
Trudno odzwyczaić się od czegoś, co funkcjonowało od dłuższego czasu. Żyjemy coraz intensywniej, pracujemy dużo, a wyjście w niedzielę do sklepu czy galerii jest dla sporej grupy osób możliwością zrobienia spokojnych zakupów. To forma odskoczni. Nie przywiązywałbym jednak aż tak dużej wagi do tych statystyk, gdyż badanie było robione w grudniu, a jest to okres największych obrotów branży handlowej. Mieliśmy wówczas cztery niedziele handlowe.
Mimo wszystko jako społeczeństwo nie lubimy gdy narzuca nam się zakaz robienia zakupów…
To przepis prawny. Życie w społeczeństwie odbywa się na zasadzie swoistej umowy społecznej, która wiąże się z przywilejami, ale również i zakazami. Płacić podatków pewnie nikt z nas nie lubi ale każdy z nas to robi albo przynajmniej powinien. Podobnie jest z kasowaniem biletu w miejskim autobusie czy limitem prędkości jazdy samochodem w trenie zabudowanym itp. Te zasady mogą się nam nie podobać, ale tak działa demokratyczne społeczeństwo. Podobnie jest z zakazem handlu.
Czy podobnie jak na Węgrzech powinniśmy wycofać się z zakazu handlu?
Stron zainteresowanych kwestią handlu jest sporo i często mają one sprzeczne interesy. Mamy przedsiębiorców, którym głównym celem jest rachunek ekonomiczny, konsumentów, którzy są podzieleni na zwolenników i przeciwników, związki zawodowe, które stoją za zakazem i Kościół katolicki, który od dawna podkreślał, potrzebę ustanowienia niedzieli dniem wolnym od pracy. Trudno więc cokolwiek powiedzieć, gdyż stron jest wiele i żadne rozwiązanie nie będzie idealne.
Rozmawiał Kamil Lech



11 Responses to "„Galerie handlowe stały się współczesnymi agorami”"